Dzieci mają nie płakać i nie tęsknić. Tak w praktyce wygląda adaptacja w wielu przedszkolach

mamadu.pl 11 godzin temu
Adaptacja w przedszkolu często trwa znacznie dłużej niż kilka pierwszych tygodni uczęszczania do placówki. Dla wielu trzylatków to proces pełen emocji, tęsknoty i powrotów do punktu wyjścia po każdej chorobie. Rodzice coraz częściej mówią jednak, iż w placówkach oczekuje się od dzieci przede wszystkim szybkiego dostosowania do zasad.


Przedszkole to tylko zasady i dostosowanie się do grupy?


Przedszkole – niezależnie od tego, czy jest to placówka publiczna, czy prywatna – może być dla dziecka miejscem najfajniejszym na świecie albo źródłem lęków i trudnych doświadczeń. Maluchy, które dopiero zaczynają swoją przygodę z przedszkolem, powinny mieć przestrzeń, by stopniowo oswoić się z nową rzeczywistością.

W praktyce zwykle wygląda to tak, iż adaptacja prowadzona jest jedynie przez pierwsze tygodnie nowego roku szkolnego. Później dzieci często muszą z dnia na dzień po prostu się przestawić i przystosować.

Tymczasem w pierwszym roku chodzenia do przedszkola prawdziwa adaptacja trwa znacznie dłużej – często wiele miesięcy. Wynika to z dużych różnic rozwojowych u trzylatków. Na tym etapie naprawdę ogromna jest różnica między dzieckiem urodzonym w marcu a tym, które przyszło na świat w listopadzie. Do tego dochodzi jeszcze fakt, iż dzieci w pierwszym roku bycia przedszkolakiem bardzo często chorują. Każda dłuższa nieobecność w placówce sprawia, iż po powrocie trzeba niejako zaczynać adaptację od nowa.

Niestety zarówno same placówki ze swoimi zasadami, jak i niektórzy nauczyciele (mimo kierunkowego wykształcenia) nie zawsze potrafią to zrozumieć i uszanować. Ostatnio przeczytałam na Threads wpis pewnej mamy o nicku @the_lifeinmyeyes.

Dzieci potrzebują czasu w adaptację


Ta perspektywa – prawdopodobnie mamy przedszkolaka – pokazuje, iż rodzicom małych dzieci naprawdę nie jest łatwo. Często przedszkola oczekują, iż dziecko gwałtownie dostosuje się do obowiązujących zasad: będzie posłuszne, spokojne i bezproblemowe. W tym wszystkim łatwo zapomnieć, iż dzieci nie są maszynami.

Tęsknią, przeżywają trudne emocje i potrzebują czasu, by nauczyć się funkcjonować w nowym środowisku. Czasami rzeczywiście potrzebna jest pomoc specjalistów, jednak znacznie częściej dziecku najbardziej potrzebne są czas, uwaga i czułość ze strony opiekunów. Bywa też, iż jedyną trudnością jest po prostu niedojrzałość emocjonalna – dziecko musi dopiero dorosnąć do rzeczywistości, z którą spotyka się w przedszkolu.

W placówkach obowiązują odgórnie ustalone zasady i jest to zrozumiałe. Bez pewnej dyscypliny nauczyciele nie byliby w stanie pracować z grupą dzieci, która często liczy choćby 25 osób. Wychowawca i nauczyciel wspomagający – bo najczęściej jest ich tylko dwoje – nie są w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb maluchów jednocześnie. Zdarza się jednak, iż przepisy i reguły zaczynają być stawiane wyżej niż dobro i komfort dziecka.

Na końcu warto jednak pamiętać, iż przedszkole ma być przede wszystkim miejscem bezpiecznym i wspierającym rozwój najmłodszych. Adaptacja nie kończy się po dwóch czy trzech tygodniach – dla wielu dzieci jest to długi proces, wymagający cierpliwości zarówno od rodziców, jak i od nauczycieli. Im więcej zrozumienia i empatii w tym czasie otrzymają maluchy, tym większa szansa, iż przedszkole stanie się dla nich przestrzenią, do której będą wracać z radością, a nie z lękiem.

Idź do oryginalnego materiału