1/72 Fairey Delta 2
Dora Wings – DW72009
Budowa
Delta od Dory, jak pisałem w recenzji, to nowoczesny shortrun, który dzięki niewielkiej ilości części możemy sobie złożyć w weekend. Jak przebiegały prace nad moim egzemplarzem?
Wnętrze nie jest przesadnie skomplikowane i raczej uproszczone. Aby dodać mu trochę plastyczności, wyciąłem pasy z metalowego papierka po cukierkach a z drutu i kawałków polistyrenu dodałem elementy wyrzucanego fotela.

Zagruntowałem całość na czarno i dodałem kolorów farbami akrylowymi, po czym przejechałem kokpit suchym pędzlem aby wyeksponować szczegóły.

Jako iż przez wloty można by zajrzeć do środka, chciałem uniknąć sytuacji jak w Drakenie, gdzie wiatr hula po wnętrznościach. Dlatego dzięki kawałków polistyrenu zaślepiłem je od środka.

Model nie posiada ‘fabrycznego’ nitowania – dodałem je więc dzięki nitowadła.

Do tej pory wszystko składało się bez problemu, jednak na połączeniu wlotów ze skrzydłem pojawiła się drobna, acz widoczna szczelina. Do tak niewielkich ubytków świetnie sprawdza się płynna szpachlówka od Mr. Hobby.

Wystarczy nanieść jej niewielką ilość na szczelinę…

… a nadmiar wytrzeć nasączonym w MLT patyczkiem do uszu.
Po pomalowaniu nie będzie po niej śladu.

Dalsza budowa nie wymagała już szpachlówki, wystarczyło standardowe przeszlifowanie. Model dostał czarny podkład,

na który położyłem czarną błyszczącą farbę, w związku z wyborem malowania w naturalnym metalu.

Bazowy kolor pochodzi z palety farb Xtreme Metal od AK. Następnie wybrane panele – po zamaskowaniu – spryskałem innym odcieniem.


Naklejki nałożyłem bezpośrednio na farbę

Dopiero w kolejnym kroku zabezpieczyłem całość bezbarwnym lakierem, aby nie uszkodzić malowania w procesie washowania lini podziału.

Po washu podszedłem do wniosku, iż jednak bryła jest zbyt mało zróżnicowana, dlatego dzięki ‘szybkiej maski’ z kawałka kartki papieru i wcześniejszym zamaskowaniu oznaczeń dodałem cienie na powierzchni kolorem Jet exhaust od AK.

Jak wspominałem we wstępie, budowa była szybka i całkiem przyjemna, jak na short run. Efekt końcowy możecie zobaczyć poniżej.
Łukasz Kulfan


















