Barbara Nowacka namawia do nowego przedmiotu w szkołach: „Ochronimy dzieci przed szurią”

mamotoja.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Barbara Nowacka zachęca do uczestniczenia w nowych lekcjach, fot. AdobeStock/Halfpoint


Edukacja zdrowotna – nowy przedmiot od 2025 roku

Słuchając rozmowy z Barbarą Nowacką w Polsat News, miałam wrażenie, iż wreszcie ktoś mówi o szkole tak, jak my – rodzice – od dawna marzyliśmy. Ministra podkreślała, iż edukacja zdrowotna nie będzie obowiązkowa, ale już teraz apeluje, żeby wszyscy, którym zależy na zdrowiu psychicznym i fizycznym dzieci, zapisali je na te zajęcia. Zmiana ma wejść w życie od 1 września 2025 roku i zapowiada się jak coś, co naprawdę może przygotować młodych ludzi do życia w dzisiejszym świecie.

Na czym to będzie polegać? Uczniowie dostaną solidną dawkę wiedzy o odżywianiu, ruchu, medycynie prewencyjnej, zdrowiu psychicznym czy dojrzewaniu. Nowacka nie kryła, iż chodzi też o ochronę młodych przed dezinformacją i tym, co określiła jednym słowem – „szurią”. I muszę przyznać, iż trudno się z nią nie zgodzić. W dobie internetu, gdzie fake newsy rozchodzą się szybciej niż rzetelna informacja, dzieci i nastolatki potrzebują bezpiecznego miejsca, w którym usłyszą prawdę od specjalistów.

Dlaczego ten przedmiot jest potrzebny?

Pamiętam swoje szkolne czasy – nikt z nami nie rozmawiał o psychice, nikt nie tłumaczył, jak działa nasze ciało w okresie dojrzewania. Większość z nas wiedzę zdobywała po omacku, z podsłuchanych rozmów albo z kolorowych gazet. Dziś dzieci mają dostęp do tysięcy źródeł, ale nie zawsze potrafią odróżnić prawdę od manipulacji.

Barbara Nowacka zaznaczyła, iż edukacja zdrowotna to nie ideologia, a praktyczne umiejętności. To uświadamianie, jak dbać o siebie, jak odczytywać sygnały organizmu, jak reagować, gdy ktoś w otoczeniu ma kryzys psychiczny. I to jest absolutnie kluczowe.

Nieprzypadkowo w jej wypowiedziach pojawiło się odniesienie do poprzednika w ministerstwie, Przemysława Czarnka. To właśnie on próbował minimalizować znaczenie tematów związanych z seksualnością czy zdrowiem psychicznym. Nowacka mówi wprost: możemy zaklinać rzeczywistość, ale prawda jest taka, iż dzieci dojrzewają i potrzebują rzetelnej wiedzy.

Rodzice mają wybór – ale i odpowiedzialność

Edukacja zdrowotna nie będzie obowiązkowa. Ministra uczciwie zaznacza, iż to od rodziców zależy, czy dziecko trafi na te zajęcia. I tu pojawia się ogromna odpowiedzialność po naszej stronie. Decyzja, którą podejmiemy, przełoży się na to, jak przygotowane do dorosłości będzie nasze dziecko.

Nie chodzi tylko o to, żeby wiedziało, co jeść albo dlaczego ruch jest ważny. Chodzi o kompetencje życiowe: rozumienie własnych emocji, dbanie o relacje, znajomość swoich praw jako pacjenta. To są tematy, których nie zastąpi rozmowa na przerwie czy szybkie „wygooglanie” hasła.

Nowacka zwróciła uwagę, iż szkoła powinna być miejscem, gdzie dzieci uczą się od ekspertów zamiast od samozwańczych „doradców” z sieci. I powiem szczerze – ta perspektywa daje mi spokój. Może wreszcie polska szkoła zacznie nadążać za tym, jak naprawdę wygląda życie nastolatków w XXI wieku.

Zobacz też: Katalog kar dla uczniów. MEN wprowadza rewolucję już od września

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału