Siedzenie w domu i nicnierobienie po tych słowach uznałam, iż czas na małą nauczkę
Zanim wyszłam za mąż, słyszałam od przyjaciółek, iż kiedy facet bierze ślub, od razu uważa żonę za swój kawałek własności i pokazuje, na co go naprawdę stać.
Ale jak to ja naiwna, młoda dziewczyna sądziłam, iż mój mąż to zupełnie inny egzemplarz. Przed ślubem był uosobieniem dobroci: bał się podnieść głos, zawsze był uprzejmy, czuły, jakby depczał po skorupkach jajek, byleby mnie nie urazić. No cóż, przejechałam się tak jak większość kobiet. Okazuje się, iż kiedy facet zdobędzie kobietę, to się zmienia.
Mój mąż zaczął wyrażać bardzo wątpliwe opinie o mojej mamie już parę miesięcy po naszym weselu. „Dlaczego ona tak często dzwoni? Po co przychodzi raz w tygodniu?” Oczywiście, dla dobra małżeństwa przyznałam mu rację, zaczęłam sama unikać kontaktów z mamą dzwoniłam do niej tylko wtedy, gdy miałam pewność, iż nikt nie słyszy. Ale to był dopiero początek.
Zaszłam w ciążę i pech! straciłam pracę. Musiałam leżeć, bo ciąża zagrożona, więc umowy mi już nie przedłużono. I wtedy zaczęło się to, czego obawiałam się najbardziej. Słyszałam już na co dzień: Siedzisz w tej chałupie i nic nie robisz. Przemilczałam byłam w ciąży, a przecież co, jeżeli mnie zostawi?
Rok i parę miesięcy po narodzinach naszej córeczki, mój małżonek uznał, iż należy mu się codzienna feta i traktowanie jak Księcia z bajki. Kiedy wracał z pracy, musiałam stać na progu, wręczać mu papcie, na stole wszystko parujące i pachnące. Bóg broń, żeby musiał zająć się dzieckiem to przecież wyłącznie babskie sprawy. Mówiąc krótko byłam wrakiem człowieka.
W końcu spakowałam parę tobołków, zgarnęłam córeczkę i przeniosłam się do mamy, pani Haliny, na osiedle w Poznaniu. Przez dwa miesiące cieszyłam się ciszą (nawet głośne rozmowy sąsiadek w windzie mnie nie ruszały!). Wróciłam do pracy i nagle, proszę zaczęłam wyglądać coraz lepiej. Pewnego dnia zjawił się on: wychudzony, w poplamionym swetrze, padł na kolana i błagał o przebaczenie.
A ja powiedziałam, iż musi zapisać się na kurs gotowania i sprzątania. jeżeli chce, żebym wróciła, to on gotuje i pucuje, a ja będę to tylko subtelnie nadzorować z kanapy. Zgodnie przytaknął ciekawe, jak długo wytrzyma.




