Resort zdrowia miał gotowy plan i gotowe uzasadnienie. Od 1 września 2026 roku żadna szkoła w Polsce nie miałaby prawa sprzedawać kawy – ani uczniom, ani rodzicom, ani nauczycielom. Projekt rozporządzenia opublikowano w czerwcu 2025 roku, konsultacje odbyły się jesienią. Skończyło się na tym, iż zakaz wypadł z finalnej wersji przepisów. Ale ministerstwo nie składa broni – szefowa resortu zdrowia już zapowiedziała kolejne podejście.

Fot. Shutterstock
Najpierw energetyki, potem kawa – jak uczniowie ominęli jeden zakaz drugim napojem
Żeby zrozumieć, skąd w ogóle wziął się ten pomysł, trzeba cofnąć się do momentu, gdy Polska zakazała sprzedaży napojów energetycznych osobom niepełnoletnim. Zakaz zadziałał – ale tylko częściowo. Uczniowie nie porzucili pogoni za kofeiną, tylko zmienili źródło. Szkolne automaty, które wcześniej oferowały energetyki, wciąż stały na korytarzach – teraz serwowały espresso, cappuccino i americano. Legalnie, bez żadnych ograniczeń wiekowych, za kilka złotych za kubek.
Do Państwowej Inspekcji Sanitarnej zaczęły spływać skargi. Rodzice i dyrektorzy zgłaszali, iż dzieci – w tym uczniowie szkół podstawowych – regularnie kupują kawę przed lekcjami. Ministerstwo Zdrowia postanowiło działać i w czerwcu 2025 roku opublikowało projekt rozporządzenia. Zapis był jednoznaczny: zakaz sprzedaży kawy na terenie wszystkich jednostek systemu oświaty, bez względu na formę sprzedaży i wiek kupującego – jak zapisano wprost w uzasadnieniu projektu, cytowanym przez „Rzeczpospolitą”. Ten ostatni fragment miał najważniejsze znaczenie. Zakaz nie dotyczył tylko uczniów – obejmował dosłownie każdego, kto znajdował się na terenie szkoły.
Nauczyciel bez kawy między lekcjami – przepis, który nikogo nie przekonał
Wątek nauczycielski stał się jednym z najbardziej komentowanych aspektów projektu i to jeszcze na długo przed konsultacjami. W polskiej szkole pedagog ma między lekcjami dosłownie kilka minut – na wyjście z sali, dyżur na korytarzu, odpowiedź na pytanie ucznia i ewentualny kontakt z rodzicem. Szkolny automat z kawą był w tej rzeczywistości nie tyle wygodą, co jedyną realną opcją. Zakaz uderzał w dorosłych pracowników szkoły bez żadnego racjonalnego uzasadnienia – projekt był napisany w taki sposób, żeby wyeliminować kawę jako produkt z całej placówki, niezależnie od tego, kto po nią sięga.
„W jednej ze szkół, w których pracuję, mamy normalny dostęp do pomieszczenia socjalnego – jest czajnik, ekspres, zlew, można zrobić sobie kawę jak człowiek. Ale w drugiej szkole rzeczywiście najłatwiej skorzystać mi z oferty sklepiku. jeżeli wprowadzą zakaz, nauczyciele znów będą musieli wybierać między potrzebą a przepisem” – cytuje nauczycielkę chemii z województwa łódzkiego portal Strefa Edukacji.
Polskie Stowarzyszenie Vendingu – organizacja skupiająca operatorów automatów – wskazało przy tym na dodatkowy argument: kawomaty w szkołach podstawowych stanowią zaledwie 2 proc. wszystkich automatów tego typu w placówkach oświatowych. Oznacza to, iż urządzenia z kawą stoją przede wszystkim w szkołach ponadpodstawowych, gdzie uczniowie są starsi. Zakaz dla wszystkich bez rozróżnienia byłby więc nieproporcjonalny choćby ze zdrowotnego punktu widzenia.
800 stanowisk i nauka, która powiedziała „nie wiemy”
Konsultacje publiczne przyniosły wyraźny sygnał. Do Rządowego Centrum Legislacji wpłynęło blisko 800 stanowisk od osób prywatnych i organizacji, a wycofanie zakazu sprzedaży kawy znalazło się wśród 9 najczęściej zgłaszanych postulatów – wynika z dokumentów opublikowanych na stronie RCL. Polskie Stowarzyszenie Vendingu przestrzegało, iż ograniczenie sprzedaży kawy spowoduje poważne straty finansowe dla firm obsługujących automaty, a w skrajnych przypadkach – bankructwa tych, dla których szkoły są kluczowym kanałem dystrybucji. Organizacja podkreślała też, iż zakaz na terenie placówki jest praktycznie bezskuteczny – uczeń, który chce napić się kawy, po prostu wychodzi za bramę i kupuje ją w osiedlowym sklepie.
Kluczowe stanowisko zajął też Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – Państwowy Instytut Badawczy. Instytut przekazał, iż żadne gremium naukowe w Polsce nie zajęło dotąd stanowiska w sprawie tego, od jakiego wieku można spożywać kawę. Co więcej – przegląd rekomendacji z 81 państw wykazał, iż jedynie 3 z nich opracowały oficjalne wytyczne dotyczące spożycia kawy przez dzieci i młodzież. Innymi słowy: zakaz miałby podstawy intuicyjne, ale nie naukowe – przynajmniej nie w obecnym stanie wiedzy regulacyjnej.
Zakaz wypadł, rozporządzenie weszło – ale mocno zmienione
Ostateczna wersja rozporządzenia Ministra Zdrowia z 16 lutego 2026 roku nie zawiera żadnego zapisu o zakazie sprzedaży kawy. Rozporządzenie wejdzie w życie od 1 września 2026 roku i zastąpi dotychczasowe przepisy z 2016 roku. Zmiany obejmą ponad 6,8 mln uczniów i niemal 36 tys. placówek w kraju – podaje TVN24. Decyzja o wycofaniu zakazu kawy wynika wprost z przebiegu konsultacji publicznych – co potwierdza dokumentacja na stronie RCL.
Co pozostało w rozporządzeniu? Rewolucja dotyczy szkolnych jadłospisów. W jednostkach systemu oświaty, w których wydawane są co najmniej 3 posiłki dziennie (śniadanie, obiad, podwieczorek), przynajmniej raz w tygodniu obiad musi być oparty na nasionach roślin strączkowych – takich jak soczewica, fasola czy ciecierzyca – i nie może zawierać żadnych produktów odzwierzęcych. To zmiana wpisująca się w tzw. dietę planetarną, którą nowe przepisy promują jako wzorzec żywienia zbiorowego. Poza tym szkoły zyskają możliwość zastąpienia mleka krowiego napojami roślinnymi lub ich odpowiednikami – wcześniej uczniowie musieli spożywać co najmniej 2 porcje mleka lub produktów mlecznych dziennie. To ukłon wobec dzieci z nietolerancją laktozy i rosnącej grupy uczniów stosujących diety roślinne.
Zmieniają się też zasady dotyczące mięsa. Wcześniejszy projekt zakładał, iż w jadłospisie mięso musi pojawiać się 2 razy w tygodniu, a ryba – raz. W nowej wersji szkoły mogą zastąpić te posiłki daniami roślinnymi, co rozwiązuje realny problem uczniów na dietach wegetariańskich i wegańskich. Nowe przepisy przewidują też dostosowywanie porcji do wieku uczniów i monitorowanie ilości marnowanego jedzenia – co ma ograniczyć straty żywności, będące – jak zauważa resort zdrowia – poważnym problemem finansowym i ekologicznym w polskich stołówkach.
Ministra zdrowia nie rezygnuje. „Nie jesteśmy pod wpływem lobby”
Wycofanie zakazu z rozporządzenia nie zamknęło sprawy. Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w rozmowie z Radiem ZET wyraźnie dała do zrozumienia, iż kofeina w szkołach wciąż jest dla niej problemem. Szefowa resortu przyznała przy tym, według PAP, iż projekt mógł zostać przygotowany zbyt gwałtownie – bez wystarczającej współpracy z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Odparła też zarzuty o uleganie lobbingowi branży vendingowej. „Staramy się być naprawdę odporni na lobby, na biznes, bo zależy nam na zdrowiu dzieci” – zapewniła ministra, cytowana przez Interię. Zaznaczyła, iż żaden z właścicieli automatów nie kontaktował się z nią bezpośrednio. Nie wyjaśniła jednak, z czego dokładnie wynikło wykreślenie zakazu, skoro w jej ocenie kofeina nie powinna trafiać do uczniów. Zapowiedź kolejnego podejścia do tematu pojawiła się wyraźnie – tym razem prawdopodobnie jako osobny projekt lub zmiana rozporządzenia, przygotowana we współpracy z MEN. Czy nowe przepisy obejmą wyłącznie uczniów, czy ponownie wszystkich na terenie szkoły – tego ministerstwo nie sprecyzowało.
Co się zmienia w szkole twojego dziecka od września 2026?
Na ten moment kawa w polskich szkołach pozostaje legalna – nie ma żadnej podstawy prawnej, która nakazywałaby usunięcie automatów z kawą z korytarzy. jeżeli w konkretnej placówce obowiązuje zakaz korzystania ze szkolnych automatów przez uczniów, wynika to wyłącznie z decyzji dyrekcji lub rady szkoły, a nie z przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Szkolne regulaminy wewnętrzne mogą być bardziej restrykcyjne niż prawo – warto to sprawdzić, zanim się założy, iż automat jest dostępny dla wszystkich.
Co natomiast zmieni się na pewno od 1 września 2026 roku? Wszystkie szkoły prowadzące pełne żywienie – obejmujące co najmniej 3 posiłki dziennie – będą musiały wprowadzić do jadłospisu przynajmniej jedno w pełni roślinne danie tygodniowo, oparte na roślinach strączkowych i niezawierające żadnych składników odzwierzęcych. Szkoły zyskają też możliwość zastąpienia mleka krowiego napojami roślinnymi oraz zrezygnowania z obowiązkowych porcji mięsa na rzecz posiłków bezmięsnych. Zmiany dotyczą wyłącznie stołówek – nie sklepików ani automatów z napojami.
Podstawę prawną dla tych zmian stanowi rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 lutego 2026 roku w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach, wydane na podstawie ustawy z 25 sierpnia 2006 roku o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. 2006 nr 171 poz. 1225).
Co warto wiedzieć, zanim zapytasz w szkole?
Jeśli chcesz dowiedzieć się, czy automat z kawą w szkole twojego dziecka jest dostępny dla uczniów, sprawdź wewnętrzny regulamin szkoły lub zapytaj w sekretariacie – zasady mogą się różnić między placówkami i nie wynikają z przepisów krajowych, ale z decyzji dyrekcji. jeżeli szkoła prowadzi stołówkę i wydaje co najmniej 3 posiłki dziennie, od 1 września 2026 roku w jadłospisie powinno pojawiać się co najmniej 1 danie roślinne tygodniowo – warto to monitorować i ewentualnie zgłosić do dyrekcji lub organu prowadzącego, jeżeli szkoła nie dostosuje się do nowych przepisów. Uczniowie stosujący diety bezmięsne lub roślinne mają od nowego roku szkolnego silniejszą podstawę, by domagać się alternatywnych dań od stołówki – nowe rozporządzenie wprost to umożliwia. W kwestii kawy – wycofanie zakazu to decyzja tymczasowa. Ministerstwo zapowiedziało powrót do tematu, więc przepisy w tym zakresie mogą zmienić się jeszcze przed kolejnym rokiem szkolnym.







