„Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła… Mówi, iż wszystkie dobre żony potrafią… A ja nie jestem dobra? Naucz mnie… Skoro inne to umieją, ja też powinnam…” Wciąż nie mogę uwierzyć, iż moja siostrzenica znalazła męża tylko dzięki swojej mamie. Gdy Alina była dzieckiem, moja siostra nie pozwoliła jej chodzić do przedszkola. Jako nastolatka nie mogła wychodzić z domu, ciągle siedziała w czterech ścianach, aż stała się odludkiem. choćby gdy studiowała w naszym mieście, mama pilnowała, by wracała przed 18. Była już pełnoletnia, a mama potrafiła zadzwonić o wpół do ósmej i krzyczeć, czemu jeszcze nie ma jej w domu. Kompletny absurd. Ale w drugim roku studiów, w bibliotece, poznała swojego przyszłego męża. Był dwa lata starszy, dzielił się notatkami, pomagał jej, a potem zakochał się i zaczął zapraszać na randki. To był moment, kiedy Alina zaczęła łamać zasady mamy. W końcu siostrzenica wyszła za mąż i mama pozwoliła jej zacząć nowe życie. A teraz opowiem historię, która wydarzyła się niedawno. Siedziałam w domu mojej siostry, kiedy Alina zadzwoniła z głosem, w którym mieszały się śmiech i łzy, aż trudno było ją zrozumieć: – Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła… Mówi, iż wszystkie dobre żony potrafią… A ja nie jestem dobra? Naucz mnie… Skoro inne to umieją, ja też powinnam… W tym momencie twarz mojej siostry zmieniła się błyskawicznie, kazała córce się uspokoić i zapytała, co to takiego potrafią wszystkie dobre żony. – Zupę, mamo – odpowiedziała Alina i wtedy zaczęłyśmy się śmiać. – Nie śmiejcie się ze mnie! Przez ciebie nie umiem jej ugotować, próbowałam z internetu, ale wcale mi nie wychodzi! gwałtownie wytłumaczyłyśmy jej krok po kroku, jak ugotować zupę, śmiejąc się przy tym do łez. Wieczorem Alina zadzwoniła i podziękowała za pomoc, a jej mąż pochwalił, iż było pyszne. A teraz twierdzi, iż w końcu została prawdziwą żoną!

newskey24.com 2 godzin temu

Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła… Mówi, iż wszystkie dobre kobiety to potrafią… A ja nie jestem dobra? Naucz mnie… Skoro inne umieją, to ja też powinnam

Do dziś nie mogę się nadziwić, iż moja siostrzenica kogoś poznała, i to wszystko przez własną matkę.

Kiedy Kinga była mała, moja siostra nie chciała puścić jej do przedszkola. Gdy była nastolatką, nie wolno jej było wychodzić z domu, ciągle siedziała w czterech ścianach, robiła się coraz bardziej odludkiem. Gdy studiowała w Poznaniu, jej matka zawsze pilnowała, by wracała do domu przed osiemnastą. Dziewczyna miała już dwadzieścia lat, a jej matka dzwoniła o wpół do ósmej i robiła jej awanturę, czemu jeszcze jej nie ma w domu. To była jedna wielka przesada.

Kinga poznała swojego przyszłego męża na drugim roku studiów, w czytelni. Był starszy o dwa lata, pożyczał jej notatki, pomagał w nauce i ani się obejrzał, zakochał się w niej, później zaczął ją zapraszać na spotkania. To właśnie wtedy siostrzenica zaczęła regularnie łamać matczyne zakazy.

W końcu Kinga wyszła za mąż i jej matka w końcu pozwoliła jej zacząć nowe życie.

Chcę teraz opowiedzieć historię, która wydarzyła się niedawno. Siedziałem u mojej siostry w domu, kiedy zadzwoniła Kinga. Jej głos był roztrzęsiony, ledwo można było ją zrozumieć, bo śmiała się i płakała jednocześnie:

Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła… Mówi, iż wszystkie dobre kobiety to potrafią… To co, ja nie jestem dobra? Naucz mnie, bo skoro inne kobiety dają radę, to i ja muszę…

Wtedy twarz siostry w sekundzie się zmieniła, kazała córce się uspokoić i wyjaśnić, co takiego potrafią te wszystkie dobre kobiety.

No zupę, mamo powiedziała, a nas dosłownie zatkało ze śmiechu.

Przestańcie się ze mnie śmiać! obraziła się Kinga Przecież nikt mnie nie nauczył, jak ją gotować, szukałam przepisów w internecie, ale mi nie wychodzi!

Z siostrą natychmiast podałyśmy jej przepis krok po kroku, raz po raz śmiejąc się z całej sytuacji.

Wieczorem Kinga zadzwoniła z podziękowaniami; mąż ją pochwalił, mówił, iż zupa była przepyszna, a ona na koniec z dumą stwierdziła, iż chyba w końcu jest prawdziwą kobietą!

Idź do oryginalnego materiału