Siedzisz w domu cały dzień i nic nie robisz po tych słowach postanowiłam go ukarać
Jeszcze zanim wyszłam za mąż, koleżanki ostrzegały mnie, iż gdy facet się ożeni, od razu traktuje żonę jak własność i pokazuje swoje prawdziwe oblicze.
Ale jak to młoda, naiwna dziewczyna, wierzyłam, iż mój Staszek taki nie będzie. choćby przed ślubem traktował mnie jak księżniczkę, nie powiedział złego słowa, bał się mnie urazić, chciał mieć mnie zawsze blisko. Oczywiście, jak to bywa z kobietami, pomyliłam się. Niestety, kiedy facet zdobędzie już serce kobiety, zaczyna się zmieniać.
Staszek po kilku miesiącach małżeństwa zaczął źle mówić o mojej mamie. Po co dzwoni codziennie? Po co przychodzi raz w tygodniu? Jasne, zgadzałam się dla świętego spokoju i, zmartwiona o moje małżeństwo, poprosiłam mamę, żeby rzadziej się kontaktowała. Dzwoniłam do niej ukradkiem, kiedy Staszek był w pracy. Ale na tym się nie skończyło.
Zaszłam w ciążę i straciłam pracę. Niestety, musiałam przez większość czasu leżeć, bo ciąża była zagrożona nie przedłużono mi umowy. Wtedy Staszek zaczął się mnie czepiać: Siedzisz w domu cały dzień i nic nie robisz. Znowu milczałam byłam w ciąży i bałam się, iż mnie zostawi.
Półtora roku po narodzinach naszej córki, Staszek doszedł do wniosku, iż mam go traktować jak bóstwo. Wychodziło na to, iż jak wracał z pracy, miałam stać w progu z kapciami, jedzenie miało być gotowe i ciepłe na stole. Nie musiał zajmować się dzieckiem przecież to obowiązek kobiety. Mówiąc wprost byłam wykończona.
Spakowałam więc walizkę, wzięłam córkę i pojechałam do mamy do Piotrkowa Trybunalskiego. Przez dwa miesiące nie odezwałam się do Staszka ani słowem. Życie toczyło się dalej wróciłam do pracy w sklepie, z każdym dniem wyglądałam coraz lepiej.
Któregoś dnia Staszek przyjechał do nas, chudy jak szczapa, w starych dresach, i na kolanach prosił o wybaczenie. A ja powiedziałam, iż najpierw musi zapisać się na kurs gotowania. Jak wrócę, to on będzie gotował i sprzątał. Staszek się zgodził, ale zobaczymy, jak mu to wyjdzie.




