Decyzja o drugim dziecku dla wielu rodziców wcale nie jest oczywista. Choć marzą o powiększeniu rodziny, pojawia się trudny do zignorowania lęk: czy pierwsze dziecko nie poczuje się odrzucone? Czy nie straci na tym emocjonalnie? Takie obawy są znacznie częstsze, niż mogłoby się wydawać
REKLAMA
Zobacz wideo Bosacka tworzy rodzinę patchworkową. "Jakoś trzeba te puzzle poukładać"
Dowodzi tego m.in. wpis opublikowany na grupie Mamy Mamom na Facebooku. Jedna z mam przyznaje wprost, iż odkłada decyzję o ciąży właśnie z tego powodu. "(...) z jednej strony mój jedynak potrzebuje rodzeństwa (ma już cztery i pół roku), z drugiej strony boję się zmiany, boję się, iż będzie czuł się odrzucony, niekochany" - wyznała.
"To od was zależy, jak będzie się czuł"
Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy innych mam, które mają już dwójkę albo więcej dzieci. Jedna z nich zwraca uwagę na kluczową rolę rodziców.
Zdecydowałam się na drugie dziecko wtedy, kiedy to ja byłam na to gotowa i kiedy ja tego chciałam - różnica wynosiła cztery lata. To, czy będzie się czuł odrzucony, to już od was zależy, jak będziecie go traktować. Nasz syn był angażowany we wszystko od początku. Nie musiał się dzielić zabawkami, jeżeli nie chciał, nie musiał się bawić z siostrą, jeżeli nie miał na to ochoty. Nigdy też nie kazaliśmy mu jej pilnować, siedzieć z nią, bo to nasze dziecko i my się nią zajmowaliśmy. Dzisiaj mają zdrową relację między sobą i z nami także
- napisała.
Podobnych głosów było więcej. Jak wyznała kolejna kobieta: "Mam syna, który ma siedem lat, drugi teraz cztery, i obaj są tak samo kochani i siebie bardzo kochają, więc nie ma czego się obawiać".
Choć najczęściej mówi się o powodach ekonomicznych i zawodowych, badania pokazują, iż decyzje prokreacyjne są znacznie bardziej złożone. Wśród czynników odkładania pojawienia się kolejnego dziecka występują również kwestie emocjonalne i psychologiczne. Z analiz dotyczących planowania rodziny wynika, iż część rodziców odkłada decyzję o kolejnym dziecku mimo stabilnej sytuacji właśnie z powodu różnych obaw związanych z funkcjonowaniem rodziny i relacjami między dziećmi.
Z kolei badania nad funkcjonowaniem rodzin pokazują, iż pojawienie się kolejnego dziecka zmienia cały system rodzinny i wymaga od rodziców adaptacji, mimo iż przy drugim dziecku są oni zwykle bardziej świadomi i przygotowani niż przy pierwszym. Eksperci podkreślają też, iż jednym ze źródeł rodzicielskich lęków jest obawa o podział uwagi i rywalizację między rodzeństwem.
"Najpierw przygotuj siebie, potem dziecko"
O to, jak przygotować się na pojawienie się drugiego dziecka, jakiś czas temu zapytaliśmy psychoterapeutę Krzysztofa Górskiego.
Myślę, iż od przygotowania samego dziecka do przyjścia na świat brata i siostry ważniejsze jest, aby rodzic najpierw przygotował sam siebie. Różne obawy i niepewność w tej sprawie dotyczą często samych rodziców: "Jak ja sobie poradzę z dwójką, czy dam radę dzielić miłość, a co, jak będzie zazdrość ze strony starszego"
- opisuje specjalista.
- jeżeli rodzic ma sporo niepewności w tej sprawie, warto, aby znalazł życzliwe osoby, z którymi będzie mógł o tym rozmawiać, wypowiadać swoje lęki tak, by być przede wszystkim usłyszanym i by uzyskać zrozumienie, a przez to większy spokój - dodaje. - "Zaopiekowany", czyli spokojniejszy rodzic na pewno da lepsze oparcie swojemu dziecku. Z samym dzieckiem warto rozmawiać, ale przede wszystkim słuchać jego uczuć, być otwartym na jego pytania i reakcje, np. gdy przytula się do brzucha mamy albo właśnie nie chce się przytulać.
"Bałam się najbardziej reakcji córki"
Swoją historią z eDzieckiem podzieliła się także mama dwójki dzieci, która długo odkładała decyzję o ponownym zajściu w ciążę. - Od zawsze mówiłam, iż chcę mieć dwójkę dzieci, i moje marzenie się spełniło. Zanim jednak zdecydowałam się na drugie dziecko, minęły aż trzy lata. Decyzję odkładałam, bo najbardziej bałam się reakcji córki i tego, iż poczuje się gorsza, odtrącona, zepchnięta na dalszy plan - wspomniała.
Nasza czytelniczka podkreśliła także: Kiedy zaszłam w ciążę, dużo czytaliśmy książeczek o rodzeństwie, bawiliśmy się w dom. Przygotowaliśmy ją na pojawienie się nowego członka rodziny. Synek teraz ma już rok, a ja nie mogę się nadziwić, jak córka dobrze na niego zareagowała. Najpierw pomagała mi w opiece, przynosiła pieluchy, chusteczki, ubranka, a teraz siedzą razem na macie i bawią się jak najlepsi kumple. Cieszę się, iż moje obawy i złe przepowiednie się nie sprawdziły, ale myślę, iż najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie dziecka na nadchodzące zmiany.
A jak to wyglądało w Twoim przypadku? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.




