40 tys. mil morskiej żeglugi, 33 kraje i 4 lata w podróży. Rodzina z Siedlec opłynęła świat

rdc.pl 1 godzina temu

40 tys. mil morskiej żeglugi, 33 kraje i 4 lata w podróży. 6-osobowa rodzina Kowieskich z Siedlec wróciła z rejsu dookoła świata.

"To było moje marzenie od dziecka"

Przeżyli sztormy i cyklony, podziwiali rekiny wielorybie, łączyli pracę zdalną i naukę online z marzeniem życia pana Macieja.

To było moje marzenie od dziecka. Czytałem duży książek, Arkady Fiedler, Jack London i chciałem zobaczyć jak wygląda ten świat. Zaraziłem się żeglarstwem, gdy miałem 10 lat, tutaj jest Siedlec ze Związku Harcerstwa Polskiego. To była grupa wodniaków w Szkole Podstawowej nr 6 – powiedział naszej reporterce Maciej Kowieski.

W czasie pandemii kupili jacht Donna. Wystartowali z Chorwacji. Najmłodsza córka Marysia miała wówczas niecałe 2,5 roku.

Były niebezpieczne sytuacje jak sztorm w Brisbane, gdzie padał grad wielkości piłek tenisowych, albo gdy pan Maciej trafił szpitala.

Mąż niestety, jak byliśmy 120 mil od lądu w Indonezji, dostał nagłego ataku woreczka żółciowego. Mieliśmy bardzo dużo szczęścia, iż znalazł się w szpitalu i po dobie mogliśmy tam dotrzeć. Rozpoczęliśmy akcję ratunkową. Mąż został podjęty przez karetkę z plaży, na którą go z Matyldzią dostarczyłyśmy – opowiadała Martyna Wojtaś-Kowieska.

8-letni Maurycy zdradził, który kraj podobał mu się najbardziej.

To jest Australia, bo tam byliśmy 8 miesięcy i dobrze znaliśmy teren. Co chwilę były jakieś sklepy, zabawki. Dużo było atrakcji. Kościół był bardzo fajny – powiedział.


Najstarsza córka - 16-letnia Matylda - powiedziała nam o tym, co było najtrudniejsze, a co najpiękniejsze w czasie podróży.

Wcześniej każdy był w szkole, nie spędzaliśmy wszyscy tak cały czas wspólnie razem czasu, a potem byliśmy wszyscy zamknięci razem na łodzi. Poznawanie nowych ludzi, poznawanie nowych kultur, uwielbiam to po prostu i to, iż po prostu w każdym miejscu są ludzie dobrzy. W każdym miejscu na świecie i to jest niesamowite, iż mogłam właśnie to poznać, tego doświadczyć – wskazała w rozmowie z naszą reporterką.

"Marzenia, jak się o nie walczy, to się spełniają"

W czasie podróży dzieci jednocześnie uczyły się online, ale był też czas na nurkowanie z rekinami, naprawianie jachtu, ucieczki przed piratami czy zwiedzanie.

Najbardziej mi się podobało chyba zwiedzanie nowych miejsc. Po prostu lubię takie wspinanie się na wulkany – mówił 12-letni Marcel.


Rodzina wystartowała z Chorwacji w 2022 roku. W poniedziałek 11 maja wróciła do Siedlec, gdzie czekali na nich przyjaciele i władze miasta.

Dzisiaj się cieszymy, iż jednak to wszystko się udało. Na pewno jest to przygoda życia. Nie każdy tak chyba by się odważył, żeby z całą rodziną wypłynąć. Jeszcze tutaj jedno małe dziecko, jak słyszałem wcześniej, miało dwa lata, dzisiaj już ma sześć. Naprawdę jest to też godne podziwu, ale jednocześnie może dzisiaj tak trochę zazdrościć, iż jednak jak się walczy o te marzenia, to się spełniają – mówił wiceprezydent Dariusz Stopa.

Relację z podróży można znaleźć na Youtube i Instagramie Sail With Donna.

Idź do oryginalnego materiału