Milionowe straty Akademii Piotrkowskiej. Rektor trzyma się stołka

gazetatrybunalska.info 2 dni temu

Akademia Piotrkowska realizuje program naprawczy po stracie za 2024 rok przekraczającej 10,1 mln zł. Tymczasem już wiosną 2026 r. rektor Jacek Bonarek dwukrotnie poprosił ministra nauki o wcześniejszą wypłatę miesięcznych transz podstawowej subwencji przeznaczonych pierwotnie na koniec roku. Grudniowe pieniądze dostał w marcu, listopadowe – w maju. Razem prawie 2,9 mln zł.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uległo prośbom. Kiedy jednak Rada Uczelni zaczęła pytać o płynność, zobowiązania, program naprawczy i właśnie o korzystanie z pieniędzy przeznaczonych na przyszłe miesiące, odpowiedzi rektora okazały się znacznie trudniejsze do uzyskania.

„Gazeta Trybunalska” przeanalizowała dokumenty ministerstwa, materiały finansowe uczelni, pytania członków rady oraz korespondencję dotyczącą jej prac. Adwokat Piotr Chomicz, członek Rady Uczelni, potwierdził redakcji, iż na część pytań – szczególnie dotyczących finansów – Jacek Bonarek nie odpowiadał, uzależniał przekazanie informacji od zachowania poufności albo odpowiadał wymijająco.

Inny członek rady poprosił o zachowanie anonimowości, wskazując na obawę przed działaniami odwetowymi ze strony rektora. Jego tożsamość jest redakcji znana. W publicznej uczelni sytuacja, w której członek ustawowego organu mającego kontrolować gospodarkę finansową obawia się wystąpić pod nazwiskiem z powodu możliwej reakcji rektora, jest sama w sobie bardzo niepokojąca.

Grudzień zrobił się pilny w marcu

25 marca 2026 r. Jacek Bonarek zwrócił się do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego o wcześniejszą wypłatę grudniowej transzy subwencji. Następnego dnia Akademia otrzymała 1.449.691 zł. 14 maja rektor ponownie wystąpił o wcześniejszą wypłatę – tym razem transzy przewidzianej na listopad. 19 maja wpłynęło kolejne 1.449.691 zł. Łącznie: 2.899.382 zł.

Ministerstwo potwierdziło redakcji obie operacje. Poinformowało również, iż po nich akademia nie występowała już o kolejną wcześniejszą transzę ani o zwiększenie wysokości subwencji, a według przedstawionego wówczas harmonogramu do wypłaty pozostawały jedynie transze wrześniowa i październikowa.

Nie były to więc dodatkowe pieniądze. Akademia dostała wcześniej środki, które normalnie miały zasilić ją dopiero pod koniec roku. Samo przesunięcie harmonogramu nie dowodzi naruszenia prawa. Placówka nie dostała jednak dodatkowego listopada ani dodatkowego grudnia.

Bonarek nie pożyczył więc pieniędzy od banku. Pożyczył je od kalendarza. Problem z kalendarzem jest taki, iż w końcu dogania księgowość.

Czy inne uczelnie również dostają grudzień w marcu?

To pytanie „GT” zadała resortowi nauki 30 sierpnia br. Zapytaliśmy również, w ilu przypadkach w 2025 i 2026 r. ministerstwo wypłacało uczelniom miesięczne transze subwencji wcześniej niż w miesiącu, na który były pierwotnie przewidziane. Pytania były jeszcze bardziej konkretne: czy Akademia Piotrkowska była jedyną uczelnią, której w latach 2025–2026 przekazano przed terminem transzę przeznaczoną na późniejszy miesiąc, oraz czy poza Piotrkowem zdarzył się przypadek, aby jeszcze przed końcem maja uczelnia otrzymała pieniądze przewidziane na listopad albo grudzień.

Ministerstwo potwierdziło otrzymanie pytań i zapowiedziało odpowiedź „najszybciej, jak będzie to możliwe”. Danych porównawczych dotąd jednak nie przekazało.

Nadal więc nie wiadomo, czy tak głębokie przesuwanie przyszłego finansowania jest wobec uczelni publicznych rozwiązaniem zwyczajnym, czy przypadek Piotrkowa należy do wyjątkowych. o ile to standard – resort powinien móc pokazać liczby. o ile nie – tym bardziej warto wiedzieć, dlaczego rozwiązanie zastosowano właśnie wobec Akademii Piotrkowskiej, i to dwukrotnie w ciągu niespełna dwóch miesięcy.

Odprawy. Argument jest, rachunku nie ma

Przy drugim wniosku Bonarek podał konkretny powód: konieczność wypłacenia odpraw pracownikom. Ministerstwo potwierdziło właśnie takie uzasadnienie. Rektor nie podał jednak redakcji, ilu pracowników objęły odprawy, jaka była ich łączna wartość ani jaka część z 1.449.691 zł rzeczywiście została na nie wykorzystana.

Jedna z organizacji związkowych działających w akademii poinformowała, iż nie otrzymała informacji o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych i nie zna takiej skali odejść, która sama przez się wyjaśniałaby potrzebę pilnego uruchomienia niemal półtora miliona złotych. Także członkowie Rady Uczelni nie potwierdzili, aby rektor przedstawiał na posiedzeniach plan zwolnień na skalę, która tłumaczyłaby konieczność pilnego sięgnięcia po listopadową transzę subwencji.

Nie oznacza to, iż odpraw nie wypłacano. Oznacza tylko, iż skoro to właśnie nimi uzasadniono przed ministrem potrzebę wcześniejszego uruchomienia niemal półtora miliona złotych, przez cały czas brakuje prostego rachunku: ilu pracowników, jakie odprawy, jaka suma?

Plan przewidywał zysk. Wyszło ponad 7 milionów straty

„GT” otrzymała również dokumenty finansowe za 2025 r. znajdujące się w obiegu związanym z pracami Rady Uczelni. Jednym z nich jest sprawozdanie z wykonania planu rzeczowo-finansowego za 2025 rok. To właśnie ono najlepiej pokazuje, jak bardzo rzeczywistość rozminęła się z planem.

Przychody z działalności operacyjnej miały wynieść około 37,44 mln zł. Wykonanie wyniosło około 25,43 mln zł. Akademia planowała zakończyć 2025 r. zyskiem netto w wysokości około 560,5 tys. zł, a zakończyła go stratą około 7,245 mln zł. Różnica między planowanym a osiągniętym wynikiem to blisko 7,8 mln zł.

Jest jeszcze jedna pozycja, która rzuca się w oczy. Plan zakładał 7 mln zł zysku z tytułu rozchodu niefinansowych aktywów trwałych. Wykonanie: zero. Dokument nie wskazuje w tej pozycji konkretnej nieruchomości, więc nie można na jego podstawie przesądzać, jakiego składnika majątku dotyczył plan. Wiadomo jednak z wcześniejszych informacji ministerstwa, iż możliwość skutecznej realizacji programu naprawczego Akademii wiązano m.in. ze sprzedażą nieruchomości w Woli Bykowskiej.

Czytaj: „Czarne chmury nad Akademią Piotrkowską. Prokuratorskie śledztwo”.

Studentów prawie o połowę mniej. Zatrudnienie bez zmian

Jeszcze bardziej wymowne jest zestawienie skali działalności z zatrudnieniem. Plan zakładał 1.524 studentów, wykonanie wykazało 805. Jednocześnie przeciętne zatrudnienie miało wynieść 162 etaty, a faktycznie wyniosło 162,3.

Czytaj: „Prawda o ilości studentów w Akademii Piotrkowskiej i „cudzie” rektora Bonarka”.

Liczba studentów okazała się więc niemal o połowę niższa od przyjętej w planie, podczas gdy zatrudnienie pozostało praktycznie na zakładanym poziomie. Co więcej, wynagrodzenia wynikające ze stosunku pracy miały kosztować około 17,64 mln zł, a wykonanie wyniosło około 18,06 mln zł. Wśród pracowników niebędących nauczycielami akademickimi planowano przeciętnie 66 etatów, natomiast wykonanie wyniosło 68,4.

Inwestycje: z 1,2 miliona zostało 119 tysięcy

Równie wyraźny jest rozjazd dotyczący inwestycji. Plan rzeczowo-finansowy zakładał 1,2 mln zł nakładów na rzeczowe aktywa trwałe i wartości niematerialne i prawne. Wykonanie wyniosło zaledwie 119 tys. zł, a więc około jednej dziesiątej planowanej kwoty.

W warunkach problemów finansowych ograniczanie inwestycji może oczywiście być sposobem oszczędzania. Tyle iż w zestawieniu z pozostałymi danymi tworzy kolejny element tego samego obrazu: uczelnia nie osiągnęła planowanych przychodów, nie uzyskała zakładanych wpływów ze zbycia aktywów, miała znacznie mniej studentów niż przewidywano, praktycznie nie zmniejszyła zatrudnienia i zrealizowała jedynie niewielką część planowanych nakładów inwestycyjnych.

Biegły: „Istotna niepewność dotycząca kontynuacji działalności”

Pozostałe dokumenty nie poprawiają tego obrazu. Rachunek zysków i strat wykazuje za 2025 r. stratę netto 7.246.127,77 zł. Stan środków pieniężnych na koniec roku wynosił około 599 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej przekraczał 5,17 mln zł. Przepływy pieniężne netto były ujemne i wyniosły ponad 4,57 mln zł.

Najmocniej brzmi jednak sprawozdanie biegłego rewidenta. Wydzielił on osobną część zatytułowaną „Istotna niepewność dotycząca kontynuacji działalności”. Biegły wskazał m.in. niski kapitał własny, zobowiązania bieżące wynoszące blisko 4 mln zł, należności krótkoterminowe poniżej 400 tys. zł oraz „niskie wskaźniki płynności […] znacznie poniżej poziomów uznawanych za bezpieczne”.

Bonarek – fatalny manager

I tutaj trudno uciec od chronologii. Jacek Bonarek objął kierowanie Akademią w lutym 2024 r. Na okres jego zarządzania przypada ponad 10 mln zł straty za 2024 r., następnie kolejne ponad 7,2 mln zł straty za 2025 r., program naprawczy, problemy płynnościowe i w końcu oficjalne wskazanie przez biegłego rewidenta istotnej niepewności dotyczącej kontynuacji działalności.

Do przyczyn tego stanu, decyzji podejmowanych przez władze uczelni oraz rzeczywistego wykonania programu naprawczego „Gazeta Trybunalska” wróci w najbliższych materiałach.

Rada pytała dokładnie o to, co już się działo

16 kwietnia członkowie Rady Uczelni pytali rektora o zobowiązania, płynność, ZUS, wykonanie programu naprawczego i kondycję finansową Akademii. Adwokat Piotr Chomicz potwierdził redakcji, iż na część pytań Bonarek nie odpowiadał, część odpowiedzi uzależniał od zachowania poufności, a część była wymijająca.

Uzgodniono więc, iż pytania zostaną przekazane pisemnie. Wśród pytań Chomicza znalazło się jedno, które dzisiaj wygląda szczególnie interesująco: czy w 2026 r. akademia pobierała już subwencje za przyszłe miesiące i jaka część rocznego finansowania została już otrzymana.

Kiedy pytanie zostało zadane, grudniowe 1.449.691 zł znajdowało się już w dyspozycji Akademii. Niedługo później wpłynęła również transza listopadowa. Rada pytała więc w praktyce, czy uczelnia korzysta już z pieniędzy przeznaczonych na późniejsze miesiące. Odpowiedź, którą znamy dziś z dokumentów ministerstwa, brzmi: tak – prawie 2,9 mln zł.

Odpowiedzi od rektora jednak nie otrzymała. Chomicz poinformował redakcję 1 września, iż wobec braku dostępu do dokumentów finansowych i odpowiedzi dotyczących programu naprawczego rada nie uzyskała informacji umożliwiających rzeczywiste monitorowanie gospodarki finansowej Akademii.

Szczególnego znaczenia nabiera w tym kontekście 29 maja. Tego dnia rada ponownie nie otrzymała oczekiwanych odpowiedzi i dokumentów finansowych. Nie było również kworum. Prof. Witold Płowiec potwierdził redakcji, iż właśnie tego dnia zrezygnował z funkcji przewodniczącego Rady Uczelni oraz z członkostwa w niej.

Płowiec nie wskazał wprost, iż brak dokumentów był przyczyną jego decyzji, dlatego nie przypisujemy mu takiego motywu. Chronologia jest jednak faktem: przewodniczący zrezygnował w dniu, w którym rada po raz kolejny nie uzyskała informacji finansowych, o które jej członkowie wcześniej zabiegali.

Informacja mogłaby „wyciec”

Mechanizm był szczególny. Najpierw uzgodniono z rektorem, iż pytania zostaną zadane pisemnie. Potem przygotowano je i oficjalnie przekazano, ale odpowiedzi nie przyszły.

W materiałach dotyczących tej sprawy opisano również wypowiedź Bonarka, zgodnie z którą nie chciał przekazywać pisemnych odpowiedzi m.in. dlatego, iż informacje mogłyby zostać wykorzystane przez członków rady w sposób niekorzystny dla Akademii albo mogłyby „wyciec”. Później pojawił się kolejny argument: pytania pochodziły od poszczególnych członków, a rada jako organ nie podjęła formalnej uchwały żądającej dokumentów.

Tyle iż pisemny tryb został wcześniej uzgodniony właśnie z rektorem. Najpierw zaakceptowano sposób zadawania pytań, potem według niego pytania zadano, następnie nie udzielono odpowiedzi, a na końcu problemem okazał się sposób ich zadania.

Pieniądze z grudnia można było przesunąć do marca w jeden dzień. Odpowiedzi z kwietnia do maja tej drogi nie pokonały.

Bonarek unika odpowiedzi

„Gazeta Trybunalska” skierowała do rektora Bonarka 17 pytań dotyczących m.in. wykorzystania 2.899.382 zł, odpraw, płynności, wymagalnych zobowiązań i sposobu finansowania działalności w listopadzie i grudniu. 11 września odpowiedź nadeszła, tyle iż nie było w niej odpowiedzi na żadne z tych pytań.

To oznacza kolejną skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. I nie jest to już odosobniony przypadek. W ostatnich tygodniach WSA stwierdzał już bezczynność Rektora Akademii Piotrkowskiej w sprawach dotyczących dostępu do informacji publicznej.

W takiej sytuacji trudno mówić o pojedynczym przeoczeniu. Kolejne sprawy dokładają się do poprzednich, a sądowa „teczka” dotycząca sposobu realizowania przez akademię obowiązków wynikających z ustawy o dostępie do informacji publicznej systematycznie pęcznieje.

Każda kolejna skarga oznacza dla uczelni nie tylko konieczność uczestniczenia w postępowaniu sądowym, ale również kolejną okazję do sądowej oceny sposobu wykonywania przez rektora obowiązków związanych z dostępem do informacji publicznej.

Opinia o sposobie traktowania przez Akademię Piotrkowską obowiązków wynikających z ustawy przestała być już wyłącznie sprawą lokalną.

Czytaj: „Kolejna przegrana Akademii Piotrkowskiej przed sądem”.

To nie jest prywatna firma Jacka Bonarka

Akademia Piotrkowska nie jest prywatną firmą Jacka Bonarka. To publiczna uczelnia, której finanse podlegają kontroli, a pieniądze pochodzą w znacznej części ze środków publicznych. Tymczasem jej własne dokumenty pokazują ponad 10 mln zł straty za 2024 r., ponad 7,2 mln zł za 2025 r., niemal 4 mln zł bieżących zobowiązań oraz – według biegłego rewidenta – „istotną niepewność dotyczącą kontynuacji działalności”. Wiosną 2026 r. uczelnia otrzymała ponadto prawie 2,9 mln zł z transz subwencji przewidzianych pierwotnie na listopad i grudzień.

Gdyby Bonarkowi naprawdę zależało na uczelni, już dawno powinien podać się do dymisji. Akademia potrzebuje pilnej restrukturyzacji, a obecny rektor nie jest w stanie jej przeprowadzić.

→ Adam Aulicki

17.09.2026

• foto: Mariusz Baryła/ Gazeta Trybunalska

• więcej tekstów autora: > tutaj

• więcej o Akademii Piotrkowskiej: > tutaj

Idź do oryginalnego materiału