Ladacznica! Niewdzięczna świnia! wrzeszczała matka na swoją córkę, Jadwigę, ile tylko miała sił. Zaokrąglony brzuszek dziewczyny tylko wzmagał złość matki, zamiast ją hamować. Wynoś się z domu i nie wracaj! Żebym cię więcej na oczy nie widziała!
Matka naprawdę wyrzuciła ją z domu. Już wcześniej zdarzało się, iż wyganiała ją za różne przewinienia. Teraz, gdy dowiedziała się, iż córka jest w ciąży, stanowczo orzekła, by nie wracała chyba iż wszystko się ułoży.
Zanosząc się od łez, z niewielką walizką rzeczy, Jadwiga dotarła do ukochanego zagubionego chłopaka, Dawida. Okazało się jednak, iż Dawid choćby nie powiedział swoim rodzicom, iż Jadwiga spodziewa się z nim dziecka. Matka Dawida od razu zapytała, czy nie jest za późno, by coś z tym zrobić. Było już oczywiście za późno brzuch był widoczny. Jadwiga była w szoku, gotowa na wszystko, byleby tylko ktoś okazał jej pomoc. Chociaż jeszcze miesiąc wcześniej zdecydowanie sprzeciwiała się propozycji matki, teraz ogarniał ją strach i rozpacz o przyszłość.
Mój syn nie jest gotów, żeby zostać ojcem orzekła niezłomnie matka Dawida. Jest za młody, zniszczysz mu życie. Oczywiście, pomożemy jak będziemy w stanie. Ale poprosiłam już swoją znajomą, żeby załatwiła ci miejsce w ośrodku dla takich dziewczyn, jak ty niechcianych, ciężarnych głupich dziewczyn.
W ośrodku Jadwidze przydzielono mały pokoik. Dopiero tam mogła na chwilę odpocząć, nabrać sił i poczuć się bezpiecznie. Nikt jej nie dokuczał przygotowywali ją do porodu, pomagał psycholog. Gdy wreszcie przyszedł czas i w ramiona Jadwigi włożono maleńki kocyk z nowonarodzoną córeczką, przestraszyła się. Zaczęła panikować, a potem stopniowo przyzwyczajała się i ze zdumienia odkrywała to małe cud swoją malutką córkę.
Zbliżało się Boże Narodzenie, ale zamiast prezentów i radosnych nowin Jadwigę powiadomiono: musi szukać dla siebie i dziecka miejsca, bo jej pokój już czeka na kolejną osobę.
Z miesięczną Zosią na rękach Jadwiga siedziała w pokoju i nie wiedziała, jak dalej żyć gdzie znaleźć pieniądze, do kogo zwrócić się o nocleg. Serce matki Jadwigi nie zmiękło, nie chciała spojrzeć choćby na wnuczkę, wygumkowała z życia obie.
Popatrz, maleńka, jaki mamy smutny Wigilijny Wieczór… szepnęła Jadwiga do córeczki. Uwielbiała ten czas od dziecka. Sama chodziła z kolędą, umiała wszystkie kolędy na pamięć i zawsze w tym czasie udawało jej się sporo zarobić, bo razem z dzieciakami biegała po całej dzielnicy. Bardzo chciała znowu poczuć tę atmosferę pójść od drzwi do drzwi, śpiewać kolędy, nasycić duszę radością. A czemuż by nie? pomyślała młoda mama. Dziecko mam ciche, spokojne, zawinę ją, przypnę przy piersi i pójdę pośpiewać, oderwę się na chwilę. Kto nie otworzy trudno, niech im Bóg błogosławi.
Nazajutrz po Wigilii Jadwiga wybrała się na kolędowanie do spokojnej, willowej dzielnicy. Tak jak przewidywała, na jej widok ludzie reagowali z dystansem wszyscy spodziewali się raczej kolędników mężczyzn. Jednak tu i tam wpuszczano ją do środka, a jej szczere, ciepłe kolędowanie zachwycało gospodarzy dziękowali jej nie tylko pieniędzmi, ale także smakołykami. Wielu rozczulał widok śpiącego niemowlęcia. Ludzie domyślali się, iż nie z dobrej woli trzeba było jej i córce szukać zarobku w taki sposób.
Chodzenie od domu do domu nie było łatwe. Zajrzyjmy jeszcze do tej willi, może tam mieszka ktoś bogaty, da mi trochę więcej pomyślała Jadwiga z nadzieją, czując w kieszeni sporą sumkę złotych, która już dodawała jej otuchy.
Pozwoli pan zakolędować? zapytała, gdy właściciel mieszkania zaprosił ją do środka. Jednak jego reakcja zdziwiła Jadwigę. Gospodarz, patrząc na nią uważnie, przeniósł wzrok na dziewczynkę, pobladł i opadł ciężko na kanapę.
Halina? szepnął cicho.
Słucham? Nie, jestem Jadwiga Chyba mnie pan z kimś pomylił.
Jadwiga?.. Ależ ty jesteś podobna do mojej żony wydukał mężczyzna. I to dziecko. To dziewczynka?
Tak.
Ja też miałem taką córeczkę Tyle iż zginęły W wypadku. A ostatnio śniło mi się, iż żona z córką wracają do domu I teraz pani czy to możliwe?
Nie wiem, co powiedzieć
Proszę, proszę wejść, niech się pani nie krępuje Proszę, niech mi pani opowie swoją historię
Jadwiga początkowo obawiała się obcego człowieka zachowywał się dziwnie, zbyt emocjonalnie. Ale potem uznała, iż i tak nie ma dokąd pójść. Weszła więc do obszernego salonu willi, w której samotnie mieszkał mężczyzna. Od razu zauważyła na ścianie zdjęcie kobiety z dzieckiem rzeczywiście nieżyjąca żona była do niej bardzo podobna.
Wtedy Jadwiga zaczęła opowiadać. Mówiła i mówiła, nie mogąc się zatrzymać o wszystkim, o szczegółach, o bólu i nadziejach. Wreszcie znalazł się ktoś, komu naprawdę na niej zależało. Gospodarz słuchał w milczeniu, wpatrując się od czasu do czasu w Zosię, która spokojnie spała i uśmiechała się przez sen. Może czuła, iż wróciła do miejsca, które za chwilę naprawdę stanie się jej domem
Los bywa przewrotny czasem zamknięte drzwi prowadzą do nowych możliwości. Bo choćby gdy wydaje się, iż zostało się całkiem samemu, gdzieś czeka ktoś, kto zrozumie i wyciągnie pomocną dłoń. Warto wierzyć, iż dobro zawsze może do nas wrócić, gdy otworzymy się na innych.









