Nie rozdrapuj starych ran: Historia Tańsi, która po pięćdziesiątce zastanawia się nad swoim małżeństwem z Jurkiem, rodzinnymi trudnościami i zdradą, życiem na wsi pod jednym dachem ze szwagierką Anną, wsparciem matki, sąsiedzkimi plotkami, dorastaniem dzieci – Wari, Piotrka i Ariszki – oraz próbą pogodzenia się z przeszłością, gdy dzieci dorosły, a mąż się zmienił, ale żal i rozczarowanie wciąż jej towarzyszy, mimo prośby dzieci: “Mamo, nie rozdrapuj przeszłości”.

newsempire24.com 3 dni temu

Często sobie myśli Teresa o swoim życiu, odkąd przekroczyła pięćdziesiątkę. Nie powie, iż jej małżeństwo było szczęśliwe, a to wszystko przez męża, Jurka. Niby kiedyś się kochali, młodo się pobrali, oboje byli zakochani po uszy. A kiedy nagle coś się zmieniło w Jurku, to przegapiła ten moment.

Mieszkali wtedy we wsi, w domu teściowej Anny. Starała się, żeby w domu było spokojnie, szanowała Annę, która z kolei traktowała ją bardzo ciepło. Mama Teresy mieszkała w sąsiedniej miejscowości z młodszym synem, często chorowała.

Anka, a jak tam z twoją synową Tereską, dajecie radę? dopytywały sąsiadki gdy mijały się przy sklepie albo przy studni.

Cóż mogę powiedzieć, Tereska jest w porządku, szanuje mnie, potrafi wszystko w domu zrobić, gospodarną jest i pomaga mi odpowiadała zawsze Anna.

No jasne, aż trudno uwierzyć, iż teściowa tak zachwala synową… komentowały z niedowierzaniem.

To wasza sprawa, ja nic złego nie powiem i szła dalej Anna.

Tereska urodziła córeczkę Wioletę, wszyscy byli szczęśliwi.

Tereska, ta Wiola to chyba do mnie podobna doszukiwała się Anna swoich rysów w wnuczce, a Tereska śmiała się z tego, dla niej liczyło się tylko to, iż córeczka zdrowa.

Kiedy Wiola skończyła trzy lata, Tereska urodziła syna. Znowu zamieszanie, radość. Jurek pracował, Teresa zajmowała się dziećmi, Anna bardzo jej pomagała. Żyli normalnie, a choćby lepiej niż inni spokojnie, Jurek nie pił jak większość chłopów ze wsi. Bywało, iż inne żony szukały swoich mężów po barach, wyciągały spod stołu, przeklinając jeszcze pod nosem.

Kiedy była już w trzeciej ciąży, dowiedziała się, iż Jurek ją zdradza. We wsi nic się nie ukryje, gwałtownie rozeszły się plotki o Jurku i wdowie Tosi. Sama sąsiadka, Walentyna, przyszła do Teresy.

Teresa, nosisz już trzecie dziecko Jurka, a on… szczerze, kręci się za innymi kobietami.

Daj spokój, Walentyna, przecież nic nie zauważyłam zdziwiła się Teresa.

Kiedy miałabyś zauważyć, z dwójką dzieci, trzecie w drodze, dom, teściowa, gospodarstwo… a on bawi się jakby nic tłumaczyła sąsiadka. Cała wieś już wie, a Tosia choćby tego nie ukrywa.

Tereska bardzo się tym zmartwiła, teściowa też wiedziała, ale nic nie mówiła z litości dla synowej. Kilka razy próbowała przemówić Jurkowi do rozsądku, iż robi źle, ale on gwałtownie ją uciszał.

Mamo, ile to baba może gadać zbywał ją. Co cię obchodzi, co plotą kobiety.

Pewnego razu znowu wbiegła Walentyna:

Teresa, Jurek właśnie wskoczył do Tosi, widziałam na własne oczy, wracałam ze sklepu. Chcesz być sama z trójką dzieci? Idź tam, wyrzuć ją z siebie, masz prawo! Jesteś w ciąży, nie ruszy cię!

Tereska wiedziała, iż brakuje jej odwagi na takie akcje. Tosia była sprytna, kłótliwa, jej mąż utopił się po pijaku, życie miała ciężkie, wiedziała, jak się bronić. Chwilę się wahała, ale poszła.

Spytam Jurka prosto w oczy. Przecież nie przyzna się, powie, iż plotki powiedziała mamie i teściowej, ale obie ją odradzały.

Tereska, gdzie ty z tym brzuchem… oszczędzaj siebie…

Była późna jesień, już się ściemniło. Zapukała do Tosi, czekała, aż wyjdzie ale Tosia przez zamknięte drzwi krzyczała:

Czego chcesz? Przestań pukać!

Otwórz, wiem, iż mój Jurek u ciebie, ludzie mi powiedzieli krzyczała Teresa.

No pewnie, już biegnę… idź do domu i nie rób widowiska Teresa słyszała śmiech Tosi.

Stała chwilę, potem wróciła do domu, wiedząc, iż nie zostanie wpuszczona. Jurek wrócił grubo po północy pijany. Raczej nie pił często, ale czasem mu się zdarzało.

Gdzie byłeś? Wiem, iż siedzisz u Tosi, razem pijecie. Byłam tam, nie otworzyła mi… I ty o tym wiesz.

Tereska, daj spokój… Wymyślasz, nie byłem tam, z Henkiem byłem, posiedzieliśmy, nie zauważyliśmy nawet, jak czas minął.

Tereska nie uwierzyła, ale nie chciała robić awantury, było późno, zresztą nie lubiła kłótni. Co miała zrobić? Nie złapała za rękę, to nie udowodni… Całą noc rozmyślała:

Gdzie ja pójdę z dwójką dzieci, trzecie w drodze… Mama chora, brat z własną rodziną i trójką dzieci, przecież się nie zmieścimy…

A mama zawsze powtarzała, kiedy Teresa żaliła się na zdrady:

Cierp, córeczko, skoro wyszłaś za mąż, masz dzieci, to cierp… Myślisz, iż mnie z twoim ojcem było łatwo? Pił, gonił nas, pamiętasz, jak u sąsiadów się chowaliśmy? Bóg go w końcu zabrał, ale ja wszystko przetrwałam. Twój Jurek chociaż często nie pije i nie bije… Żona musi znosić, to zawsze była nasza rola.

Nie ze wszystkim się zgadzała Teresa z mamą, ale wiedziała, iż nie odbierze dzieciom ojca, nie odejdzie. Teściowa też ją pocieszała i trzymała jej stronę.

Córko, gdzie pójdziesz z dziećmi? Zaraz urodzisz trzecie. We dwie z Jurkiem sobie poradzimy.

Trzecia urodziła się córeczka Agnieszka. Była słaba, często chorowała, pewnie przez stresy Teresy w ciąży, ale z czasem dziecko zaczęło się uspokajać, Anna bardzo się nią zajmowała.

Tereska, słyszałam nowość znowu wbiegła Walentyna, rozpowiadała po wsi wszystkie plotki Tosia przyjęła pod swój dach Mietka, bo jego żona go wyrzuciła.

Przyjęła, niech jej tam będzie odparła Teresa, ale cieszyła się w duchu, iż Jurek nie będzie tam bywał.

Po miesiącu znowu Walentyna:

Miecio wrócił do żony, Tosia znowu sama… Leć i pilnuj swojego Jurka, bo kto wie, czy nie wróci do niej!

Teresa znów żyła w miarę spokojnie z Jurkiem, Anna się cieszyła, ale wiadomo, jak facetowi coś w głowie zaiskrzy, to trudno go przytrzymać.

Anna spotkała kiedyś swoją koleżankę, Janinę.

Anka, w kogo twój Jurek tak się zmienił? Teresa przecież dobra, ładna, dobra matka… Co mu jeszcze trzeba?

Janina, nie mów, iż Jurek znowu lata za innymi?

Lata, i to jak! Do Weroniki, tej rozwódki z naszej stołówki…

Anna nie mówiła Teresie, po cichu strofowała syna, prosiła, by się opamiętał. Ale prawda gwałtownie wyszła na jaw plotki wyniosła Walentyna. Łzy, prośby Teresy nic nie pomagały. Jurek chodził, wracał, nie chciał odchodzić, wiedział, iż nie zostawi rodziny. Ale wierny nie był. Dla niego wygoda żona, dzieci, mama, dom, a na boku rozrywka.

Anna już otwarcie przekonywała syna, strofowała go, ale dorosły chłop nie posłucha matki. Krzyczał, żeby nie wtrącała się w jego sprawy.

Mamo, pracuję, pieniądze przynoszę, a wy ciągle macie pretensje. Wierzycie w gadanie bab próbował się bronić.

Lata mijały. Dzieci dorosły. Najstarsza Wiola wyszła za mąż w powiecie, tam chodziła do szkoły, tam została z mężem. Syn skończył studia w mieście, też się ożenił, z miejscową dziewczyną.

Najmłodsza Agnieszka kończy liceum, też planuje iść do szkoły poza wioską. Jurek się uspokoił, tylko dom i praca, coraz mniej sił, częściej leży na kanapie, zdrowie już nie to. W ogóle przestał pić, kiedyś rzadko, teraz wcale.

Tereska, serce mi szwankuje, aż do pleców promieniuje marudził. Tereska, nogi mnie bolą, kolana, co to może być, stawy chyba… Może do lekarza w powiecie pójdę.

Teresa nie czuła już do niego żalu. Jej serce stwardniało, tyle łez i rozczarowania, zanim mąż się uspokoił.

Zdrowie mu siadło, dlatego siedzi w domu i jęczy myślała. Niech idzie do tych swoich dawnych, niech teraz się nim opiekują.

Anna już nie żyła, pochowali ją obok męża. W domu Teresy i Jurka zapadła cisza. Czasem wpadają dzieci z wnukami, cieszą się oboje. Ojciec narzeka dzieciom na zdrowie, choćby ma pretensje do żony, iż go nie leczy. Najstarsza córka przywozi lekarstwa, troszczy się o ojca, prosi matkę:

Mamo, nie czepiaj się taty, on naprawdę choruje a Teresie przykro, bo córka staje po stronie ojca.

Wiolu, sam sobie jest winien, za bardzo szalał w młodości, a teraz chce litości. Ja też swoje zdrowie straciłam przez niego tłumaczyła matka.

Syn też stara się podtrzymać ojca na duchu, częściej rozmawia z nim, wiadomo, chłopaki…

Dzieci wydają się nie rozumieć matki, gdy mówiła im, co przeżyła. Ojciec zdradzał, a ona to znosiła dla nich. Jak zostawić dzieci bez ojca? Jak jej było ciężko? Zawsze słyszała:

Mama, nie rozdrapuj przeszłości, nie dokuczaj tacie mówiła najstarsza, syn jej przytakiwał.

Mamo, co było, minęło uspokajał i gładził ją po ramieniu.

Trochę jej było przykro, iż dzieci stoją po stronie ojca, ale rozumiała ich, nie miała żalu. Takie życie.

Dzięki, iż wysłuchałeś, fajnie, iż jesteś. Oby ci w życiu się poukładało!

Idź do oryginalnego materiału