Dzieci w szkole nie uczą się angielskiego. 8 lat nauki, a dziecko mówi jak tłumacz Google

mamadu.pl 3 godzin temu
Po kilku latach nauki angielskiego dziecko zna słówka i zasady, ale gdy ma coś powiedzieć, wtedy milknie. Rodzice coraz częściej zastanawiają się, czy szkoła rzeczywiście uczy języka, czy tylko przygotowuje do sprawdzianów. Jak się okazuje, problem może leżeć nie tylko w samym programie, a w tym, jak naprawdę uczymy się mówić w obcym języku.


Ośmiolatek zna kolory, potrafi powiedzieć "My name is…", ale gdy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie, milknie. Wielu rodziców zna taką sytuację, mimo iż dziecko uczy się już od przedszkola.

Po latach nauki w szkole dzieci znają słówka i zasady gramatyczne, ale nie potrafią swobodnie mówić. Dlaczego tak się dzieje? Problem nie zawsze leży w samej szkole. Raczej w tym, jak w ogóle uczymy się języka.

Język to nie wiedza, to umiejętność


Najczęściej popełniamy jeden podstawowy błąd. Traktujemy język jak przedmiot do zaliczenia, a nie jak umiejętność do wyćwiczenia. Tymczasem mówienie to nawyk – dokładnie tak jak jazda na rowerze czy pływanie. Nie da się go opanować wyłącznie z podręcznika.

– Żeby zacząć mówić w danym języku, trzeba to po prostu ćwiczyć. Szkoła nie daje takich możliwości – mówi Karina, nauczycielka angielskiego. – Język trzeba ćwiczyć codziennie. Są różne aplikacje, darmowe strony internetowe. Potrzeba tylko chęci. W szkole podstawowej uczeń powinien opanować podstawy, żeby móc wypowiadać się na podstawowe tematy. Słownictwo niestety musi powtarzać sam, bez tego ani rusz. Gramatykę można wytłumaczyć i ćwiczyć w szkole. Ja od początku nauki staram się włączać mówienie na zajęciach, chociaż w szkole to trudne, jeżeli nie ma podziału na grupy i są uczniowie z orzeczeniami, a jest ich coraz więcej – dodaje nauczycielka.

25 osób i 45 minut, czyli jak wyglądają realia szkolne


Szkoła daje fundamenty – słownictwo, struktury, zasady. Ale to za mało, by posługiwać się sprawnie językiem.

W klasie siedzi często ponad 20 uczniów. Każdy na innym poziomie. Każdy z innymi potrzebami i predyspozycjami. A czasu jest 45 minut. – Nie od dziś wiadomo, iż aby umieć język, trzeba regularnie mówić. Cóż, ciężko, by w szkole, gdzie w klasie jest 25 osób, nauczyciel z każdym regularnie rozmawiał. Korepetycje raz w tygodniu też nie wystarczą – najlepiej rozmawiać, dużo rozmawiać. W szkole dziecko poszerzy zakres słówek, poprawność gramatyczną, reszta wymaga wyćwiczenia" – zauważa jedna z mam.

Mózg lubi powtarzalność


Jest jeszcze jedna rzecz, o której często zapominamy w kontekście nauki języka. Nasz mózg działa na zasadzie powtórzeń. jeżeli nie wracamy do języka regularnie, ścieżki neuronowe zwyczajnie zanikają. – Jestem nauczycielem języka angielskiego i mogę powiedzieć, iż na pewno, aby nauczyć się płynnie posługiwać językiem obcym, potrzebna jest regularność. Same lekcje w szkole czy korepetycje raz w tygodniu nie są wystarczające. W sumie tak jest nie tylko z językiem. Mózg gwałtownie zapomina, jeżeli nie przecieramy tych ścieżek" – mówi Paula, nauczycielka angielskiego. Dodaje jeszcze, iż właśnie dlatego choćby najlepsza lekcja raz czy dwa razy w tygodniu nie wystarczy. Język musi być obecny w codzienności.

Jak uczą się dzieci, które naprawdę zaczynają mówić?


Rodzice coraz częściej szukają własnych sposobów na to, by dzieci zaczęły płynnie mówić w obcym języku. I – co interesujące – często są one bardzo proste. – Najlepszy trick na szybką naukę języków dla dzieci? Kupujemy serię książeczek dla dzieci, np. Pete the Cat. Włączamy audiobook na YouTube i dziecko czyta wzrokiem wraz z lektorem. Codziennie, na relaksie lub przed snem, jako przyjemna bajeczka. To daje niesamowite efekty" – poleca jedna z mam.

Inni idą jeszcze dalej i wprowadzają język do codziennego życia. – Moje dzieci uczą się na aplikacjach, filmach, grach i piosenkach. Inaczej by było ciężko – wyjaśnia inna mama.

Metoda, o której mówią mamy, to właśnie tzw. immersja, czyli zanurzenie w języku. Dziecko nie uczy się języka, tylko zaczyna go używać w sposób zupełnie naturalny.

Czy korepetycje mogą rozwiązać problem?


Często tak, ale pod warunkiem, iż skupiają się na mówieniu. – Ja mam dorosłego syna, ale w język inwestowałam od pierwszej klasy podstawowej. Chodził prywatnie, najpierw dwa razy w tygodniu, w starszych klasach raz, ale systematycznie do końca szkoły średniej. Teraz pracuje w języku angielskim, także efekt jest. Przede wszystkim nauczył się mówić, o co w licznych klasach jest trudno – opowiada jedna z mam.

– Jak dla mnie, lekcje z native speakerem, nie mówiącym po polsku, to jedyne słuszne rozwiązanie, jeżeli ktoś chce naprawdę umieć język. Bo kiedy dziecko nie ma wyjścia i musi się dogadać, po prostu zaczyna mówić – dodaje inna.

Co naprawdę działa przy nauce języka?


Gdyby zebrać te wszystkie historie i doświadczenia w jedno, wyłania się dość spójny obraz. Język zaczyna "wchodzić" dopiero wtedy, kiedy przestaje być szkolnym obowiązkiem, a staje się częścią codzienności. Nie chodzi o więc kolejne ćwiczenia w zeszycie ani choćby o perfekcyjnie opanowaną gramatykę czy dodatkowe korepetycje, ale o kontakt z językiem. Częsty, naturalny element codzienności.

Jeśli np. dziecko chce oglądać bajkę, włączmy ją bez lektora. Zainteresowanie fabułą spowoduje, iż samo wyłapie sens dialogu.

Umiejetność mówienia zdobywa się dzięki powtarzalności, osłuchaniu i odwadze do mówienia. Szkoła może ten proces rozpocząć, ale tak naprawdę ważna jest potem samodzielna praca – w zabawie, podczas codziennych sytuacji czy choćby oglądania bajek.

Idź do oryginalnego materiału