Gdyby mury Hetmana mogły mówić…
Gdyby mury Hetmana mogły mówić, a szkolny duch miał poczucie humoru, piątek podczas V Hetmańskich Dni Nauki z pewnością skwitowałby słowami: „Myślałem, iż widziałem już wszystko. A tu proszę – choćby da Vinci zawitał do szkoły, a Temida znów poczuła się jak u siebie!”. I trudno się dziwić. Do 1995 roku w budynku naszej szkoły działał Sąd Rejonowy. Duch Temidy ma więc tutaj swoje historyczne, niemal rodzinne powiązania. W piątek mógł z satysfakcją obserwować, jak szkolne korytarze ponownie wypełniają się prawniczymi dylematami, paragrafami i pytaniami o sprawiedliwość. Tym razem jednak bez wokandy, za to z ogromną dawką wiedzy i ciekawości.
Drugi dzień V Hetmańskich Dni Nauki udowodnił, iż nauka nie zna granic – ani tych między przedmiotami, ani między szkolną salą a prawdziwym życiem. Była medycyna, prawo, historia, fizyka, sztuka, informatyka, sport, architektura, języki obce, a choćby podróż do Szwajcarii, gdzie – jak się okazało – można zobaczyć wszystkie cztery pory roku, nie ruszając się z Hetmana!
Od historii fizyki po chirurgię robotyczną
Pierwszy panel rozpoczął się o godzinie 8.00. Pan Kazimierz Białek zabrał słuchaczy w świat historii fizyki, a drugi hetmański specjalista z tej dziedziny, pan Marek Kierzkowski, podjął próbę oswojenia jednego z najbardziej nieuchwytnych zjawisk – czasu. Czy czas płynie, ucieka, czy może po prostu robi sobie z nas żarty? Tego szkolny duch nie zdradził, choć podobno sam ma go pod dostatkiem, natomiast panu Kierzkowskiemu czasem w ferworze opowieści może go zabraknąć.
Pani Katarzyna Regulska natomiast przybliżyła tajniki zawodu architekta, który wykonuje na co dzień, a dr Izabela Jarosz, łącząc się online, opowiedziała o znaczeniu języka angielskiego we współczesnym świecie.
W tym samym czasie duch Temidy z zainteresowaniem przysłuchiwał się sędziemu Tomaszowi Turbakowi, który przypomniał, iż wyrok to nie tylko paragraf, ale przede wszystkim decyzja, za którą stoi człowiek. Pan Paweł Wilkutowski z kolei odsłonił kulisy drogi do zawodu adwokata, którą sam przemierzył.
Żeby zaś nie było zbyt poważnie, Przemysław Zamojski, sandomiersko-tarnobrzeski artysta, zaprosił młodzież do świata współczesnej sztuki, ukazując oblicza kobiet ukryte za cyfrową kotarą. Jak widać, choćby duchy muszą nadążać za nowoczesnością!
Medycyna, czyli kiedy da Vinci wkracza do akcji
Drugi panel przyniósł spotkania z medycyną w wielu odsłonach. Dr hab. n. med. Sabina Galiniak wyjaśniała, kiedy tlen – niezbędny przecież do życia – może stać się naszym wrogiem. Dr n. med. Piotr Skoczylas, torakochirurg, odpowiedział na pytania, jak pracuje się z da Vinci, przybliżając tym samym świat chirurgii robotycznej. Duch Hetmana podobno na chwilę zajrzał do sali nr 5, by upewnić się, czy ten cały da Vinci to rzeczywiście gość z renesansu, czy jednak nowoczesna technologia. Uspokojony, powędrował dalej.
Dr n. med. Wioletta Bereziewicz przedstawiła interesujące przypadki z zakresu leczenia ortodontycznego, a pani Ewa Sadecka-Roman opowiedziała o tym, jak wykonywanie zawodu onkologa zmienia poglądy na życie. Te spotkania z pewnością przypomniały, iż medycyna to nie tylko wiedza i procedury, ale także człowiek, jego emocje, nadzieje i codzienne wybory.
Między Szwajcarią a zapomnianą rzeką
Na chwilę przenieśliśmy się również do Szwajcarii. Absolwentka Hetmana, Olga Dyrda, w wystąpieniu „Szwajcaria – moja inspiracja, pasja i dom”, pokazała kraj, który potrafi zachwycać wszystkimi czterema porami roku. Nasz duch, przyzwyczajony do polskiej aury, z pewnością zaczął się zastanawiać, czy nie warto byłoby przeprowadzić się w Alpy.
Pan Marek Juszczyk, historyk sztuki i przewodnik turystyczny, przypomniał wiślane krajobrazy, łącząc geografię z historią w obrębie królowej polskich rzek, natomiast pan Paweł Roszak-Kwiatek udowodnił, iż historia wcale nie musi być nudna. W końcu kto nie chciałby choć przez chwilę poczuć się jak Indiana Jones?
Było też o sporcie i działaniu pod presją – również hetmański absolwent, Dawid Adamczyk, próbował podpowiedzieć, jak można radzić sobie pod presją czasu, nie tylko w sporcie, ale i poza nim. A profesor Krzysztof Chochowski przybliżył interesujące zagadnienie uberyzacji dywersji, ukazując nowe oblicze zagrożeń w erze cyfrowej, mechanizmy, które mogą być wykorzystywane do prowadzenia współczesnych działań hybrydowych. Informatyka i współczesny świat znów pokazały, iż granice między nauką, technologią i codziennością są coraz bardziej umowne.
Trzeci panel – od improwizacji po dziennikarskie rolki
Ostatni panel, rozpoczynający się o 11.30, również nie pozwolił nikomu zasnąć. Dr Anna Róg wskazała, czego mogą dzisiejsi uczniowie spodziewać się, podejmując dalszą edukację, podpowiadała jak przygotować się do studiów i dorosłości. Pani Beata Grzywacz natomiast przypomniała, jak ważne jest to, by znaleźć czas na wszystko, co dla nas ważne – co w czasie Hetmańskich Dni Nauki jest zadaniem niemal olimpijskim (nie tak łatwo bowiem wybrać dwa panele, gdy jest tak wiele interesujących ofert!).
Państwo Izabela i Damian Guzikowie pokazali tworzenie aplikacji z perspektywy programisty i testera, przedstawiając m.in. funkcje aplikacji bankowej czy programy sterujące prawdziwą maszyną w fabryce. Z kolei pani Kamila Kremiec–Panek zaprosiła do aktywnego laboratorium improwizacji Think&Act, do magii teatru, do poczucia się jakby na scenie. prawdopodobnie niejedna osoba zdziwiła się, iż potrafi sobie poradzić z wystąpieniami na szerszym forum.
Dziennikarka Dominika Soszyńska postawiła zaś pytanie, które z pewnością nurtuje wielu młodych ludzi: czy warto być dziennikarzem, studiować dziennikarstwo, czy może wystarczy kręcić rolki na Instagramie? Duch Hetmana, który pamięta czasy bez Internetu, podobno nie może się nadziwić, iż dziś można zostać gwiazdą, nie wychodząc z własnego pokoju.
Dwa dni, mnóstwo inspiracji
Drugi dzień HDN był kontynuacją naukowej przygody, w której spotkały się doświadczenie, pasja i młodzieńcza ciekawość. To nie był zbiór odrębnych wykładów, ale spójna opowieść o wiedzy, ludziach i ich pasjach. A nasz szkolny duch? Podobno po dwóch dniach intensywnego zwiedzania sal, wysłuchiwania wykładów i zaglądania przez ramię prelegentom uznał, iż choćby po tylu latach w Hetmanie wciąż można się czegoś nowego nauczyć.
I chyba właśnie o to chodzi w Hetmańskich Dniach Nauki, jak wielokrotnie podkreślał inicjator tej imprezy, pan Paweł Dobrowolski, – by z ciekawością zaglądać za kolejne drzwi, zadawać pytania i odkrywać nowe przestrzenie, nauka wszak jest wszędzie. choćby i tam, gdzie mogą straszyć duchy… ale wyłącznie pozytywnie!








































