Mark Houck miał być za administracji Bidena flagowym przykładem tego, iż nie warto być pro-liferem. Za to, iż przed placówką aborcyjną odepchnął ochroniarza atakującego jego syna, w jego domu pojawił się oddział SWAT-u z karabinami, który nastraszył żonę i dzieci a następnie wywiózł Marka i zamknął w celi na 6 godzin. Wytoczono proces, a Markowi groziło 11 lat więzienia.




