Nieważne, ile razy prosiłam swoją teściową, by nie odwiedzała nas tak późno, zawsze mnie zlekceważyła.

newskey24.com 3 dni temu

Egal, ile razy błagałam teściową, żeby nie wpadała po zmroku, nie słuchała mnie ani drgnąć. Z jakiegoś niepojętego dla mnie powodu uważa, iż ma nieograniczone prawo do nieplanowanego wpłynięcia do naszego mieszkania w Warszawie. Nasz synek Kacper ma już rok, a ja przyzwyczaiłam go do pewnej rutyny. Gdy nie zasypia przed dwudziestą, wolę go nie kłaść do łóżka wcale wtedy dwie godziny piekielnego zgrzytania gwarantowane.

Rozmowy z teściową o tej sprawie nie mają sensu. Ile bym jej nie prosiła, żeby nie przychodziła tak późno, nie słucha. Nie rozumie, iż odwiedzanie jednorocznego wnuczka po północy to kiepski pomysł.

Pracuję do późna tłumaczy. Zjawia się na pół godziny, bawi się z nim, wywołuje uśmiechy, podbudowuje go, a potem całą noc spędzam na kołysaniu małego człowieczka do snu. Po chwili Kacper staje się niespokojny i zaczyna płakać.

Co mam zrobić?

Dziś zaczęłam w zwykły sposób kłaść Kacpra spać. Mąż i ja już mieliśmy wybrany film, który mieliśmy obejrzeć. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Piotr otworzył i zobaczył swoją mamę Jadwigę.

Trudno opisać, co wtedy poczułam. Wściekłość. Kacper właśnie zaczął wyrzynać pierwsze ząbki i był niespokojny, więc każda spokojna chwila była na wagę złota. Starałam się zachować zimną krew. W końcu to matka mojego męża.

Zrobiłam tak, jakby mnie coś bolało: dotknęłam policzka i wykrzyknęłam:
No proszę, przybyłaś w samą porę! Boli mnie ząbek, nie wytrzymam, nie mogę iść sama do dentysty. Zostań jeszcze chwilę z dzieckiem, a zaraz wrócimy.

Mąż nie miał pojęcia, co się dzieje. Zakłada gwałtownie kurtkę i razem wyprowadzamy się z mieszkania.

Co to za komedia, którą tu odgrywacie? pyta Piotr.

Przynajmniej będziemy mogli gdzieś zostawić się sami. I nie zapomnij wyłączyć telefonu! odparłam.

Wróciliśmy do domu po północy. Jadwiga musiała złapać taksówkę, by wrócić do swojego mieszkania na Pradze. Kacper leżał w małym łóżeczku, a wokół rozsypane były brudne pieluchy i ubranka. Zabawki, smoczki, grzechotki w uproszczeniu artystyczny bałagan. Wszystko leżało w kompletnym chaosie.

Teściowa wyglądała na wyczerpaną. Makijaż rozmazany, suknia poplamiona dziecięcą kupą. Od tamtej pory przychodzi do nas rzadziej i już nie tak późno.

Idź do oryginalnego materiału