"Listy do Poli"

bajdocja.blogspot.com 1 miesiąc temu
.



Egzemplarz książki otrzymałam od wydawnictwa w zamian za recenzję.
Wydawnictwo nie miało wpływu na treść i formę recenzji.




Nie miałam dotychczas do czynienia z twórczością Marcina Mortki,
ale z pewnością to nadrobię, albowiem porwała mnie
jego najnowsza powieść "Listy do Poli".
Ach, czego tu nie ma! Są wymieszane i wstrząśnięte: rodzeństwo i rodzice,
milczenie i kłótnie, przekleństwa, zaniedbania, niedopowiedzenia, lęki, bunt,
przełożeni, kariera i strata pracy, dziecko, pies, gangsterzy, ucieczki, pościgi,
pojedynki na słowa i pięści, cukierki, samochody, wypadki i tytułowe listy.
A to wszystko podane intrygująco i lekko.

Autor umiejętnie żongluje uwagą czytelnika,
przerzucając ją co chwila między miejscami i bohaterami.
Akcja pędzi, gna, nie zwalnia ni trochę, nie ma chwili wytchnienia.
A nie, adekwatnie można zwolnić i odetchnąć, a choćby zadumać się,
czytając tytułowe listy do Poli.

Tak naprawdę to jest tylko jeden list, od ojca do córki.
Ale fragmenty czytają wszystkie jego dorosłe już dzieci,
czyli czwórka zupełnie różnych głównych bohaterów,
mających własne związki i własne problemy,
a autor każe im się zastanawiać nad przeszłością
i w dodatku bez pardonu wikła ich w kryminał.
Jest niebezpiecznie, a czasem zabawnie ;-)

Polecam!




Za książkę dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non




.
Idź do oryginalnego materiału