Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć historię Beaty, bo sama w to czasem nie wierzę, a Ty na pewno zrozumiesz, co musiała przeżyć. Wyobraź sobie zwyczajną dziewczynę z Wrocławia, która dorastała razem z mamą i ojczymem świetny facet, naprawdę, traktował ją jak swoją własną córkę. Rodzina zawsze ją wspierała, zawsze mogła liczyć na czuły gest czy dobre słowo, i nigdy nie żałowali jej miłości.
Po maturze Beata miała problem z językiem angielskim, przez co jej plany na studia trochę się rozjechały. Ale nie zamierzała się poddać pomyślała, iż prywatne lekcje z kimś doświadczonym pomogą jej wyjść na prostą. W końcu znalazła nauczyciela, Mateusza, który pochodził z Lublina i studiował filologię angielską na Uniwersytecie Wrocławskim. Gość był świetny w uczeniu, miał już na koncie sporo zadowolonych uczniów.
Na początku lekcje szły jak po grudzie, Beata strasznie się denerwowała i nie mogła się przełamać. Ale razem z Mateuszem zaczęli się coraz lepiej dogadywać, aż nagle okazało się, iż poza lekcjami nie chcą się wcale rozstawać. Takie uczucie, rozumiesz? Wszystko zaczęło się układać, przynajmniej im się tak wydawało.
No i wtedy stało się to, co wywołało małą rewolucję w rodzinie Beaty zaszła w ciążę. Jej bliscy byli po prostu w szoku. Kompletnie nie mogli się pogodzić z faktem, iż Beata chce wspólnego życia z kimś nie do końca swojskim. W ich głowach malowały się czarne scenariusze dziewczyna sama z dzieckiem, problemy, bo dziecko może wyglądać inaczej niż reszta dzieciaków w przedszkolu i szkole.
Skończyło się tak, iż po uzyskaniu dyplomu Mateusz zdecydował się na chwilę wrócić do rodzinnego Lublina, ale cały czas pozostawali w kontakcie gadali przez telefon, pisali do siebie codziennie. Czekali razem na przyjście na świat malucha. A jak już Małgosia się urodziła, rodzinna atmosfera zaczęła robić się coraz trudniejsza. Beata nie wytrzymała ciśnienia i postanowiła, iż razem z dzieckiem polecą na jakiś czas do Mateusza.
Pobyt w Lublinie to był dla nich spory szok zupełnie inna atmosfera, trochę obco się tam czuli, choćby pogoda dawała im się we znaki. Po kilku miesiącach wrócili jednak do Wrocławia, bo tu mimo wszystko Beata czuła się najbardziej u siebie. Po jakimś czasie urodziła im się druga córka, Jagoda. Niestety, jej rodzice dalej nie zaakceptowali całej sytuacji, przestali mieć z nimi kontakt, a Beata nie miała już siły, żeby ciągle się tłumaczyć czy prosić o wybaczenie.
Teraz myślą poważnie o przeprowadzce do Kanady mają nadzieję, iż tam ludzie są bardziej otwarci i ich historia nie będzie powodem do plotek. A Beata? Jest szczęśliwa z Mateuszem i dziewczynkami, chociaż nie zawsze jest łatwo. Wiesz, jak to jest rodzina rodziną, ale najważniejsze to być ze sobą szczerym i nie zdradzić własnych marzeń. Za nich trzymam kciuki z całego serca.









