Jesteśmy pokoleniem rodziców, które we wszystkim wyręcza dzieci. Także w sprawach, które spokojnie mogłyby załatwić same. Wystarczy wiadomość w e-dzienniku albo telefon od nauczyciela, byśmy chcieli oszczędzić dziecku stresu i nieprzyjemnych konsekwencji, atakując przy tym pedagoga. Tyle iż w ten sposób odbieramy dzieciom szansę na nauczenie się odpowiedzialności, a nauczyciela stawiamy w roli agresora...