To sprawa, która może dotyczyć setek studentów i absolwentów. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zakwestionował praktyki stosowane przez Politechniki Lubelskiej i nakazał zwrot części opłat za studia. Powód jest poważny. Podwyżki czesnego w czasie, gdy prawo na to nie pozwalało.
Sprawa dotyczy studentów studiów niestacjonarnych, którzy rozpoczęli naukę w latach akademickich 2021/2022 oraz 2022/2023. Z ustaleń UOKiK wynika, iż w kolejnych semestrach byli oni obciążani wyższymi opłatami niż te, które obowiązywały w momencie podpisania umowy z uczelnią.
A to właśnie umowa miała gwarantować stałość ceny przez cały okres studiów.
W praktyce wyglądało to inaczej. Przykład? Na kierunku zarządzanie czesne wzrosło z 1750 zł do 2300 zł już po roku nauki. Różnice sięgały kilkuset złotych za semestr, co przy kilku latach studiowania oznaczało realne obciążenie dla studentów.
Prawo było po stronie studentów
Do września 2023 roku przepisy jasno mówiły. Uczelnia nie może podnosić czesnego ani wprowadzać nowych opłat dla danego rocznika w trakcie trwania studiów.
Dopiero od roku akademickiego 2023/2024 zasady się zmieniły. Dziś uczelnie mogą aktualizować opłaty, ale tylko raz w roku i maksymalnie o wskaźnik inflacji. Te regulacje nie obejmują jednak wcześniejszych roczników.
Dlatego działania Politechniki Lubelskiej zostały uznane za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów.
Jest kara i będą zwroty
Prezes UOKiK, Tomasz Chróstny, nałożył na uczelnię karę w wysokości 921 tysięcy złotych.
To jednak nie jest najważniejsze z punktu widzenia studentów.
Uczelnia będzie musiała zwrócić niesłusznie pobrane pieniądze. Chodzi o różnicę między faktycznie zapłaconym czesnym a kwotą wynikającą z pierwotnej umowy.
Procedura ma być przejrzysta. Po uprawomocnieniu decyzji uczelnia będzie zobowiązana do:
- poinformowania o sprawie na swojej stronie i w mediach społecznościowych
- indywidualnego kontaktu ze studentami
- wskazania kwoty zwrotu i terminu wypłaty
Sprawa może mieć ciąg dalszy
Na razie decyzja nie jest prawomocna. Politechnika Lubelska może się od niej odwołać do sądu.
Niezależnie od dalszego biegu sprawy jedno jest pewne. To sygnał, iż choćby duże uczelnie muszą przestrzegać zasad, a studenci nie są bezbronni w relacji z instytucją.
Dla wielu osób może to oznaczać konkretne pieniądze do odzyskania. I poczucie, iż ktoś wreszcie upomniał się o ich prawa.








