To było niezapomniane spotkanie Sybiraków i Kresowian zrzeszonych w Towarzystwie Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Miliczu. Uświetniła je 95- letnia Maria Pissawodzka – osoba która przeżyła deportację do Kazachstanu w 1936 roku. Sowieci zesłali wówczas z Podola i Polesia ponad 100 tysięcy naszych Rodaków.
Uznali ich za wrogów narodu. Rodzina pani Marii od początku ubiegłego wieku mieszkała w obwodzie żytomierskim. Jej przodkowie przywędrowali tam z Kurpiów, w poszukiwaniu lepszego życia. W domu mówiło się zawsze po polsku. 90 lat temu pięcioletnią, wówczas Marię wraz z rodzicami i dziadkami, Stalin skazał na zagładę, zsyłając w surowe stepy północnego Kazachstanu, do wsi Kalinówka. Zapamiętała tę straszną podróż i pierwsze okrutne miesiące na „nieludzkiej ziemi”. Po 88 latach wróciła do ojczyzny swoich przodków.
W repatriacji pomogła Fundacja Studio Wschód.
Dziś Pani Maria jest jednym z nielicznych, żyjących jeszcze, świadków zesłańczej historii Polaków z 1936 roku. Jej opowieści wzruszają, skłaniają do refleksji, pozwalają zadumać się nad losami naszych Rodaków. Są dokumentem martyrologii narodu polskiego.
Wydarzenie zorganizowano w ramach projektu „Na stepach pamięci. 90. rocznica deportacji Polaków do Kazachstanu”, dofinansowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie z programu „Patriotyzm Jutra”.































