Leuven

andrzej-aci.blogspot.com 2 miesięcy temu

Ktoś ze znajomych tam właśnie przebywa, więc przypomniała mi się taka historia sprzed 30 lat.

Po studiach zacząłem pracę w firmie, która wtedy należała do Belgów. Poza naszym polskim Prezesem mieliśmy Szefa, który był Flamandem - przesympatyczny człowiek, od którego sporo nauczyliśmy się.

I gdzieś tam, chyba w roku 1996, Jean Marie - bo takie nosił imiona zaprosił mnie na tydzień do macierzystej firmy do Leuven. Nazwę miejscowości wymawiał zresztą dość specyficznie, a adekwatnie dla niego zwyczajnie - po flamandzku.

No to kupiono mi bilet na bus do Brukseli. Samoloty wtedy jeszcze nie były tak powszechne, jak teraz i raczej drogie. Stamtąd miałem złapać pociąg do Leuven.

No i pojechałem.

Wtedy to była wyprawa! Nie było internetu, googlemap i w ogóle komórek. Warto też dodać, iż adekwatnie nie znałem angielskiego, a francuski tylko z liceum, które skończyłem w 1988.

Chyba po jakichś 20h dojechałem do Brukseli. Zmęczony, spocony, z jakąś wielką torbą wygramoliłem się z busa i najpierw musiałem znaleźć dworzec kolejowy. Znalazłem.

A teraz musiałem w kasie kupić bilet do Leuven. I wtedy w Brukseli na tym wielkim dworcu okazało się, iż tam wszystkie napisy są dwujęzyczne: po flamandzku i po francusku. I dopiero tam na miejscu zorientowałem się, iż Leuven to sławne... Louvain.

A o Louvain wcześniej wiele słyszałem, bo jest tam jeden z najstarszych w Europie uniwersytetów katolickich i wielu znakomitych teologów tam studiowało lub wykładało. Kard. Karol Wojtyła otrzymał doktorat honoris causa tegoż uniwersytetu kilka miesięcy przed wyborem na Papieża.

Spędziłem tam tydzień.

Przed Ratuszem w Louvain 1996

Takie wspomnienia sprzed 30 lat.

Nigdy więcej tam nie byłem. Może trzeba się wybrać?


Pozdrawiam




Idź do oryginalnego materiału