Syn mojego byłego męża z drugiego małżeństwa zachorował, a były mąż poprosił mnie o wsparcie finanso…

newsempire24.com 13 godzin temu

Drogi Dzienniku,

Mam 37 lat. Od dziesięciu lat jestem rozwiedziony dokładniej od 2014 roku. Mój były mąż, Tomasz, zdradził mnie, a ja nigdy nie potrafiłam mu wybaczyć. Teraz mieszka w Warszawie z nową żoną, Katarzyną. Kobieta zaszła w ciążę, urodziła syna i Tomasz poślubił ją. Od tamtej pory nie utrzymuję z nim kontaktu, więc nie wiem, co u nich słychać.

Mój zarobek jest solidny, a w zeszłym miesiącu sprzedałam dom w Krakowie, który odziedziczyłam po babci. Dzięki temu mam wystarczające środki. Dlatego, kiedy tydzień temu niespodziewanie pojawił się u mnie Tomasz po latach nie widzieliśmy się byłem naprawdę zaskoczony. To on rozpoczął rozmowę, mówiąc, iż u jego syna Jakuba zdiagnozowano raka i leczenie będzie kosztowne. On i Katarzyna nie mają dużych oszczędności, więc zwrócił się do mnie po pomoc.

Miałam plan, by kupić nowy samochód, ale najpierw muszę nauczyć się prowadzić, a czasu brak. Kwota, o którą prosił, jest całkiem przyzwoita. Nie spieszyłam się jeszcze z jej wydaniem. Zastanawiam się, czy pomógłbym mu, gdybym sama zachorowała wątpię, iż tak.

Wiesz, jak bardzo potrzebujemy tej pomocy! wołał, nie myśląc o moich uczuciach. Nie liczył choćby z Katarzyną. Przypomniał mi, iż przy rozwodzie podzieliliśmy wszystko po połowie i iż pieniądze miały służyć jego nowej rodzinie. choćby nalegał, żebym zwróciła mu mieszkanie, które kupiłam przed naszym ślubem. To mnie uratowało.

Poczułam, iż jest naprawdę nieszczęśliwy, a teraz żąda ode mnie pieniędzy, udając, iż kieruje się jedynie uczuciem. Obiecał, iż przedstawi wszystkie niezbędne dokumenty, ale nie potrzebuję żadnych dowodów. choćby jeżeli przysięgnie zwrócić wszystko, wątpię, iż tak się stanie. Rehabilitacja dla dziecka to dodatkowy wydatek, którego nie zamierzam pokrywać.

Zapytałam go: Dlaczego nie pożyczysz od banku? odpowiedział krzykiem i próbą upokorzenia mnie, proponując, żebym uklęknę i poproszę o litość. Nie zamierzam go poniżać. Nie chcę go widzieć ani słyszeć; zdradził mnie, zdradził nas. Niech odchodzi. Mówił, iż wróci, gdy się uspokoję i przemyślę wszystko, ale nie ma nic do przemyślenia.

Można by rzec, iż nie mam sumienia, ale naprawdę chcę samodzielnie zarządzać swoimi pieniędzmi. Nie zamierzam ich dzielić z kimkolwiek. Po tej rozmowie czuję się nieco przygnębiony, ale nie pomogę im niech to będzie ich lekcja i kara za popełnione grzechy.

Nauka z tego doświadczenia: lepiej trzymać się własnych granic i nie pozwalać, by przeszłość wyciągała nas na głęboką wodę.

Idź do oryginalnego materiału