
10 lutego to jedna z najbardziej przejmujących dat w polskiej historii. To właśnie tego dnia, w 1940 roku, rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja obywateli polskich w głąb Związku Sowieckiego. Tysiące rodzin zostało wyrwanych z domów, często w środku nocy, z kilkunastominutowym czasem na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Potem były już tylko wagony towarowe, mróz, głód i droga w nieznane – na Sybir, do Kazachstanu i odległych regionów ZSRR.
Ta pierwsza wywózka stała się symbolem dramatu Polaków skazanych na życie w nieludzkich warunkach. Wielu deportowanych nie przeżyło podróży, inni umierali w łagrach i na zesłaniu, z dala od rodzinnego domu i Ojczyzny. Dla kolejnych pokoleń to wciąż bolesna rana, która nie zniknęła z pamięci.
Cichy gest, mocny przekaz. Uczniowie z Nowego Sącza pamiętają
W Nowym Sączu rocznicę pierwszej deportacji uczciła społeczność Szkoły im. Sybiraków. Uczniowie i nauczyciele oddali hołd ofiarom wywózek, składając kwiaty oraz zapalając znicze na grobie Nieznanego Sybiraka.
Był to symboliczny, ale bardzo wymowny gest – pełen ciszy, zadumy i szacunku wobec tych, którzy zostali skazani na cierpienie tylko dlatego, iż byli Polakami.
W czasach, gdy historia coraz częściej staje się tylko datą w podręczniku, takie działania przypominają, iż tragedia Sybiru to nie abstrakcja. To prawdziwe losy ludzi, rodzin i dzieci – i pamięć, którą trzeba przekazywać dalej.
Sybir. Historia, która nie kończy się na jednej dacie
Deportacje Polaków w latach 1940–1941 objęły setki tysięcy osób. Wywożono m.in. urzędników, nauczycieli, policjantów, wojskowych, leśników i całe rodziny osadników. Wielu z nich nigdy nie wróciło. Ci, którzy przeżyli, do końca życia nosili w sobie ciężar tamtych doświadczeń.
Dlatego 10 lutego to dzień szczególny – dzień pamięci o dramacie „nieludzkiej ziemi”, ale też dzień hołdu dla tych, którzy mimo cierpienia zachowali wiarę, godność i polskość.
Nowy Sącz, poprzez swoją Szkołę im. Sybiraków, pokazał w tym roku, iż ta pamięć przez cały czas jest żywa.








