35 lat Traktatów polsko-niemieckich. Dlaczego Niemcy w Polsce potrzebują nowego otwarcia w edukacji językowej

opowiecie.info 6 godzin temu

Tekst Rafała Bartka – Przewodniczącego Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce. 35 lat Traktatów polsko-niemieckich. Dlaczego Niemcy w Polsce potrzebują nowego otwarcia w edukacji językowej?

Traktat przełomowy

W czerwcu 2026r mija dokładnie 35 lat od momentu podpisania traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Traktat był wówczas z wielu względów dokumentem absolutnie przełomowym dla mniejszości niemieckiej w Polsce, dla której dostęp do wszelkich przejawów niemieckości był poza niewielkimi wyjątkami przez lata PRL oficjalnie zakazany. Zapisy traktatu wskazujące wprost i literalnie na prawo do zachowania swej tożsamości kulturowej i językowej były czymś przełomowym. Warto jednak współcześnie spojrzeć na dziedzictwo tych 35 lat, szczególnie z perspektywy tych ostatnich, w których w tym obszarze tak wiele się wydarzyło. Tym bardziej, iż wiele z tych rzeczy, które się zadziały miały swe źródło właśnie w odwoływaniu się do zapisów tegoż traktatu.

Dyskryminacja za bycie Niemcem

Kiedy w połowie grudnia 2021r. Sejm RP na wniosek posła PiS Janusza Kowalskiego zdecydował o zmniejszeniu o 40 mln. złotych wydatków na nauczanie języka mniejszości niemieckiej wydawało się, iż w polskim systemie prawnym nie może dojść do sytuacji, w której ograniczenie będzie dotyczyło tylko jednej mniejszości. Polskie prawodawstwo jest bowiem w ten sposób skonstruowane, iż prawa mniejszościowe są dla wszystkich trzynastu uznanych w Polsce mniejszości takie same. Nie ma rozwiązań prawnych, które by dzieliły mniejszości na większe i mniejsze czy na lepsze i gorsze. W kolejnych miesiącach okazało się jednak, iż to, iż czegoś nie ma nie znaczy, iż nie może tego być. Ówczesny Minister Edukacji Narodowej Przemysław Czarnek swym wpisem na platformie społecznościowej „X” z 22 stycznia 2022r. zapowiedział, iż ograniczenie prawa nauczania języka mniejszości ma dotyczyć tylko jednej mniejszości – mniejszości niemieckiej. Jak zapowiedział tak zrobił i 4 lutego 2022r. weszło w życie rozwiązanie prawne jakiego w Unii Europejskiej do tego momentu jeszcze nie widziano. Poprzez ograniczenie liczby godzin języka mniejszości niemieckiej z 3 do 1 rozpoczęła się oficjalna, prawna dyskryminacja obywateli polskich należących do mniejszości niemieckiej. Dyskryminacja mimo fali protestów, zbierania podpisów i wielu apeli rozpoczęła się 1 września 2022r. i trwała cały rok szkolny 2022/2023 jak również 2023/2024. Dopiero po zmianie władzy w Polsce, jesienią 2023 nowa Minister Edukacji Barbara Nowacka wprowadziła rozporządzenie przywracające wcześniejszy standard, czyli równe prawa dla wszystkich mniejszości narodowych i etnicznych żyjących w Polsce. Zastanawiające jest przy tym, dlaczego nie zdecydowano się na usunięcie z obiegu prawnego Rozporządzenia Ministra Czarnka z 4 lutego, skoro w opinii ekspertów było ewidentnie wadliwe i naruszyło w sposób oczywisty konstytucyjne prawo do równego traktowania (Art. 32. 1. „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”).

Trybunał poza trybem

Jednym z możliwych powodów takiego podejścia do tematu mógł być fakt, iż w Polsce
w czasach rządów PiS przestał funkcjonować niezależny Trybunał Konstytucyjny, co potwierdziły wyroki europejskiego Trybunału. Trybunał, który po zmianach personalnych zaczął działać na potrzeby wówczas rządzącej partii i do dnia dzisiejszego nie jest uznawany przez gremia i sądy międzynarodowe. Sama mniejszość niemiecka była zresztą jedną z pierwszych „ofiar” zmian w TK, kiedy w 2017 roku Trybunał właśnie głosami tzw. „sędziów dublerów” umorzył skargę podopolskich gmin dotyczącą procedury powiększenia granic miasta Opola o 12 sołectw. W 8 miejscowościach wchłoniętych przez miasto Opole były wcześniej polsko-niemieckie tablice dwujęzyczne, będące potwierdzeniem obecności na tym terenie zwartej grupy mniejszości niemieckiej. Zgodnie zaś z art. 5 ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych z 2005r istnieje zakaz „… stosowania środków mających na celu zmianę proporcji narodowościowych lub etnicznych na obszarach zamieszkałych przez mniejszości.”

Brak zgodny na karanie dzieci

Widzimy więc wyraźnie jak zachwianie fundamentem demokracji, jakim jest niezależność sądów, miała bezpośrednie przełożenie na rzeczywistość w jakiej znaleźli się ci, którzy z definicji są słabsi, czyli w tym przypadku na mniejszość niemiecką zamieszkującą Rzeczpospolitą Polską. Wracając do samego wątku dyskryminacji językowej, warto pamiętać, iż oprócz protestów Mniejszość Niemiecka podjęła działania zmierzające do tego, aby zmniejszyć skutki dyskryminacji językowej dotyczące tylko dzieci. Dzięki wsparciu rządu niemieckiego został rozbudowany projekt Deutsch AG polegający na wsparciu finansowym dla zajęć języka niemieckiego po godzinach lekcyjnych ale na terenie szkoły. Dzięki wielu spotkaniom i rozmowom z samorządowcami udało się niektórych z nich przekonać do tego, aby to gminy dodały godzin języka niemieckiego.
W województwie opolskim na taki ruch ostatecznie zdecydowało się 40 z 54 gmin, w których jest nauczany język niemiecki jako język mniejszości a w województwie śląskim było to 6 z 60 gmin.

Dzisiaj część z tych gmin, która dodała godziny (ok. 13 gmin), jest w sporze z państwem polskim, bo postanowiło upomnieć się na drodze sądowej o „swoje”, czyli o odszkodowanie za pomniejszoną w okresie trwającej dyskryminacji subwencję oświatową. Sześć z tych gmin ma już wyroki sądów pierwszej instancji przyznające im rację w tym zakresie.

Godziny wróciły ale problem pozostał

Moglibyśmy więc w pewnym sensie wyciągnąć błędny wniosek, iż wszystko dobrze się skończyło a sprawiedliwość zwyciężyła. Tak jednak nie jest, bo musimy pamiętać, iż skutki polityki państwa względem społeczności mniejszości niemieckiej są głębsze i są odczuwalne bardziej długofalowo. Już przed rokiem 2022 mniejszość niemiecka, ale również inne mniejszości narodowe i etniczne żyjące w Polsce wskazywały na konieczność głębokich reform systemu oświaty w zakresie mniejszościowym. Środowiska mniejszościowe wielokrotnie wskazywały, iż przy rosnących nakładach państwa ciągle spada efektywność tejże edukacji. Zwracano uwagę na bariery systemowe, które powodują, iż nie rozwija się oświata w innych, bardziej efektywnych formach, tzn. z nauczaniem w dwóch językach czy z wykładowym językiem mniejszości. W swych kolejnych bardzo krytycznych raportach wskazywali i wskazują na to również eksperci Rady Europy analizujący regularnie stopień wdrażania w Polsce Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych, ratyfikowanej w naszym kraju już w 2009r.

W ślad za dyskryminacją pojawiły się nowe i pogłębiły już wcześniej istniejące problemy, takie jak np. brak chętnych do wykonywania zawodu nauczyciela germanisty. Na Uniwersytecie Opolskim w bieżącym roku akademickim studia na klasycznym kierunku germanistyka rozpoczęło zaledwie kilku studentów, a szanse iż któryś z nich trafi do szkoły pozostają znikome, bo również w starszych, bardziej licznych rocznikach tylko pojedyncze osoby wybrały zawód nauczyciela. Podobnie sytuacja wygląda na innych uczelniach. Głównym powodem pewnie pozostaje siła przyciągania gospodarki, która za znajomość języka niemieckiego płaci lepiej niż szkoła ale nie bez znaczenia pozostaje również niepewność jaka się wkradła w związku z dyskryminacją – czy wybór zawodu nauczyciela języka niemieckiego daje gwarancję utrzymania etatu? Skoro polityka ostatnich lat pokazała, iż z dnia na dzień można stracić 2/3 etatu?

Jednocześnie patrząc na liczby uczących się języka niemieckiego jako języka mniejszości w szkołach podstawowych to te w ostatnich latach choćby wzrosły. O ile w roku szkolnym 2021/2022 uczących się języka niemieckiego jako języka mniejszości w szkołach podstawowych było w całej Polsce niespełna 50 tyś. o tyle w aktualnym roku szkolnym jest ich już prawie 60 tyś. i to przy pogarszającej się sytuacji demograficznej. Można więc to odczytać, iż kampania rządu przeciwko językowi stała się też swego rodzaju kampanią na rzecz języka, bo możliwe, iż dopiero wtedy część rodziców dowiedziało się o swoim prawie do skorzystania przez ich dzieci z tego uprawnienia. Ogromnym problemem pozostaje kwestia kontynuacji edukacji języka mniejszości w szkołach ponadpodstawowych. Tutaj ze względu na bariery systemowe liczba uczniów wybierających ten przedmiot pozostaje dosłownie śladowa.

Zmiany społeczne w samej mniejszości i potrzeba nowego podejścia do tematu

To wszystko dzieje się w czasach, gdzie po latach językowej edukacji domowej – przed telewizorem czy dzięki pokoleniu dziadków i babć – rośnie dzisiaj rola szkoły w tym zakresie. Pokolenia dziadków przekazujących język praktycznie bowiem już nie ma, a z kolei oglądających niemiecką telewizję satelitarną ubywa, bo w ogóle ubywa tych, którzy oglądają jakąkolwiek tradycyjną TV.

Nie możemy więc powiedzieć, iż jakoś sobie poradzimy jako mniejszości, bo przecież kwestia języka jest dla nas egzystencjalnie ważna. Wiemy, iż to tak nie funkcjonuje i iż bez mądrego i przemyślanego wsparcia Państwa same mniejszości nie poradzą sobie z tymi wyzwaniami. Co interesujące nie chodzi tutaj o pieniądze, bo tych w całym systemie jest w opinii środowisk mniejszościowych w Polsce już dzisiaj wystarczająco (gra toczy się o konkretne rozwiązania prawne, które zaczęłyby w końcu wspierać jakość edukacji mniejszościowej i badać jej efektywność, a nie koncentrować się tylko na tym, iż ta edukacja w ogóle jest). Jednym z postulatów mniejszości od lat pozostaje kwestia powołania do życia instytucji, która by profesjonalnie opiekowała się tematem edukacji mniejszości, w tym badała jej jakość. Temat wybrzmiewa w kolejnych dokumentach przygotowywanych przez stronę mniejszościową Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości, czyli gremium doradcze Premiera Rządu ale jest też poruszany przy okazji prac gremiów zajmujących się tą tematyką. I to właśnie od badań można by zacząć, bo przecież znajomość języków jest ważna nie tylko dla celów kulturowo-poznawczych, ale też dla gospodarki regionów zamieszkiwanych przez mniejszości. Niezrozumiałym w tym kontekście pozostaje fakt, iż po 36 latach od momentu przemian demokratycznych w Polsce i w rocznicę 35-lecia Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy pomiędzy Republiką Federalną Niemiec a Rzeczpospolitą Polską brakuje działań
i instytucjonalnych rozwiązań, które pozwoliłyby spojrzeć perspektywicznie na problematykę edukacji językowej mniejszości.

Rafał Bartek -Przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce, Przewodniczący Sejmiku Województwa Opolskiego. W latach 2012-2018 Współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych.

Opole 18.02.2026 r

Idź do oryginalnego materiału