Śniło mi się, iż stałam w kuchni, gdy mój mąż Krzysztof krzyczał:
Czterdzieści jeden lat i dziecko?! Na twoim miejscu kobiety już wnuków niańczą! Małgosiu, opamiętaj się!
Wiedziałam, iż nasze zdanie jest ci obojętne. Ale czy pomyślałaś o tym dziecku? Nie chcę tańczyć na jej weselu z kroplówką pod pachą!
A jeżeli coś nam się stanie, gdy będzie mała? Decyduj. Albo się rozwiodę!
Żyliśmy razem dwadzieścia lat. Wyszłam za Krzysztofa świeżo po studiach, ledwo dorosła.
Przez cały ten czas myślałam, iż mąż to moja opoka. Nigdy nie przypuszczałam, iż Krzysztof stanie przeciwko mnie.
Ostatnio w rodzinie wybuchła awantura powodem było niespodziewane, późne dziecko.
Oszalałaś? Krzysztof zaciskał pięści. Trzech synów ci nie wystarcza? Bartek już na studiach, a Paweł i Tomek kończą gimnazjum.
Całe życie marzyłam o córeczce upierałam się. jeżeli Bóg dał nam dziecko, dlaczego mamy je odrzucać?
A jeżeli znów będzie chłopiec, urodzimy piątego? warknął.
To będzie dziewczynka.
Synowie też się sprzeciwiali. Gdy dowiedzieli się o ciąży, bliźniacy oświadczyli, iż nie ustąpią pokoju. Bartek dodał:
Mamo, nie boisz się? W twoim wieku to ryzyko…
Wszystko będzie dobrze uspokajałam. Nie jestem taka stara!
Wcześniej też tak było. Gdy spodziewałam się bliźniaków, Krzysztof się wściekał. Mieszkaliśmy z teściową, brakowało pieniędzy.
Ale gdy lekarz powiedział bliźnięta, teściowa dała nam zaliczkę na mieszkanie. Chłopcy okazali się spokojni, Bartek pomagał.
Tym razem też wierzyłam, iż jakoś się ułoży.
Lecz już w trzecim tygodniu zrobiło się źle. Mdlałam w pracy. Od lat byłam kosmetyczką, ale teraz zapach lakierów przyprawiał mnie o wymioty.
Tabletki nie działały. Leżałam jak kłoda, choćby naczyń nie umiałam umyć.
Krzysztof, pracując jako ratownik, brał podwójne dyżury. Bartek przeniósł się na wieczorowe studia, dorabiając w sklepie RTV.
Sąsiadki szeptały za moimi plecami. Rodzice mówili, iż to szaleństwo.
W drugim trymestrze poszłam na USG. Lekarz wpatrywał się w monitor, mrucząc coś do pielęgniarki. W końcu spytałam:
Chłopiec czy dziewczynka?
Dziewczynka. Ale jest problem. Nerwowa cewa nie jest zamknięta. Dziecko może być niepełnosprawne.
Nie da się pomóc?
Lekarz tylko wzruszył ramionami.
Wyszłam jak ogłuszona. W aucie rozpłakałam się. W domu zastałam Krzysztofa.
Byłam u lekarza zaczęłam. To dziewczynka. Ale ma wadę rozwojową.
Jaką? zesztywniał.
Nerwowa cewa. Lekarz sugerował aborcję. Nie zgodziłam się.
Zwariowałaś?! ryknął. Jutro idziemy po skierowanie!
Nie pójdę.
To się wyprowadzam! Wyrwał z szafy torbę. Widziałeś takie dzieci? Mój brat umarł w pół roku przez wadę serca! Nie przeżyję tego jeszcze raz!
Wyszedł, trzaskając drzwiami.
Teściowa zdziwiła się, widząc go z walizką.
Pokłóciliście się?
Rozwód! Małgosia chce urodzić chore dziecko!
To jej decyzja westchnęła. A USG może się mylić.
Nagle Krzysztof przypomniał sobie, jak rok temu sąsiadce przepowiedziano wadę serca u dziecka urodziło się zdrowe.
Nazajutrz poszedł do przychodni. Gabinet USG był zamknięty aparat się zepsuł.
To już trzeci raz warknęła pielęgniarka. Kupili byle co, teraz się psuje.
Krzysztof zawiózł mnie do prywatnej kliniki.
Wszystko w normie uśmiechnęła się lekarka. Dziewczynka jest zdrowa. Chcecie posłuchać bicia serca?
Krzysztof się rozpłakał.
Wcześniej mówili o wadzie cewy…
Jest zamknięta. Dziecko rozwija się prawidłowo.
Córka urodziła się zdrowa. Na wypisie byli choćby ci, którzy nam odradzali.
Podobna do ciebie szepnęła teściowa, tuląc wnuczkę. Te niebieskie oczy… Jestem z ciebie dumny, synu.
Krzysztof nie odstępował córeczki.
Może wreszcie obejrzysz ze mną telewizor? żartowałam.
Później machnął ręką. Mamy z Anią dużo roboty!
Synowie ułożyli grafik spacerów z siostrą. Zostawiałam ją z nimi bez obaw wiedziałam, iż się nią zaopiekują.









