Słuchaj, to przecież oczywiste, iż to wszystko przeze mnie! płacze siostra mojego kolegi. choćby przez chwilę nie pomyślałam, iż tak to się skończy! Teraz nie mam zielonego pojęcia, jak mam wybrnąć z tej sytuacji i jednocześnie nie wyjść na frajerkę.
Siostra mojego kolegi, Małgosia Zawadzka, wyszła za mąż kilka lat temu.
Po ślubie ustalili z mężem, iż zamieszkają u jego mamy w Warszawie. Jego rodzice mają duże, trzypokojowe mieszkanie na Ursynowie, a on jest jedynakiem.
Ja zostawiam sobie jeden pokój, a reszta jest do waszej dyspozycji! powiedziała teściowa, pani Regina. Jesteśmy kulturalnymi ludźmi, więc powinniśmy się dogadać.
W każdej chwili możemy się wyprowadzić! powiedział Adam, jej mąż, jeszcze przed wprowadzeniem się. Naprawdę nie widzę nic dziwnego w tym, iż spróbuję mieszkać z matką pod jednym dachem. Jak będzie nie do zniesienia, weźmiemy kredyt na wynajem i znajdziemy coś własnego…
No i tak zrobili. Okazało się jednak, iż wspólne mieszkanie to zupełnie inna bajka. I Małgosia, i pani Regina próbowały się dogadywać, ale z każdym dniem było coraz trudniej. Atmosfera gęstniała, aż w końcu wyszło szydło z worka regularne konflikty, coraz częstsze kłótnie o byle głupoty.
Przecież sam mówiłeś, iż jak nie damy rady razem mieszkać, to się wyprowadzimy! wybuchła w końcu Małgosia i rozbeczała się.
No dobrze, a nie możemy jeszcze spróbować? teściowa tylko się uśmiechnęła z wyższością. Przecież to są pierdoły, szkoda życia i zachodu, żeby się pakować i od razu wyprowadzać przez takie drobiazgi.
Dokładnie rok po ślubie Małgosia zaszła w ciążę i urodziła zdrowego syna Michałka.
W tym samym czasie pani Regina straciła pracę i nie mogła znaleźć nowej, bo ciężko o etat dla kogoś tuż przed emeryturą. Zostały więc z Małgosią w domu na całe dnie, patrząc na siebie non stop, bo żadna nie miała za bardzo gdzie wyjść ani co robić. Z dnia na dzień robiło się coraz gorzej.
Adam tylko wzruszał ramionami i słuchał narzekań, bo był wtedy jedynym, który pracował.
No, nie możemy teraz zostawić mamy na lodzie, bo ona nie ma własnych pieniędzy. Nie dam rady wynająć nam czegoś i jeszcze pomagać mamie. Jak tylko znajdzie pracę, od razu się wyprowadzimy!
Ale cierpliwość Małgosi w końcu się skończyła. Spakowała swoje rzeczy i Michałka, i przeprowadziła się do swojej mamy na Mokotów. Przy wyjściu powiedziała Adamowi, iż nigdy więcej nie postawi nogi w mieszkaniu jego matki. jeżeli zależy mu na rodzinie, to niech coś wymyśli.
Małgosia była pewna, iż Adam zrobi wszystko, żeby ją odzyskać przecież kocha rodzinę! No ale się przeliczyła.
Minęły już ponad trzy miesiące, odkąd Małgosia mieszka z mamą, a Adam nie zrobił nic, żeby ją ściągnąć do siebie. Dalej siedzi u mamy Reginy na Ursynowie, rozmawia z żoną i synkiem przez wideorozmowy wieczorami i wpada do nich w soboty na obiad.
Możesz uwierzyć? Adam korzysta na maxa ma opiekę i troskę dwóch kobiet, matka współczuje mu, iż małżonka z synkiem poszli do teściowej, a dzieckiem za bardzo nie musi się zajmować. adekwatnie żyć, nie umierać! Teściowa też raczej nic nie straciła dalej wszystko toczy się swoim torem.
Za to Małgosia wcale nie jest szczęśliwa z tej sytuacji. Wciąż bardzo kocha Adama, choć wie, iż jego postawa jest co najmniej dziwna.
A czego się spodziewałaś, wyprowadzając się? pyta ją Adam. Możesz wrócić, jeżeli tylko chcesz.
Wygląda na to, iż Małgosia nie ma za bardzo ochoty wyprowadzać się od mamy i wynajmować coś na własną rękę. A co tu się dziwić jest na urlopie macierzyńskim, nie ma swoich pieniędzy, więc nie ma choćby z czego dołożyć się do najmu.
I co, to już naprawdę koniec tej rodziny?
Co myślisz, ma Małgosia choć cień szansy wrócić do mieszkania teściowej i wyjść z tego z twarzą?















