Obietnica
Prowadząc spokojnie samochód w stronę Warszawy, czułem, jak napięcie ostatnich dni ze mnie schodzi. Obok mnie siedział mój przyjaciel, Krzysztof, wracaliśmy razem z delegacji w Lublinie. Szef wysłał nas tam na dwa dni, by negocjować kontrakt.
Krzysiek, ależ załatwiliśmy sprawę! Umowa na ogromną kwotę, szef będzie zachwycony uśmiechnąłem się do niego z satysfakcją.
No, naprawdę szczęście nam sprzyja przyznał. Pracujemy w jednej firmie, więc rozumiemy się bez słów.
Fajnie wracać do domu, gdy ktoś tam na ciebie czeka powiedziałem. Moja Hania jest w ciąży i narzeka na nudności. Bardzo mi jej żal, ale bardzo chcieliśmy dziecka, więc powiedziała, iż wszystko zniesie dla naszego maleństwa.
Dziecko to naprawdę coś pięknego Niestety u mnie z Magdą wciąż nic z tego, nie może donosić ciąży. Teraz podejmujemy drugą próbę in vitro, pierwsza była nieudana podzielił się Krzysztof. Z Magdą byliśmy razem już siedem lat, mocno marzyliśmy o dziecku, ale
Sam ożeniłem się dość późno, w wieku trzydziestu dwóch lat. Miałem w życiu kilka związków, ale nikt nie wywołał u mnie takiego uczucia jak Hania. Kiedy ją poznałem, świat się zatrzymał, nie widziałem więcej żadnej kobiety.
Gdy przedstawiłem Hanię Krzysztofowi, a potem był nasz ślub, Krzysiek mi trochę pozazdrościł. Rozumiał, iż można się w niej zakochać od pierwszego wejrzenia była piękna, delikatna, wyjątkowa.
Na szybie powoli ściekał jesienny deszcz, wycieraczki stukały od czasu do czasu. Rozmawialiśmy wesoło o wszystkim. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon to była Hania.
Cześć, Haneczko! Tak, jedziemy i będziemy za jakieś dwie godziny. Wszystko dobrze? Nic się nie zmieniło? Nie dźwigaj nic ciężkiego, jak wrócę, wszystkim się zajmę. Całuję cię mocno i do zobaczenia!
Krzysztof słuchał i wyobrażał sobie Hanię jak czeka, jak się martwi. Myślał wtedy: Magda nigdy do mnie nie dzwoni, nie martwi się o mnie. Zawsze uważa, iż jestem do niej przywiązany. Jest inna niż Hania u niej zawsze wszystko zorganizowane, praca, dom.
Nagle na nasz samochód, niemal jak znikąd, wpadł bus. W ułamku sekundy odbiłem kierownicą, zjechaliśmy na pobocze, uderzyliśmy w słup. Uderzenie poszło z mojej strony, poleciałem na bok. Krzysztof ocknął się, bolała go głowa, ręka krwawiła, ale wysiadł z auta, drzwi po jego stronie były otwarte. Spojrzał na mnie nie ruszałem się.
Na miejsce przybiegli ludzie, zatrzymywały się auta. Krzysztof powoli wracał do siebie, leżał na mokrej trawie, bolała go głowa i ręka. Czekaliśmy na karetkę. Wyciągnęli mnie z samochodu, położyli na noszach. Krzysiek pochylił się nad mną, a ja wyszeptałem cicho:
Pomóż Hani
Zabrali nas do szpitala. U Krzysztofa wykryto złamanie ręki i silne wstrząśnienie mózgu, ale był przytomny. Cały czas pytał lekarzy:
Co z Danielem? Czy mój przyjaciel żyje?
W końcu pielęgniarka mu powiedziała:
Daniel nie żyje
Krzysztof był w stanie głębokiego szoku. Na pogrzeb nie mógł choćby przyjechać. Magda była, opowiadała mu potem jak Hania na cmentarzu płakała, nie mogła uwierzyć, iż jej męża nie ma. Stała przy trumnie, ledwo się trzymała.
Po wyjściu ze szpitala pojechali z Magdą na Powązki. Stali długo przy mojej mogile, a Krzysztof obiecał mi po cichu:
Nie martw się, przyjacielu. Twojej żony nie zostawię, pomogę jej, jak prosiłeś
Dwa dni później wybrał się do Hani, zadzwonił do drzwi. Gdy go zobaczyła, rozpłakała się.
Jak mam dalej żyć bez niego? Nie mogę się pogodzić z tym, iż Daniela już nie ma.
Haniu, obiecałem twojemu mężowi, iż będę ci pomagał. Już są nas dwoje, razem sobie poradzimy. Dzwoń do mnie i mów wszystko, czego potrzebujesz. Będę przychodził, wspierał cię.
Czas mijał. Hania trochę doszła do siebie, ale bardzo się bała, iż przez nerwy straci dziecko; lekarz ostrzegał ją przed tym. Krzysztof przyjeżdżał dwa razy w tygodniu przywoził zakupy z Biedronki, dostarczał witaminy, czasem odwoził ją do przychodni czy gdzie trzeba było. Hania nie nadużywała jego pomocy, prosiła go raczej rzadko.
Krzysztofie, trochę mi głupio, iż tyle ci czasu zajmuję mówiła.
Nie martw się, nie jest to dla mnie trudne. To była obietnica.
Krzysztof miał do Hani mieszane uczucia. Była kobietą jego marzeń, takiej zawsze pragnął, ale czuł też, iż sytuacja jest niecodzienna.
Podczas gdy Hania walczyła z mdłościami, Krzysztof i Magda znowu chodzili po lekarzach, badania, kolejne niepowodzenie Bezpłodność była ich codziennym bólem. Magda nie wiedziała, iż jej mąż pomaga Hani nie tłumaczył jej tego. W telefonie zapisał Hanię jako Fundacja, bo wiedział, iż żona może zobaczyć, kto dzwoni.
Po kolejnym nieudanym podejściu do in vitro między nim a Magdą pojawiło się napięcie. Magda była przekonana, iż to jego wina, a on już choćby przestał o tym myśleć.
Magda zauważyła, iż mąż zachowuje się inaczej był rozproszony, czasem rozdrażniony, wyjeżdżał w różne miejsca. Nie podejrzewała go o zdradę, zawsze mieli dobrą relację, w tej kwestii nie odsunął się od niej.
Krzysztof rozumiał, iż w życiu prywatnym nie jest łatwo, za to w pracy odnosił sukcesy. Wrócił do projektu, który zaczynał jeszcze ze mną, doprowadził go do końca, podpisał bardzo lukratywny kontrakt.
Ciąża Hani posuwała się naprzód, coraz bardziej była bezradna. Jej rodzice mieszkali daleko, pod Krakowem, w Warszawie nie miała nikogo bliskiego. Męczyły ją bóle głowy, opuchlizna nóg, ale znosiła wszystko, nie narzekała na Krzysztofa.
Kiedyś przyjechał z zakupami i zastał ją na drabinie chciała wieszać nowe firanki.
Umyłam okno powiedziała z euforią i właśnie zakładam firanki.
Złaź natychmiast! nakazał stanowczo, patrząc na jej brzuch. Gdybyś spadła, moglibyśmy stracić dziecko. Nie żartuj z tym!
Pomógł jej zejść z drabiny, ich twarze znalazły się bardzo blisko aż przez ciało przeszedł mu dreszcz.
Dziękuję, Krzysiu odparła, a zaraz potem pobiegła do łazienki. Nudności znów dały o sobie znać.
Krzysztof westchnął i wytarł czoło, myśląc:
Czy Daniel widzi to stamtąd, gdzie jest? Sam prosił, żebym pomógł
Następnym razem Hania poprosiła:
Krzysztof, może mógłbyś pomóc mi urządzić pokój dziecięcy? Potem nie będę miała siły. Chodziłam dziś po sklepach i wypatrzyłam piękne tapety.
Nie miał serca odmówić razem robili remont, w zasadzie to Hania tylko pomagała i podtrzymywała go na duchu. Pokój był gotowy. Krzysztof miotał się w dwóch światach depresyjna żona, z którą wciąż nie mogli mieć dziecka, po drugiej stronie Hania, zbliżająca się do porodu.
Magda przeczuwała, iż by uratować związek, musi się zająć czymś innym. Pisała do czasopism, aż pewnego dnia dostała propozycję prowadzenia swojej kolumny w znanym magazynie. Bardzo się ucieszyła, mogła się czymś zająć. Wynagrodzenie było świetne, przyszła do domu szczęśliwa z torbą pełną smakołyków i butelką wina.
No co to się dzieje, mamy święto? zdziwił się Krzysztof wracając z pracy.
Tak, dostałam solidną wypłatę, zasłużyłam. Czekałam na ten kontrakt od dawna!
Rozłożyła przekąski na stoliku i włączyła ich ulubiony polski film. Pili wino, śmiali się.
Nagle zadzwonił jego telefon. Magda zerknęła przez ramię i zobaczyła Fundacja. Krzysztof gwałtownie wyszedł do kuchni.
Co się dzieje? spytał cicho.
Krzysiu, przepraszam, ale chyba zaczynam rodzić Wezwałam już karetkę.
Ale przecież jeszcze za wcześnie!
Siódmy miesiąc, czasem się zdarza słyszał po głosie, iż bardzo cierpiała.
Jadę do szpitala.
Błyskawicznie się ubrał, Magda patrzyła na niego z niepokojem.
Jedziesz teraz?
Tak wymyślił naprędce wymówkę. Szef nagle dzwoni, koniecznie muszę porozmawiać w sprawie tej fundacji. Potem wszystko ci wyjaśnię.
Ale Magda nie wierzyła.
Jaka fundacja? Jaki szef? Krzysztof robi mi wodę z mózgu.
Wyskoczył z klatki, wskoczył do auta, ruszył do szpitala. Był daleko, ale zdążył. Okazało się, iż Hanię już zabrano na salę. Czekał dwie godziny, aż pielęgniarka mu powiedziała, iż Hania urodziła syna. Odetchnął głęboko, wrócił do domu wyczerpany i pomyślał:
Dzięki Bogu, wszystko dobrze się skończyło, bardzo się bałem.
Magda nie spała, przeszyła go wzrokiem był zmęczony, wykończony.
Ta twoja fundacja cię nieźle wykończyła powiedziała z ironią.
Krzysztof ciężko usiadł na kanapie, w ubraniu.
Magdo, tak Hania urodziła syna. Obiecałem Danielowi, iż będę jej pomagał. Jest zupełnie sama.
Wszystko jasne, puzzle się ułożyły powiedziała cicho. Następny etap: pomoc Hani z noworodkiem, tak?
Tak odpowiedział szczerze.
No cóż, znasz mnie. Nie zaakceptuję tego. Nie pozwolę ci poświęcać czasu dla cudzego dziecka, skoro swojego nie mamy i pewnie nie będziemy mieć. Złożę papiery o rozwód, a ty rób co chcesz. Może jeszcze znajdę kogoś i będę miała własne dziecko.
Krzysztof spojrzał na nią zdumiony. Zrozumiał, iż uważa go za winnego ich bezdzietności.
To twoje prawo. Nie będę się tłumaczył. Muszę pomóc Hani z synem.
Czas mijał. Magda złożyła papiery o rozwód. Krzysztof zamieszkał z Hanią, pomagał jej przy małym Stasiu. Po jakimś czasie pobrali się, a dwa lata później przyszła na świat ich córeczka.
Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i ciepłe słowa. Życzę Wam szczęścia w życiu!









