Kris Forbot: „Nie wierzę w przypadki”

bialyorzel24.com 4 godzin temu

Rozmowa z gitarzystą i wokalistą Krisem Forbotem, jedną z gwiazd polonijnej PrzedMajówki na Greenpoincie.

Kris Forbot to bydgoski muzyk koncertujący na terenie całego kraju i za granicą (USA, Niemcy). Gra na gitarze i śpiewa zarówno swoje utwory, jak i covery. Szczególnym uczuciem darzy twórczość zespołu Coldplay, którego piosenki stanowią najmocniejszą część repertuaru coverowego. Występował u boku takich gwiazd jak Urszula i Paweł Kukiz (współpraca z Polską Orkiestrą Muzyki Filmowej) czy Mateusz Ziółko. Na stałe współpracuj z laureatem Voice of Poland Mikołajem Macioszczykiem oraz udziela się sesyjnie w projektach muzycznych Adeli Konop i innych artystów. Fot. Centrum Polsko-Słowiańskie

CPS: Jak rozpocząłeś swoją muzyczną przygodę?

Kris Forbot: Wszystko zaczęło się od gitary już dość dawno temu, bo w wieku 13 lat. Nie grałem wcześniej na żadnym instrumencie, ale to właśnie gitara fascynowała mnie od dziecka. Nie wzięło się to jednak z mediów, ale z osobistych doświadczeń. Pamiętam, iż jak chodziłem ma msze Św. to czasem właśnie ktoś grał na gitarze i było to wręcz dla mnie mistyczne przeżycie. W każdym razie nic innego mnie tak nie poruszało. W domu miałem styczność z muzyką na żywo, gdyż zarówno tata jak i mama grywali często na akordeonie podczas rodzinnych imprez.

Na początku nie myślałeś o zawodowym graniu…

Tak, pierwsze lata to była przede wszystkim pasja i przygoda. Zaczęło się od Oazy i pielgrzymek do Częstochowy, w trakcie których szkoliłem się w grze na gitarze, a także podpatrywałem jak robią to inni, bardziej doświadczeni koledzy. Troszkę tej wody w Wiśle upłynęło zanim poczułem tę pewność gry na instrumencie. Miałem też szczęście, iż na początku swojej drogi muzycznej spotkałem Partyzanta, który znany jest powszechnie jako dodatkowy członek zespołu Dżem i kiedyś gościnnie występował z tą formacją. Bardzo wiele mu zawdzięczam w kwestii mojego muzycznego rozwoju.

Jesteś więc muzycznym samoukiem, ale posiadasz również muzyczne wykształcenie…

Na jednej z ostatnich pielgrzymek, w których brałem udział, kolega podpowiedział mi, abym poszedł do prywatnej szkoły muzycznej Yamaha, gdzie właśnie nauczał Partyzant. Miałem wtedy okres w swoim życiu, kiedy praktycznie słuchałem tylko Dżemu i doskonale wiedziałem kim on jest. Ostatecznie jednak do szkoły nie poszedłem, gdyż Partyzant po paru spotkaniach zaprosił mnie na prywatne lekcje gry na gitarze i teorii muzyki, a z czasem nasza relacja uczeń – nauczyciel zamieniła się w przyjaźń. Przygotował mnie także do egzaminów na Wydział Edukacji Muzycznej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, gdzie po ukończeniu studiów otrzymałem stopień magistra sztuki, czyli jestem pedagogiem z wykształcenia. Mogę nauczać na przykład muzyki w szkole podstawowej.

Do podstawówki jako nauczyciel jednak nie trafiłeś?

Trafiłem, ale wiele lat później. Wspomniany Partyzant załatwił mi prace technicznego w znanym zespole Zdrowa Woda, w którym wtedy grał. Pełniłem tam również funkcję kierowcy zjeżdżając z tym zespołem całą Polskę. Wtedy też poznałem, jak smakuje to całe muzyczne życie w trasie. Wszystko zakończyło się pamiętnego 10 kwietnia 2010 roku. Jak wiadomo doszło wtedy do katastrofy w Smoleńsku i wszelkie imprezy muzyczne zostały odwołane. Zespół przestał koncertować, a ja podążyłem własną muzyczną drogą. Już po latach miałem propozycje, aby dołączyć do Zdrowej Wody na stałe jako gitarzysta, kiedy to z zespołu odszedł Partyzant. Nie zdecydowałem się jednak ta takie rozwiązanie, gdyż byłem już zaangażowany w inne projekty. Jakbym nie odmówił to być może nie byłoby mnie w tej chwili w Stanach i w ogóle nie rozmawialibyśmy dzisiaj. W trakcie swojej muzycznej kariery miałeś okazję współpracować z wieloma znanymi artystami, a także pokazać się szerszej publiczności. Wystąpiłeś między innymi w programie Dzień Dobry TVN, czy też byłeś uczestnikiem The Voice Of Poland. Będąc w The Voice of Poland nie udało mi się co prawda odwrócić żadnego fotela, ale samo dojście już do tego etapu i występ w telewizji traktuję jako duży sukces. Zwłaszcza, iż śpiewu zacząłem uczyć się znacznie później niż gry na gitarze. kilka osób zdaje sobie sprawę jak skomplikowany i długotrwały jest to proces i ile castingów trzeba przejść, aby ostatecznie wystąpić w telewizji. Kilkakrotnie miałem okazję pojawić się w TVN, co jest na pewno jakimś osiągnięciem, ale za swój największy sukces uznaję przede wszystkim współpracę z artystami, których miałem okazję poznać na swojej muzycznej drodze. Grałem między innymi z Mateuszem Ziółko, współpracowałem z Polską Orkiestrą Muzyki Filmowej, dzięki czemu miałem okazję akompaniować tak znanym muzykom jak Paweł Kukiz czy Urszula. W Polsce ze swoim zespołem DŻA DŻA BINKS wystąpiłem w Dolinie Charlotty przed znanym włoskim piosenkarzem Zucchero i Paulem Youngiem.

Wykorzystujesz jednak swoje wykształcenie nauczając muzyki także innych…

Tak, to stanowiło zawsze bezpieczne źródło dochodu i daje również wiele osobistej satysfakcji. I właśnie za swój największy życiowy sukces uznaję właśnie to, iż mogę się z muzyki utrzymać i nie muszę robić nic innego, aby zarobić na tę przysłowiową kromkę chleba.

Na pewno posiadasz wiele muzycznych inspiracji?

To przychodziło etapami. Pierwszą falę stanowiło wszystko to, co słuchali rodzice, a było tego naprawdę sporo i to w różnych muzycznych stylach. Później jak już zacząłem grać, to przez jakiś czas najważniejszy był wspomniany Dżem z Jurkiem Styczyńskim na gitarze, który do tej pory jest moim ulubionym polskim gitarzystą. Następnie była fascynacją zespołami Pearl Jam i Guns N’ Roses. jeżeli chodzi o Slasha, to jest on chyba największą moją gitarową inspiracją. Zresztą Slasha i Styczyńskiego łączy to, iż obaj grają bardzo melodyjnie, a ja lubię po prostu ten styl gry. adekwatnie w pewnym momencie pochłonęła mnie cała scena grungowa i glam rockowa lat 90. w tej chwili zaś szczególnym uczuciem darzę twórczość zespołu Coldplay, co zresztą słychać podczas moich koncertów, gdyż wykonuję sporo coverów tego zespołu.

Jak to się stało, iż znalazłeś się w Stanach Zjednoczonych?

Nie stało się to przypadkowo, poza tym ja w przypadki w ogóle nie wierzę. Po jednym z występów w Polsce poznałem Łukasza Zaborowskiego, który zaprosił mnie do Stanów, abym zagrał na jednej z polonijnych imprez. Nowy Jork zrobił na mnie ogromne wrażenie i od tamtej pory odwiedzam go regularnie. Przyjechałem między innymi supportować Miśka Koterskiego i jego spektaklu The Strings. Zwiedzam, komponuję i kiedy mam okazję również gram, żeby nie wypaść z formy. Szukam również muzycznych inspiracji, a to miasto dostarcza je nieustannie. Na pewno chciałbym w Stanach kontynuować swój muzyczny rozwój i wykorzystać swoje przeżycia do tworzenia nowej muzyki.

Dałeś się już poznać Polonii z licznych występów na żywo, ale Twoją twórczość można podziwiać również w Internecie…

Tak. Nie nagrałem wprawdzie jeszcze żadnej pełnej płyty jako solista, ale Epke jak najbardziej. W sieci na YouTube można znaleźć w tej chwili 5 moich autorskich utworów, do których powstały również klipy muzyczne. Aby mnie znaleźć wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Kris Forbot. To bardziej popowe kawałki, które już pojawiły się w rozgłośniach radiowych w Polsce.

Czego mogą spodziewać się uczestnicy PrzedMajówki w Twoim wykonaniu?

Tego co zawsze podczas moich występów, czyli z pewnością dobrej zabawy. Będą znane przeboje polskiego rocka w moich aranżacjach, ale też pewnie zaprezentuję kilka autorskich numerów. Należy docenić to, iż Centrum tworzy przestrzeń dla artystów i organizuje tyle rozmaitych wydarzeń dla polonijnej społeczności, która bardzo potrzebuje takich inicjatyw. A samej PrzedMajówki nie mogę się już doczekać.

Centrum Polsko-Słowiańskie

Idź do oryginalnego materiału