Kapitał żelazny, stabilność finansowa uczelni, kooperacja nauki z biznesem, umiędzynarodowienie badań i ambicje rozwojowe Uniwersytetu Warszawskiego – to najważniejsze wątki rozmowy z rektorem UW, prof. Alojzym Z. Nowakiem, opublikowanej w Strefie Biznesu.
Miliardy z budżetu i grantów. Tak finansuje się Uniwersytet Warszawski
Rafał Kerger: Jakim budżetem dysponuje Uniwersytet Warszawski?
Prof. dr hab. Alojzy Z. Nowak: Mamy budżet w wysokości około 2,5 miliarda złotych. Oczywiście chcielibyśmy, aby był większy, ale to i tak bardzo duża kwota, a wraz z nią ogromna odpowiedzialność. Muszę powiedzieć, iż dobrze sobie z nią radzimy.
Budżet Uniwersytetu Warszawskiego składa się z kilku elementów. Pierwszym są dotacje, czyli subwencja budżetowa – to około 1,4 miliarda złotych.
Drugą, bardzo istotną częścią są środki na badania naukowe, które pozyskujemy w konkursach. To około 750 milionów złotych. W tej puli znajdują się granty europejskie i międzynarodowe, a także środki finansowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Narodowe Centrum Nauki oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Szczególnie silną pozycję mamy w najbardziej prestiżowych konkursach – grantach Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych. Wśród polskich uczelni mamy ich najwięcej.
Kolejną część stanowią środki pozyskiwane na badania stosowane i aplikacyjne, zamawiane przez duże firmy działające w Polsce. Mamy podpisane umowy między innymi z KGHM czy Orlenem, a także z instytucjami finansowymi.
Czwartym źródłem przychodów są środki własne. Obejmują one opłaty za studia płatne – przede wszystkim podyplomowe oraz wybrane studia magisterskie. To także środki pozyskiwane w ramach programu wieloletniego inwestycyjnego, w tym z otrzymywanych obligacji, których nie przeznaczamy od razu na wydatki, ale wykorzystujemy w planowanych inwestycjach.
Łącznie daje to budżet o jakim wspomniałem. Nie są to środki w pełni wystarczające, ale uczciwie mówiąc, pozwalają nam dobrze funkcjonować. My jednak nie chcemy jedynie funkcjonować poprawnie – chcemy się rozwijać i działać na bardzo wysokim poziomie.
10 miliardów złotych marzeniem UW. Rektor o finansowej niezależności
RK: Jakiego poziomu budżetu oczekiwałby pan dla Uniwersytetu, skoro obecny – jak pan sugeruje – nie jest w pełni wystarczający?
AN: Odpowiem na to pytanie pewnym przykładem.
Kilka lat temu współtworzyliśmy – wraz z kolegą ze Stanfordu – Centrum Nauki i Biznesu przy Uniwersytecie Stanforda w Silicon Valley. Zaprosiliśmy do współpracy dziesięć polskich uczelni. Organizujemy tam regularne seminaria, ale naszym celem jest nie tylko wymiana akademicka, połączona ze wspólnymi badaniami ale także budowanie relacji biznesowych, zwłaszcza z osobami polskiego pochodzenia, które odniosły sukces w Stanach Zjednoczonych a w Silicon Valley w szczególności.
Wielu z nich ukończyło studia w Polsce, a doktoraty zrobiło w Kalifornii – na Berkeley, Stanfordzie czy UCLA – i dziś prowadzi zajęcia na tych uczelniach i równocześnie rozwija własne biznesy. Częściowo udało się już zbudować trwałe relacje między polskimi uczelniami, polskim biznesem i środowiskami akademickimi w USA, m.in. w obszarze programowania matematycznego, sztucznej inteligencji czy analiz rynkowych. Ten model jeszcze się oczywiście rozwija, ale idzie w dobrym kierunku.
Kapitał żelazny nie powstanie sam. Potrzebne zmiany i nowe narzędzia
RK: Jakie realne mechanizmy pozwoliłyby zbudować taki kapitał?
AN: Możliwości jest kilka. Oczywiście najprostsze byłoby otrzymanie znaczącego wsparcia budżetowego, ale nie jestem naiwny i wiem, iż nie możemy liczyć na jednorazowe przekazanie wielomiliardowych środków. Część wsparcia mogłaby pojawić się w formie obligacji skarbowych czy specjalnych instrumentów finansowych.
Chcielibyśmy również mieć możliwość emisji obligacji jako uniwersytet. Aby było to możliwe, należałoby przeszacować majątek uczelni. W księgach Uniwersytetu Warszawskiego widnieje on na poziomie około 6 miliardów złotych, jednak realna wartość nieruchomości – choćby w rejonie Krakowskiego Przedmieścia – jest wielokrotnie wyższa. Szacujemy, iż łączna wartość majątku może wynosić 75–80 miliardów złotych.
Gdyby majątek został adekwatnie oszacowany, mógłby stanowić solidne zabezpieczenie emisji obligacji. Oczywiście wymagałoby to odpowiednich zgód i zmian regulacyjnych, ale ryzyko byłoby relatywnie niewielkie w stosunku do wartości zabezpieczenia.
W praktyce oznacza to długą pracę legislacyjną i organizacyjną. Nie chcemy jednak czekać wyłącznie na zmianę prawa. Już teraz podejmujemy działania mniejszymi krokami – rozmawiamy z absolwentami, z instytucjami finansowymi, z bankierami, którzy deklarują gotowość zaangażowania kapitału. Chodzi nie tylko o pieniądze, ale także o budowanie kultury finansowania uczelni i odpowiedzialności za ich rozwój.
Rozmawiam z innymi rektorami – wielu z nich popiera tę ideę. Rozmawiamy również z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, z ministrem Dr. Marcinem Kulaskiem, który rozumie potrzebę budowania takich mechanizmów. W grudniu mieliśmy także spotkanie z premierem, podczas którego prezentowałem tę koncepcję i wiem, iż temat wzbudził zainteresowanie.
Nie ma innej drogi, jeżeli chcemy konkurować nie tylko w Polsce, ale także w Europie i szerzej – globalnie.







