Mąż próbował zabronić swojej żonie posiadania dziecka

twojacena.pl 1 tydzień temu

Dziesięć lat małżeństwa dużo czy mało? Tyle właśnie trwało moje wspólne życie z Martą. Z zewnątrz wypadaliśmy na idealną rodzinę, aż do chwili, gdy Marta zaszła w ciążę.

Poznaliśmy się zaraz po studiach. kilka czasu minęło, zanim zamieszkaliśmy razem, a później wzięliśmy ślub. Od samego początku powtarzałem Marcie, iż nie chcę mieć dzieci. Przez lata korzystała z antykoncepcji, ale pewnego dnia zawiodła. Dwie kreski na teście zmieniły wszystko.

Marta nie wiedziała, jak mi to powiedzieć. Potajemnie poszła do ginekologa, zrobiła niezbędne badania oraz USG, by upewnić się, iż z dzieckiem jest wszystko w porządku. Dopiero potem wyznała mi prawdę. Wściekłem się. Marta jeszcze nigdy nie widziała mnie tak rozzłoszczonego. Kazałem jej usunąć ciążę. Od razu zagroziłem, iż jeżeli się nie zgodzi, złożę pozew o rozwód.

Marta słusznie zdecydowała się urodzić dziecko. Następnego dnia spakowałem walizki i zniknąłem z domu. Marta, jak się potem okazało, myślała, iż wyjechałem na jakiś czas, by ochłonąć. W rzeczywistości obserwowałem ją cały czas wiedziałem wszystko o jej wizytach u lekarza. Stałem choćby pod drzwiami przychodni, kiedy usłyszałem, iż będziemy mieli bliźnięta. Po porodzie poszedłem do szpitala i spotkałem się z lekarzami, żeby zobaczyć dzieci. Przyznaję, nie miałem odwagi wejść do sali Marty.

Pewnego dnia pielęgniarka powiedziała Marcie, iż odwiedzam nasze dzieci na oddziale. Była z tego powodu zadowolona, choć nie dała tego po sobie poznać. W końcu wziąłem się na odwagę i przyszedłem do Marty.

Marto, przepraszam. Muszę ci to wszystko wyjaśnić. Miałem trzy lata, kiedy zostałem z mamą. Była wtedy w ciąży, ale to nie powstrzymało mojego ojca. Poród nastąpił przedwcześnie. Sytuacja była dramatyczna… Mama zmarła w trakcie porodu. Dorastałem sam… Moi bracia bliźniacy zmarli dzień po niej. Wtedy postanowiłem, iż nigdy nie chcę zostać ojcem, jeżeli to miałoby mieć taką cenę.

Marta rozpłakała się i mocno mnie przytuliła. Było mi sumiennie przykro, iż musiałem wracać myślami do najtragiczniejszych chwil swojego życia. Pogodziliśmy się naturalnie, powoli zaczynając wszystko od nowa. Tym razem jednak nie byliśmy już tylko we dwoje było nas czworo.

Lata mijały, a ja i Marta przez cały czas byliśmy w sobie zakochani po uszy. Myślę, iż dopiero wtedy, mając Martę i nasze dzieci, zrozumiałem, jaką wartością jest rodzina i jak bardzo moje lęki blokowały prawdziwe szczęście.

Idź do oryginalnego materiału