7 zasad wychowania, z których zrezygnowaliśmy. I przestaliśmy codziennie się kłócić

mamadu.pl 2 godzin temu
Rodzicielstwo to nieustanne balansowanie między teorią a praktyką. Zanim pojawiły się dzieci, wierzyłam w sztywne zasady – takie, które miały dać spokój i porządek. A potem życie zweryfikowało wszystko i okazało się, iż największym wybawieniem jest… zrezygnować z części zasad.


Teoria kontra życie


Rodzicielstwo to sztuka kompromisu między tym, co sobie wyobrażaliśmy, a tym, co naprawdę dzieje się na co dzień. Zanim pojawiły się dzieci, wierzyliśmy w podręcznikowe zasady: konsekwencja, zero słodyczy, wspólne posiłki.

Brzmiało pięknie – w praktyce kończyło się codzienną awanturą, zmęczeniem i poczuciem winy. Dopiero kiedy odpuściliśmy i zaczęliśmy łamać własne reguły, w naszym domu zrobiło się spokojniej.

Oto 7 zasad wychowania, z których zrezygnowaliśmy.

I przestaliśmy się kłócić


1. Zasada: dzieci nie mogą jeść słodyczy w tygodniu


Brzmiało pięknie: zdrowa dieta, zero cukru. Efekt? Codzienna wojna przy sklepowej kasie i negocjacje o lizaka.

Teraz mamy zasadę: trochę słodyczy jest okej – byle nie tonami. I nagle nikt nie płacze.

2. Zasada: zero ekranów w tygodniu


Tak, miało być idealnie. A potem życie: praca zdalna, zmęczenie, choroba. Teraz pozwalamy na bajkę czy grę – w rozsądnych dawkach.

I wiecie co? Nikt nie zamienił się w zombie.

3. Zasada: zawsze jemy razem przy stole


Marzenie o rodzinnych kolacjach gwałtownie zderzyło się z rzeczywistością. Zamiast świętej zasady – elastyczność.

Czasem jemy wszyscy razem, a czasem każdy tam, gdzie mu wygodniej. I to też jest okej.

4. Zasada: dziecko zawsze musi kończyć to, co zaczęło


Brzmi wychowawczo, ale w praktyce oznaczało płacz nad puzzlami i złość przy klockach.

Dziś mówimy: nie musisz kończyć, jeżeli coś cię nie cieszy. Efekt? Mniej łez, więcej frajdy.

5. Zasada: rodzice zawsze muszą mówić jednym głosem


Teoretycznie – jedność. W praktyce – kłótnie po każdym "ale przecież mówiłeś co innego".

Teraz mówimy szczerze: "tata uważa tak, mama inaczej". I dzieci widzą, iż różnice


to normalność, nie koniec świata.

6. Zasada: żadnych awantur przy dzieciach


Udawaliśmy spokój, a potem wybuchaliśmy o byle co. Teraz kłócimy się, ale uczciwie – bez krzyku, bez obrażania. I dzieci widzą, iż różnice zdań można rozwiązać normalnie.

7. Zasada: perfekcyjna konsekwencja


Miało być jasno: kara – konsekwencja – zero wyjątków. Efekt? Ciągłe poczucie winy, iż nie dajemy rady. Dziś mamy zasadę: robimy, co możemy, a czasem odpuszczamy. Bo dzieci potrzebują bardziej spokojnych rodziców niż żołnierskich zasad.

Porzucenie tych zasad nie uczyniło z nas "gorszych rodziców". Wręcz przeciwnie – jesteśmy bardziej ludzcy, bliżej siebie, mniej spięci. I jeżeli miałabym dać jedną radę innym – to tę: nie bój się wyrzucać reguł do kosza.

Bo dzieci naprawdę wolą szczęśliwych rodziców niż perfekcyjnie konsekwentne zasady.

Idź do oryginalnego materiału