AI zastąpi nauczyciela? Dorota Swenderska o przyszłości nauki języków

codziennypoznan.pl 1 miesiąc temu

Początki szkoły były bezpośrednią odpowiedzią na rosnące zainteresowanie indywidualnymi zajęciami. Swenderska zaczynała jako nauczycielka prowadząca prywatne lekcje z dojazdem do kursantów. Z czasem liczba poleceń była tak duża, iż nie była już w stanie przyjmować kolejnych osób.

– Kiedy dzwonili kolejni klienci i musiałam odmawiać, często słyszałam: „Może pani kogoś poleci?”. Tak naprawdę wszystko zaczęło się właśnie od potrzeby klientów, którzy szukali dobrego nauczyciela – wspominała Dorota Swenderska.

To właśnie te rozmowy, także dotyczące wcześniejszych doświadczeń kursantów z nauką języka, stały się impulsem do stworzenia większego zespołu.

Pierwsza zatrudniona przez Swenderską nauczycielka pracuje ze szkołą do dziś. W kolejnych latach zespół systematycznie się powiększał, a wraz z nim rosła liczba i różnorodność prowadzonych kursów.

Jak podkreśla dyrektorka szkoły, przy rekrutacji lektorów liczą się nie tylko formalne kwalifikacje i bardzo dobra znajomość języka angielskiego. Duże znaczenie ma również osobowość nauczyciela, jego energia, sposób nawiązywania kontaktu oraz umiejętność słuchania kursanta.

Podczas rekrutacji sprawdzane są m.in. kwalifikacje, poziom języka angielskiego, sposób prowadzenia rozmowy oraz zdolność dostosowania materiałów do konkretnego ucznia. Kandydaci otrzymują także przykładowe profile kursantów z różnymi potrzebami i muszą zaproponować dla nich odpowiedni sposób pracy.

To istotne, ponieważ profil osób uczących się w I Like English jest bardzo szeroki. Zajęcia prowadzone są dla dzieci, dorosłych, seniorów oraz pracowników firm. Różnią się również cele – od przełamania bariery w mówieniu, przez przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej, po Business English czy rozwijanie języka wykorzystywanego na co dzień w pracy.

Zdaniem Swenderskiej ważne jest także adekwatne dopasowanie lektora do kursanta. Nie każdy nauczyciel dobrze odnajduje się w każdym rodzaju zajęć.

Jedni specjalizują się w pracy z dziećmi, inni najlepiej czują się w kursach biznesowych. Są również lektorzy, którzy preferują większą różnorodność. Szkoła bierze pod uwagę zarówno ich specjalizację, jak i dostępność czy preferowaną formę prowadzenia lekcji.

Podobna zasada dotyczy samych kursantów. Przed rozpoczęciem nauki szkoła pyta nie tylko o poziom znajomości języka, ale przede wszystkim o cel.

Dla wielu osób największym problemem okazuje się bariera językowa. Rozumieją filmy, teksty czy wypowiedzi innych osób, ale mają trudność z samodzielnym mówieniem. Inni przygotowują się do zmiany pracy, rozmowy rekrutacyjnej albo potrzebują angielskiego w codziennych kontaktach zawodowych.

Pod uwagę brana jest też dostępność kursanta. Zajęcia mogą odbywać się zarówno wcześnie rano, jak i wieczorem. Swenderska przyznała, iż zdarzają się kursanci rozpoczynający lekcje choćby o godz. 6:00, natomiast ostatnie zajęcia kończą się około godz. 21:00.

Większość kursów prowadzona jest indywidualnie. Możliwe są także zajęcia grupowe, przy czym grupy tworzą sami uczestnicy. Wspólnie uczą się m.in. małżeństwa, rodzeństwa, znajomi czy współpracownicy.

Ważny jest przy tym podobny poziom znajomości języka. jeżeli podczas zajęć okaże się, iż różnica pomiędzy kursantami jest zbyt duża, możliwe jest rozdzielenie grupy.

Dużą zmianę w sposobie nauczania przyniosła pandemia. To właśnie wtedy na szeroką skalę rozwinęły się zajęcia online. Jak przyznała dyrektorka I Like English, w tej chwili stanowią one większość prowadzonych lekcji.

Nie oznacza to jednak rezygnacji z tradycyjnych spotkań. przez cały czas dostępne są zajęcia w szkole oraz lekcje z dojazdem do kursanta.

Swenderska zwraca także uwagę, iż sama lekcja raz w tygodniu nie wystarczy, jeżeli kursant oczekuje szybkich efektów. Duże znaczenie ma regularny kontakt z językiem również pomiędzy spotkaniami.

Pomóc mogą w tym aplikacje, materiały internetowe czy inne narzędzia umożliwiające ćwiczenie słownictwa i gramatyki. Zdaniem dyrektorki powinny być jednak traktowane przede wszystkim jako uzupełnienie nauki.

Podobnie ocenia rosnącą rolę sztucznej inteligencji. Pojawienie się narzędzi AI i wirtualnych lektorów wywołało w środowisku szkół językowych dyskusję o przyszłości zawodu nauczyciela.

Swenderska przyznała, iż sama uczestniczyła w warsztatach, podczas których dyrektorzy szkół zastanawiali się, czy w czasach automatycznych tłumaczy i sztucznej inteligencji nauka języka z człowiekiem będzie przez cały czas potrzebna.

– Aplikacje i sztuczna inteligencja dają dziś bardzo dużo możliwości, ale traktuję je jako dodatek. To nauczyciel poznaje kursanta, wie, co go interesuje, jak z nim rozmawiać i przede wszystkim jak go zmotywować – podkreśliła dyrektorka I Like English.

Jej zdaniem automatyczny tłumacz może pomóc zamówić jedzenie w restauracji czy przekazać prostą informację w hotelu, ale nie zastąpi naturalnej, płynnej rozmowy. Podobnie aplikacja może pomóc utrwalać słownictwo, ale nie zapewni takiego dopasowania do potrzeb kursanta jak człowiek.

Motywacja była jednym z najczęściej powracających tematów rozmowy. Według Swenderskiej właśnie ona, obok adekwatnego dopasowania programu i nauczyciela, jest jednym z kluczowych warunków skutecznej nauki języka.

Szkoła rozpoczyna współpracę od lekcji próbnej. Dopiero po niej kursant decyduje, czy chce kontynuować naukę. Umowa zawierana jest na czas nieokreślony, z miesięcznym okresem wypowiedzenia.

Jak zaznaczyła dyrektorka, celem jest stworzenie takiego modelu, w którym uczeń pozostaje na kursie dlatego, iż widzi jego sens i chce się rozwijać, a nie dlatego, iż zobowiązuje go do tego długoterminowa umowa.

Idź do oryginalnego materiału