alexanderdugin.substack.com/philosophy-of-politics
[Te poglądy są zdecydowanie różne od moich. Ale sądzę, iż należy je znać. MD]
=========================================================
Aleksander Dugin twierdzi, iż polityka i filozofia są nierozłączne,
a polityka funkcjonuje jako filozofia stosowana, a każdy system polityczny ma swoje korzenie w głębszych założeniach filozoficznych.
ALEKSANDER DUGIN, 3 MAJA
Najpierw zastanówmy się nad naturą tej dyscypliny i przedmiotami jej badań.
Jeśli przyjrzymy się historii filozofii i systemów politycznych, zauważymy
następującą prawidłowość. Filozofia i polityka, od samego początku, od samych narodzin tych dwóch dyscyplin, rozwijały się nie tylko równolegle, ale wręcz nierozerwalnie od siebie.
Wśród pierwszych Siedmiu Mędrców, których uważa się za założycieli
tradycji filozoficznej greckich presokratyków, było wielu,
m.in. Solon, który zasłynął z pisania praw politycznych,
konstytucji, kodeksów karnych i który był w istocie aktorem politycznym,
reprezentującym swoje miasta i jednostki polityczne.
Tak więc już na samym początku historii filozofii dostrzegamy
nierozerwalny związek między filozofią a polityką. Stąd polityka
jako zjawisko odrębne, oderwane od filozofii, badane na
przykład metodami filozoficznymi, stanowi zupełnie inne podejście.
W rzeczywistości filozofia polityki to głębsza dziedzina.
To dziedzina, która zajmuje się filozofami, którzy zajmowali się
polityką, filozofami, którzy o niej piszą, oraz
aktorami politycznymi, którzy oparli swoje prawa i ustanowili swój
system polityczny na zasadach filozoficznych.
W istocie, w epoce narodzin filozofii i w epoce
narodzin polityki, te dwie dziedziny wcale nie były od
siebie oddzielone. Zatem przedmiotem filozofii i polityki jest ta
pierwotna sfera, która połączyła filozofię i politykę w pewnej
wspólnej orientacji.
Innymi słowy, chcę powiedzieć, iż nie istnieje oddzielne
zjawisko polityki i oddzielne zjawisko filozofii, które
sztucznie łączymy. Nie badamy też polityki za pomocą
filozofii.
Mówimy nie tylko o filozofii politycznej tej czy
innej szkoły, epoki, kultury czy cywilizacji. Mówiąc o filozofii
polityki, mówimy w znacznym stopniu o
istocie polityki, o tym, co czyni politykę polityką – z jednej
strony. Z drugiej strony, mówimy o politycznej istocie
filozofii, która czyni filozofię filozofią.
Ale jest pewna różnica. Filozofia dominuje tutaj, bo polityka
bez filozofii w ogóle nie jest możliwa. Polityka jest formą
filozofii stosowanej, zastosowaniem filozofii do pewnej sfery
życia ludzkiego.
Ale filozofia bez polityki jest teoretycznie możliwa. To znaczy,
istnieje filozofia, która nie zajmuje się polityką, ale
nie ma polityki, która nie opierałaby się na filozofii. Zatem istnieje
tu nierówność: dominuje filozofia.
Niemniej jednak filozofia bada politykę; nie tylko jej filozoficzne
podstawy, ale także polityczne aspekty samej filozofii;
ponieważ polityka nie jest częściowym i przypadkowym zastosowaniem
filozofii, ale jej najogólniejszym, najbardziej podstawowym, a zarazem stosowanym elementem
.
Gdy tylko filozofia się pojawi, to z konieczności, przede wszystkim, gdy
istnieje, zwraca się ku polityce; a wszelka polityka wyłania się z filozofii.
Między nimi istnieje nierówna, ale bardzo głęboka, organiczna
więź.
Tam, gdzie następuje pierwotne zjednoczenie tego, co filozoficzne, i tego, co
polityczne… tam narodziły się wszystkie możliwe systemy polityczne i
jednocześnie
nastąpiła krystalizacja wiedzy filozoficznej.
Choć istnieje filozofia wolna od polityki, zajmująca się
kwestiami apolitycznymi, to jednak choćby taka
wolna, apolityczna filozofia jest w taki czy inny sposób związana
z polityką, ponieważ filozofia i polityka mają wspólne korzenie.
Z tego powodu, jeżeli filozofia rozważa kwestie estetyczne,
historyczne, kulturowe, a nie mówi nic o
polityce, nie oznacza to jednak, iż jest to
zjawisko zupełnie odrębne.
Każda filozofia, choćby najbardziej abstrakcyjna, ma
wymiar polityczny, w niektórych przypadkach wyraźnie wyrażony. W przypadku Solona, podobnie jak w
przypadku starożytnych greckich presokratyków i mędrców, a także
Platona i Arystotelesa, jest to wyraźny wymiar
filozofii.
Ale istnieje również ukryty wymiar polityczny filozofii, kiedy
filozofia nic nie mówi o polityce, ale sam fakt obecności
jednego czy drugiego paradygmatu filozoficznego niesie
w sobie możliwość istnienia wymiaru politycznego. W jednym przypadku jest on
jedynie wyraźny, otwarty i oczywisty; w drugim – ukryty,
zawarty.
Stąd między filozofią a polityką istnieje bardzo, bardzo głęboki
związek, związek na poziomie ich pochodzenia. A studiowanie
filozofii bez polityki samo w sobie zubaża i osłabia samo
pojęcie filozofii.
Z drugiej strony, studiowanie polityki bez filozofii jest zupełnie
bezcelowe. W takim razie poszliśmy już drogą programowania i
ustaliliśmy regułę Worda: otwórz plik, zamknij plik.
Jesteśmy dobrymi programistami… znamy dwie funkcje: „zapisz” i „zapisz jako”. Potrafimy
doskonale posługiwać się Wordem, potrafimy pisać w nim bardzo dobre teksty,
ale nie jesteśmy programistami.
Ludzie, którzy nie mają filozofii politycznej, którzy nie mają
filozofii, są tak samo politykami jak programiści komputerowi,
tak samo jak ludzie, którzy [niesłyszalne].
W rzeczywistości osoba, która nie zna filozofii, nie może zajmować się
polityką; nie jest politykiem. Jest najemnym urzędnikiem państwowym, który
po prostu stoi przed ścianą. Ktoś mu powiedział: idź tam, zrób to.
Co robić, dokąd się udać… może i jest świetnym użytkownikiem, ale w rzeczywistości
politycy pozbawieni zmysłu filozoficznego są jedynie na
placu budowy, jakimś zagranicznym placu budowy…
W rzeczywistości bez filozofii po prostu nie ma polityki, kropka.
Polityka jest jednym z wymiarów filozofii.
Polityka bez filozofii nie istnieje, ale filozofia bez
polityki tak, ponieważ jest ona podstawowa w stosunku do polityki. Jednakże
każda filozofia ma wymiar polityczny – albo, jak powiedziałem,
jawnie, albo domyślnie, w takim przypadku milczymy na ten temat.
Ale to milczenie filozofii dotyczące jej politycznego wymiaru czy
ekspresji nie jest milczeniem całkowitym; jest raczej powściągliwością niż milczeniem.
Innymi słowy, filozofia, która nie zajmuje się polityką, wie o polityce i ma ją w sobie, ale otwarcie o niej
nie mówi .
To jest osobliwa cisza. Jest cisza mędrca i
jest cisza głupca. Ten milczy, żeby nie
powiedzieć czegoś niewłaściwego, bo czuje, iż jeżeli zacznie mówić,
nic dobrego z tego nie wyniknie.
Mędrzec milczy z zupełnie innego powodu.
Milczenie filozofii w kwestii polityki jest milczeniem mędrca
. Ale jeżeli odpowiednio zapytamy mędrca, powie nam, co
wie o polityce, a to, co powie, będzie całkowicie rozsądne.
Ale on milczy.
Zatem każdy system filozoficzny niesie w sobie wymiar polityczny,
ale nie każdy system filozoficzny rozwija ten model w sposób wyraźny.
To jest najważniejsze dla zrozumienia sfery
przedmiotu, który będziemy studiować w ramach filozofii
polityki.
Innymi słowy, badamy filozoficzne korzenie, podstawy,
podstawy programowania, podstawy matrycy wszelkiej polityki, która w całości
sprowadza się do filozofii – nie ma niczego w polityce, ani jednego
elementu, który nie prowadziłby do filozofii, nie byłby przez nią wyjaśniony i nie
wyłaniałby się z niej.
Po prostu, polityka jest z jednej strony częścią filozofii. Więc będziemy
ją studiować.
Będziemy także badać polityczny wymiar filozofii, który
również [niesłyszalne] dlatego, iż służy filozofii; z drugiej strony
filozofia, która niesie w sobie politykę, jest oczywiście
bogatsza od polityki, niemniej jednak w każdym systemie filozoficznym
możemy odkryć, choćby tam, gdzie nic się o niej nie mówi, możliwe
zastosowanie w sferze politycznej, tj. możliwość wyprowadzenia
z filozofii treści politycznej.
[…] Polityka jest, jeżeli tak można powiedzieć, najważniejszym przypadkiem zastosowania
filozofii. […] […].
Zatem historia filozofii i historia polityki
tworzą ściśle ten sam wzorzec. To niezwykle ważne.
Istnieje między nimi ścisła homologia.
Jeśli filozofia podąża w jednym kierunku, polityka nie może podążać w innym
. Polityka podąża wraz z filozofią. jeżeli coś
zmieniło się w filozofii, coś zmieni się w polityce. jeżeli coś
zmieniło się w polityce, coś zmieniło się w filozofii, co
z góry przesądziło o tej zmianie w polityce.
Polityka nie jest autonomiczna wobec filozofii. Polityka jest często bardziej
widoczna, choć czasami mniej.
Z perspektywy historii, zmian dynastii, pewnego
przywódcy, księcia, cesarza, rozpoczęcia wojny… jest to oczywiste, jest to
decyzja polityczna, ale nigdy nie jest odrębna od filozofii.
Widzimy to, co jest decyzją polityczną, ale nie widzimy
decyzji filozoficznej, która musi istnieć.
Z perspektywy filozofii polityki, historia polityczna
jest częścią historii filozofii,
całkowicie od niej zależną. Żaden polityk nie jest wolny od
filozofii, a żaden filozof nie może być postrzegany w świetle
swojego ukrytego wymiaru politycznego.
Innymi słowy, obraz historyczny, historia, historia jako taka,
rozkwit i upadek księstw, budowa i upadek
cywilizacji, konflikty między cywilizacjami,
rewolucje polityczne… decyzje dotyczące tramwajów… wszystko to ma pod sobą
wymiar filozoficzny, nie zawsze oczywisty i nie zawsze rozpoznawany,
ale zadaniem tych, którzy badają filozofię polityki, jest
opracowanie całości tej całkowitej homologii… tego równego (homo) znaczenia
(logos).
Znaczenie historii jest polityczno-filozoficzne lub filozoficzno-
polityczne. Każda historia ma te dwie strony. Z jednej strony jest to
historia księstw, z drugiej historia idei.
Historia księstw i historia idei nie są oddzielne; to
jedna i ta sama historia.
Tak więc, jeżeli skupimy się na wymiarze filozoficznym, na przykład na
przejściu od idealizmu subiektywnego do idealizmu obiektywnego, to
jest to koniecznie powiązane z identycznym wymiarem politycznym…
przejściem od jednego modelu politycznego do drugiego… zmiany w
konfiguracjach religii – a to jest problem filozoficzny w
pierwszej kolejności, teologii – radykalnie zmieniają treść
procesów politycznych zachodzących w społeczeństwie, w którym
szerzy się ta filozofia.
Możemy podchodzić do tej homologii między tym, co filozoficzne, a tym, co
polityczne, z każdej strony. Możemy powiedzieć, iż system polityczny się zmienił, a
w zależności od tego, jak, w jakim kierunku, z jaką szybkością i
jaką treścią ta zmiana się dokonała, możemy, choćby jeżeli nie znamy filozofii
tamtego okresu, ustalić, co działo się na poziomie
filozoficznym.
Albo odwrotnie: nie wiemy, co działo się politycznie w danym społeczeństwie, ale zachowała się
historia sporów jednego filozofa z drugim ; na podstawie tej dyskusji, jeżeli zostanie ona poprawnie zapisana, możemy odtworzyć cały obraz polityczny tego, co działo się w danym momencie, na agorze, gdzie wszystko decydowano demokratycznie, na wiecu lub na zebraniu, lub przeciwnie, jeżeli istniała na przykład monarchia, teokracja lub imperium.
Innymi słowy, aby studiować filozofię polityki, musimy zacząć od
pewnego aksjomatu, aksjomatu absolutnej homologii między tym, co polityczne
, a tym, co filozoficzne.
Oczywiście, możemy dokonać pewnego rozróżnienia między polityką a tym, co
polityczne. Chcę zwrócić uwagę na jednego z najwybitniejszych
filozofów polityki, Carla Schmitta; będziemy się do niego odwoływać w
całym kursie.
W XXI wieku powszechnie uważa się, iż Carl Schmitt był
najwybitniejszym filozofem politycznym XX wieku. Czasami
podawano to w wątpliwość; mówiono, iż będą inni
filozofowie… ale dziś, gdy powiesz „Carl Schmitt”, wszędzie usłyszysz,
że jest on naszym najwybitniejszym filozofem politycznym; być może
najwybitniejszym, obok Hobbesa i Platona.
To znaczy, Carl Schmitt jest filozofem polityki par excellence.
Chcę zwrócić Państwa uwagę na jego dzieła i zalecić wszystkim, aby
koniecznie i bezzwłocznie zapoznali się z jego pracą o
polityce, das Politische. To bardzo ważne.
Carl Schmitt rozróżnia politykę i to, co polityczne. Uważa, iż to, co
polityczne – pisane wielką literą – w tym przypadku jest przymiotnikiem
rozumianym jako rzeczownik… „das” to rodzajnik wskazujący, iż mówimy
o rzeczowniku. W języku niemieckim jest to bardzo jasne: „das Politische”, w przeciwieństwie
do „mere politische”.
Aby oddać myśl Schmitta, używamy wielkiej litery,
Polityczny [odtąd nie będę pisał wielką literą; jest to konieczne w
języku rosyjskim, gdzie nie ma określonego rodzajnika].
To – to, co polityczne – Schmitt odróżnia od polityki. Przez
politykę rozumie on zastosowanie tego, co polityczne, do konkretnej
sytuacji społecznej. Konkretyzacja polityki jest konkretyzacją
tego, co polityczne.
Ale czym zatem jest polityka? Polityka – das Politische – to
właśnie ten punkt, w którym syn (polityka) łączy się z
ojcem (filozofią).
Oznacza to, iż polityka jest właśnie sferą
polityki filozoficznej, sferą, w której filozofia łączy się bezpośrednio z polityką,
co nazwaliśmy homologią filozofii i polityki.
Innymi słowy, das Politische, według Schmitta, to właśnie ten
punkt homologii, w którym nie mówimy o polityce […], ale jeszcze nie o
filozofii jako o coraz szerszym poziomie. To granica, horyzont,
linia podziału między filozofią a polityką. To właśnie oznacza das Politische
.
Innym interesującym aspektem jest to, iż jest to pewna sfera, sfera
, którą definiujemy właśnie jako filozofię polityki. Cała
sfera filozofii polityki zawiera się w tej koncepcji
polityczności, das Politische.
Inną bardzo istotną koncepcją, którą wykorzystuje Schmitt, jest to, co nazywa się
„fore-concept” [Vorgriffe].
Koncepcja wstępna nie pozostało prawem politycznym, nie jest jeszcze
instytucją polityczną, nie jest partią polityczną ani konkretnym
programem politycznym. Koncepcja wstępna jest rodzajem elementu lub osobliwości polityczności
w jej czystej postaci – nie czysto filozoficznej, ale tam, gdzie filozofia
polityki wkracza na swoje własne prawa.
Carl Schmitt nazywa to „fore-koncepcją”. Pole polityki
składa się zatem wyłącznie z fore-koncepcji, politycznych fore-koncepcji.
Polityczna koncepcja jest sama w
sobie bardzo interesującym zjawiskiem. To właśnie ten moment przejściowy, w którym filozofia
staje się polityką. Zwróćcie jednak uwagę na czas: staje się; jeszcze się nie
stała, a dopiero się staje.
Kiedy filozofia staje się polityką, kiedy mamy do czynienia z
koncepcją polityczną. Chodzi tu na przykład o koncepcję polityczną, dotyczącą podziału
władzy, relacji między Kościołem a państwem, pojęć granic,
podmiotu i instytucji politycznych. To już jest
koncepcja polityczna w pełnym tego słowa znaczeniu.
Kiedy zatem jest to przed-pojęcie? Kiedy narodziny [myślę] tego
politycznego pojęcia są przygotowywane na podstawie treści filozoficznych. W
ten sposób sfera polityczności jest sferą istnienia
przed-pojęć.
Polityka składa się z pojęć wstępnych; a badając pojęcia wstępne, badamy
homologię, o której mówiliśmy wcześniej. Badanie homologii
filozofii i polityki, tego, co jest wspólne dla tych
dwóch asymetrycznych sfer, jest badaniem pojęć wstępnych i zadaniem
filozofii polityki.
O tym właśnie mówimy. Mówimy o pewnego rodzaju polu,
które istnieje, gdzie wielość filozofii przecina się
z wielością polityki. Właśnie między nimi jest to,
co wspólne… to, co polityczne, co bada filozofia polityki.
To był wstęp.
Przejdźmy teraz do pytania, jak to się dzieje w praktyce. Platon jest
uważany za twórcę pierwszego w historii pełnoprawnego systemu filozoficznego
.
Sformułował on w sposób najpełniejszy tę filozoficzną agendę, która nie tylko
przesądziła o całej starożytnej historii filozofii, o całym
średniowieczu, w znacznym stopniu o filozofii renesansu,
która [niesłyszalne] o filozofii nowożytności.
Co więcej, w XXI wieku nie ma filozofa bardziej
aktualnego i mniej zrozumiałego niż Platon. Innymi słowy, Platon jest całą
filozofią [całością filozofii; filozofią in toto].
Najbystrzejsi myśliciele XIX, XVIII, XVII, XVI, XV… i tak dalej,
aż do Platona, wszyscy studiują Platona. adekwatnie, ściśle rzecz biorąc, istnieje jeden
filozof: Platon, i to jest filozofia.
Do dziś nie znamy [niesłyszalne] jego zamiarów. Wokół każdego
słowa Platona, każdego z jego zdań, do
dziś toczą się zażarte spory i nikt nie jest w stanie w pełni stwierdzić, czy właśnie tak go
rozumiano.
Geniusze powstają, by zająć jakieś stanowisko; geniusze powstają i mu się sprzeciwiają. Nie są to
prości ludzie. Geniusze filozoficzni…
Wszystkie dogmaty chrześcijańskie opierają się na Platonie. W teologii chrześcijańskiej
nie ma tezy, która nie miałaby wymiaru platońskiego. W
teologii islamskiej wszystko opiera się wyłącznie na platonizmie.
Nawet tam, gdzie platonizm nie dotarł, w Indiach,
najprostszym sposobem studiowania hinduskiej filozofii, Wed, religii jest
platonizm, ponieważ analogia jest od razu oczywista.
Platon jest zatem uważany za księcia filozofów, a jego
władzy w filozofii nikt jeszcze nie zdołał podważyć. Tysiące
razy ogłaszano upadek imperium Platona.
Za każdym razem okazywało się to jedynie marginalną halucynacją.
Żyjemy w filozofii Platona, Platon jest księciem filozofii,
i albo temu zaprzeczamy, w takim przypadku […] jesteśmy świadkami powstania niewolników
, którzy próbują wyrwać się spod potęgi księstwa Platona, albo po
prostu akceptujemy to jako lojalni obywatele i podążamy za naszym Cesarzem, Platonem.
Po drugie, twierdzenie, iż filozofia wniosła coś uzupełniającego do
Platona, jest całkowicie bezpodstawną, nienaukową hipotezą akademicką. To
rodzaj plotki, której nie potwierdza społeczność naukowa.
Nawet ci, których uważa się za ucieleśnienie filozofii
nowoczesności, studiowali Platona [mówi o Bergsonie, który za pośrednictwem
„prymitywnego i bardzo ograniczonego” Karla Poppera dał nam otwarte społeczeństwo, oraz
o Whiteheadzie, aby pokazać, iż obaj, choć nowożytni, inspirowali się
Platonem].
Platon jest wszystkim. Dlatego też, czytając Platona, natyka się
nie tylko na jednego filozofa, autora czy szkołę; natyka
się na filozofię jako taką.
Ponieważ cała filozofia to nic innego jak ruch między kilkoma
tezami Platona. Platon założył całą filozofię naraz: od razu i
w całości. Zatem studiowanie filozofii jest studiowaniem filozofii
Platona.
Wszystko inne, jak powiedział sam Whitehead, filozof analityczny,
logik i matematyk, jest w istocie przypisem do
filozofii Platona.
Musimy więc pamiętać, iż filozofia to tylko Platon. A jeśli
nie rozumiemy Platona, nie rozumiemy języka programowania
filozofii.
[…] Studium filozofii zaczyna się od studiowania dzieł
Platona; studiowanie filozofii jest piorunem [porazhaetsya, zdaje się, że
słyszałem] poprzez studiowanie dzieł Platona; studiowanie filozofii
kończy się na studiowaniu dzieł Platona; jest tu tego tyle, iż wystarczy na całe
życie.
Zatem można – byłem zbyt ogólny. To program dla
geniuszy. Dla prostego, przeciętnego filozofa możliwe jest wzięcie
jednego z dialogów Platona. Ja biorę Kratylosa [na przykład] i żyję
z Kratylosem.
Do końca mojego życia jasność Kratylosa będzie całkowita. Dla
studentów sprawa się zawęża. Weźmy osobne powiedzenie Platona
i spróbujmy w pewnym momencie je przeżyć. A
nawet to będzie ogromne, bo Platon to filozofia.
Jeśli zatem mówimy o filozofii, mówimy o Platonie. […]
Jeśli chcemy bliżej poznać matrycę, na
której podstawie kształtuje się das Politische i sfera homologii, o której mówiliśmy
, lub te wstępne koncepcje, którymi się zajmujemy, jeżeli chcemy
zrozumieć, skąd bierze się polityka, jakie są jej struktury i jak
krystalizuje się i manifestuje poprzez politykę, musimy studiować
Platona.
[…] Pierwszą rzeczą, którą musimy poznać, są pisma Platona.
Tłumaczenie M. Millermana







