Czy dzieci naprawdę zmieniły się przez ostatnie lata – czy tylko świat wokół nich przyspieszył? I czy to ekrany są dziś największym wyzwaniem, czy raczej to, co dzieje się poza nimi w codziennych relacjach? O tym, czego naprawdę potrzebują pięcio- i sześciolatki, rozmawiamy z edukatorką Marceliną Meterą.
O współczesnych pięcio- i sześciolatkach często mówi się przez pryzmat technologii: iż są przebodźcowane, iż „wychowują je tablety”, iż świat cyfrowy zmienia wszystko. Tymczasem – jak przekonuje Marcelina Metera, edukatorka, autorka scenariuszy do programu Fundacji Orange MegaMisja – to nie same ekrany są tu najważniejsze. Dużo więcej mówi o dzieciach to, jak dziś budują relacje, jak radzą sobie z emocjami i czy potrafią współpracować.
Może właśnie dlatego w scenariuszach zajęć MegaMisji dla najmłodszych są zabawy, które zachęcają do współpracy, ćwiczenia uważności i dają przestrzeń na bycie razem. Zamiast tego są wspólne działania, zabawy wymagające współpracy, ćwiczenia uważności i przestrzeń na bycie razem.
Marcelina patrzy na dzieci szerzej: nie tylko jako uczestników cyfrowego świata, ale przede wszystkim jako ludzi, którzy uczą się relacji ze sobą i z innymi.

Dominika Zagrodzka: Co najbardziej zaskakuje cię w tym, jak dziś funkcjonują 5–6-latki?
Marcelina Metera: Na szczęście zmiany ewolucyjne nie następują aż tak szybko, żeby dzieci w tej chwili różniły się jakoś drastycznie od swoich rówieśników z przeszłości. Są poznawczo bardziej zmęczone i przeciążone, przebodźcowane sensorycznie, potrzebują trochę czasu, żeby się z tego natłoku otrząsnąć. A, i częściej niż kiedyś boją się pobrudzić, obawiają się reakcji rodziców albo choćby samego kontaktu z błotem czy mokrą trawą.
Dzieci dorastają dziś w świecie pełnym technologii – to banał czy realna zmiana jakościowa?
Wyobraźmy sobie: kto śpiewa dziecku kołysankę? Skąd dziecko wie, jak wygląda kangur? Co robi dziecko w podróży czy w poczekalni? W co dziecko bawi się z kolegami i koleżankami? Odpowiedzi na te pytania brzmią zupełnie inaczej dziś niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Współczesne dzieci ogromną część swoich wyobrażeń o świecie czerpią z ekranów i to raczej ich brak jest sytuacją wyjątkową, niż ich obecność.
Wiele osób mogłoby się spodziewać, iż program dotyczący świata cyfrowego będzie mówił głównie o ekranach. Tymczasem u was jest o współpracy, emocjach, relacjach. Dlaczego?
Technologie są narzędziem, owszem, dość ofensywnym, ale narzędziem. Do korzystania z niego potrzebne są kompetencje nie tylko techniczne, ale także, albo przede wszystkim, kompetencje społeczne i emocjonalne. Dzieci mające bliskie więzi z dorosłymi i rówieśnikami, ogólnie akceptujące same siebie i otoczenie, przyzwyczajone do spędzania czasu w sposób atrakcyjny bez korzystania z ekranów, będą mniej podatne na ryzykowne korzystanie z narzędzi cyfrowych.
Jak kompetencje takie jak kooperacja czy empatia przekładają się później na funkcjonowanie dzieci w świecie online?
Wychodzimy z założenia, iż młody człowiek ćwiczony w uprzejmości, poczuciu humoru i aktywności fizycznej, czerpiący euforia z ludzkiej różnorodności, będzie po prostu w lepszej kondycji psychicznej. A to jest potężny czynnik chroniący przed ryzykownymi zachowaniami, także w sieci. Wszystkie scenariusze MegaMisji dla przedszkoli proponują zabawy i aktywności kooperacyjne, ćwiczenia intelektualne (np. mnemotechniki), mnóstwo aktywności ruchowej – wszystko po to, żeby dzieci czuły się coraz lepiej same ze sobą i w relacjach z innymi.
Zachęcanie do współpracy jest jednym z ważnych elementów programu MegaMisja – dlaczego? Co dziś sprawia dzieciom największą trudność w działaniu razem?
Mam wrażenie, iż sprawa ma więcej niż jeden wymiar. Pierwszy to oczywiście wszechobecna rywalizacja, zarówno w grach online, jak i w świecie przedszkolnym czy szkolnym (nadmiar rankingów i konkursów wszelkiej maści). Żeby było jasne – rywalizacja ma swoje miejsce w wychowaniu i bywa potrzebna, ale nie zawsze i nie na każdym kroku. W efekcie dzieci ciągle próbują układać hierarchię „najlepszości” i za wszelką cenę wygrywać, co szkodzi relacjom.
Drugi aspekt jest bardziej subtelny, ale też zauważalny: dzieci często słyszą komunikaty typu „jesteś najlepszy”, a jednocześnie nie są zachęcane do mierzenia się z trudnościami – w obawie o ich komfort. W rezultacie bywają zdezorientowane i boją się podejmować działania, także zespołowe, aby to „bycie najlepszym” nie zostało brutalnie zweryfikowane. Bardzo warto budować w grupie przedszkolnej atmosferę bezpieczeństwa właśnie przez liczne zadania wspólne: projekt, nie wyścig. To działa zbawiennie na obraz siebie i na relacje między dziećmi.
Jak w praktyce wygląda uczenie współpracy wśród przedszkolaków?
Doskonale sprawdzają się właśnie wspólne projekty, takie, których wykonanie jest dla jednej osoby ogromnie czasochłonne, a grupie zajmie kilka minut (na przykład wyklejanie wielkiego konturu małymi kulkami z papieru, albo – z mojej leśnej praktyki – budowanie szałasu czy rozciąganie plandeki na linie między drzewami, aby powstało schronienie). Na zajęciach MegaMisji mamy na przykład zabawę „wszyscy na pokład”, w której dzieci maja wspólnie zmieścić się na coraz mniejszej powierzchni koca, albo budowanie napisu dzięki odpowiedniego ułożenia się na podłodze (ile dzieci potrzeba, żeby stworzyć literę M?).

Jesteś edukatorką pracującą dużo w kontakcie z naturą, o czym wspomniałaś – co zmienia się w dzieciach, kiedy wychodzą z sali do lasu czy na podwórko?
Powiedziałabym kolokwialnie, iż z miejsca normalnieją, ale to może niestosowne. Zaczynają się zachowywać swobodniej, co nie znaczy, iż „gorzej”, wręcz przeciwnie. Zmieniają się – to ogromnie interesujące – role w grupie i funkcję liderów przejmują dzieci, które w klasie mają etykietki zadymiarzy, łobuzów lub śpiochów, a w przyrodzie odzyskują dostęp do swoich zasobów. Dzieci męczą się może nieco fizycznie, ale psychicznie wspaniale odpoczywają.
Czy kontakt z przyrodą może być odpowiedzią na przeciążenie bodźcami i tempem współczesnego świata?
Nie tylko może być, ale jest! Jest, powiedziałabym wręcz, niezbędnym ratunkiem, i to nie tylko jeżeli chodzi o fizyczne przebodźcowanie, ale o błędne, schematyczne wyobrażenia o świecie. Obserwacja zjawisk przyrodniczych, choćby najbliższych i najprostszych, wybija nas z prezentowanych hojnie (zwłaszcza w programach „edukacyjnych” dla dzieci) przekonań, iż każde jabłko jest czerwone i ma listeczek a wszystkie ptaszki wydają dźwięk „tłit”.
Czego rodzice najbardziej się dziś boją, jeżeli chodzi o dzieci i ekrany – i na ile te obawy są uzasadnione?
Rodzice, jak w każdej epoce, są zatroskani o bezpieczeństwo dzieci i absolutnie nie zamierzam tego negować. Martwią się, iż dzieci zostaną zaczepione przez groźnych dorosłych, iż padną ofiarą oszustów, iż natrafią na nieodpowiednie treści – i to wszystko może się wydarzyć. Jednocześnie uwadze wielu rodziców umyka sam fakt, iż dzieci spędzają o wiele zbyt dużo czasu w bezruchu, patrząc w płaskie obrazy z bardzo bliska. Skolioza i krótkowzroczność to też całkiem konkretne zagrożenia!
Jak mądrze wprowadzać dzieci w świat technologii: bardziej kontrolować i ograniczać, czy raczej towarzyszyć i tłumaczyć?
Dzieci do drugiego roku życia w ogóle nie powinny mieć kontaktu z ekranem, to nie jest fanaberia ani przesada, tylko wynik pogłębionych badań, wyrażony w zaleceniach WHO. Dzieci starsze (4-6 lat) powinny korzystać z urządzeń w towarzystwie dorosłego, nie dłużej niż łącznie przez godzinę w ciągu dnia i nie w formie regulacji emocji lub nagrody. To ma być rozrywka, jedna z wielu, a nie narzędzie wychowawcze. Moim zdaniem (i w moim doświadczeniu) jeżeli dorośli traktują ekrany bez nabożeństwa, przedkładając nad nie inne formy spędzania czasu, to i dzieci przywykają, iż gierka jest tylko gierką, a nie sensem dnia.
Gdybyś miała wskazać jedną rzecz, którą powinniśmy dziś dać dzieciom, żeby lepiej radziły sobie w świecie pełnym ekranów – co by to było?
Wolny czas i miejsce na nudę, bez usiłowania ratowania dzieci przed brakiem bodźców. One są wspaniale twórcze, z pewnością coś wymyślą, jeżeli damy im szansę. Ludzki umysł ma wiele supermocy, dostępnych bez cyfrowych wspomagaczy – i także o tym jest Mega Misja dla przedszkoli!
Jak się zgłosić?
W programie MegaMisja udział mogą wziąć przedszkola oraz szkoły podstawowe (klasy 1-3) z całej Polski. Aby się zgłosić do 28.04.2026 r. godz. 15.00 należy wypełnić formularz zgłoszeniowy na stronie fundacja.orange.pl/megamisja oraz odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących udziału w
programie (w formie pisemnej lub nagrywając krótkie wideo). W tym roku po raz pierwszy mogą zgłaszać się także placówki, które brały już udział w programie. Realizacja MegaMisji rozpocznie się we wrześniu br.
***
MegaMisja to ogólnopolski program edukacyjny Fundacji Orange skierowany do przedszkoli i szkół podstawowych. Dzieci w wieku 5–6 lat oraz uczniowie klas 1-3 uczą się funkcjonowania w świecie nowych technologii. Celem programu jest wspieranie najmłodszych w rozwoju kompetencji społecznych, emocjonalnych i poznawczych, które są fundamentem bezpiecznego i świadomego funkcjonowania.
Program nie skupia się bezpośrednio na technologii, ale na tym, co ją poprzedza: relacjach, współpracy, komunikacji, uważności i umiejętności radzenia sobie z emocjami. Scenariusze zajęć opierają się na zabawie, aktywnościach zespołowych i ruchu, pomagając dzieciom lepiej rozumieć siebie i innych.
MegaMisja daje nauczycielom gotowe narzędzia do pracy, a dzieciom – przestrzeń do rozwijania kompetencji, które będą im potrzebne niezależnie od tego, jak bardzo zmieni się świat wokół nich.
***
Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Orange.




__wm.jpg)





