1/72 Nakajima J1N1-S Gekko Late
Hobby 2000 – 72085
Polski dystrybutor modeli kontynuuje wznowienia modeli z dalekiego wschodu. Przy czym ta reedycja Gekko nie jest pierwsza, bo dwa pudełka z innymi wariantami tegoż samolotu pojawiły się w roku 2022. A sam model to produkt japońskiego Fujimi z roku 1994. Prehistoria. Niemniej nie ma innego modelu wtryskowego w skali 1/72 tego samolotu. A więc wyboru też nie mamy, zatem dobrze, iż model się pojawia.
No ale czy w ogóle warto sięgać po zestawy z tak zamierzchłej przyszłości? Wznowienia Brewestera Buffalo z roku 1996 pokazują, iż jednak takie modele mogą pozytywnie zaskoczyć. Cze Gekko również zaskakuje w podobny sposób?
Tak więc w pudełku znajdujemy dwie całkiem duże ramki z szarego plastiku:


Ramkę z częściami transparentnymi:

Kalkomanie:

Wycięte w folii maski:

Instrukcję montażu i malowania:

Jeżeli chodzi o te pierwsze, to trzeba jasno powiedzieć, iż modele Fujimi z lat 90-tych to jednak nie poziom Hasegawy z tego samego okresu. I nie chodzi tutaj o samą jakość wyprasek, a bardziej o uszczegółowienie elementów, ilość detali i ich filigranowość. W modelu Gekko powierzchnie kadłuba i płata są całkiem w porządku. Linie podziału są cienkie, ale wyraźne, faktura płótna całkiem realistyczna. Ogólnie jednak brak tutaj finezji Hasegawy.






Z kolei wnętrza kadłuba, czy komór podwozia zieją pustką i wielkimi gniazdami pinów pozycjonujących.


Wyposażenie kokpitu jest tylko podstawowe, a szkoda, bo oszklenie jest w tym samolocie całkiem spore. Detale tablic z zegarami są jednak całkiem fajne i w połączeniu z bardzo ładną kalkomanią powinny dać dobry efekt. Tylko ten efekt psują strasznie prymitywne fotele załogi.



Inne detale są bardzo nierówne. Na przykład działka wyglądają bardzo przyzwoicie (wystarczy nawiercić ich lufy), a z kolei kółko ogonowe jest strasznie uproszczone. Silniki są znośne, ale za to śmigła już niekoniecznie.





Koła podwozia głównego z jednej strony mają bardzo ładne detale felg, a z drugiej – mniej ładne ślady po wypychaczach na oponach.


No i prawie wszystkie części mają mikro nadlewki. Często ich choćby nie widać, ale można pod palcem wyczuć na krawędzi elementu odstający rant, który będzie wymagał wygładzenia.
Całkiem dobrze prezentują się części przeźroczyste. Wymagają polerki, ale ogólnie są przejrzyste i soczewkują tylko w najbardziej obłych częściach. Szkoda tylko, iż dostajemy jedynie zamkniętą opcję kabiny.





Hobby 2000 od zawsze wycinało maski w folii winylowej i uparcie się tego trzyma, a szkoda, bo jak powszechnie wiadomo maski z papieru kabuki są po prostu lepsze.

Kalkomanie to produkt włoskiego Cartografu, a więc jakość na najwyższym poziomie. Nasycone kolory, ostre najdrobniejsze szczegóły, brak przesunięć, rastra i innych wad druku, a film cienki i z minimalnym naddatkiem.




Instrukcja obsługi to typowa japońska harmonijka z epoki oryginalnego wydania, unowocześniona przez Hobby 2000. W rozpisce zawartości dodano maski i kolorową ilustrację samolotu. Tabela kolorów wskazuje aż sześciu topowych producentów farb. Na końcu dodano profile trzech samolotów i jeden rzut z góry oraz z dołu. Najwidoczniej od tych dwóch stron wszystkie maszyny wyglądały identycznie. Czwarte malowanie dostajemy na osobnej kartce.






Podsumowując: to bardzo miło, iż Hobby 2000 wznawia modele, które są niedostępne, albo unikatowe, bo innego modelu Gekko w skali 1/72 nie znajdziecie (chyba, iż prehistorycznwgo Revlla z lat 70-tych, który nigdy się nie doczekał wznowienia). Niemniej widać, iż modele Fujimi z tej samej epoki co opisywany kiedyś przeze mnie Brewester Buffalo to zupełnie inna jakość.
Radek “Panzer” Rzeszotarski
P.S. o ile podoba Ci się to co robię na KFS-miniatures możesz kupić mi kawę na
Zestaw przekazany do recenzji przez Hobby 2000











