W wieku 49 lat, z dwójką dorosłych dzieci i ukochanym mężem — Wybrał młodość i zniszczył wszystko

polregion.pl 1 dzień temu

W wieku 49 lat, z dwójką dorosłych dzieci i ukochanym mężem wybrał młodość i wszystko zniszczył

W wieku 49 lat miałam dwójkę dorosłych dzieci i męża, którego kochałam ale on wybrał młodszą kobietę i rozwalił nasz świat na kawałki.

W spokojnej wiosce koło Puław, gdzie Wisła leniwie meandruje, moje życie, które wydawało się idealne, rozpadło się jak porcelanowy talerz. Nazywam się Bożena i w wieku 49 lat stanęłam twarzą w twarz z takim zdradą, iż aż zabolało. Mój mąż, z którym zbudowałam wszystko, rzucił mnie dla młodszej kobiety, zostawiając po sobie tylko ból i pustkę.

**To szczęśliwe życie, które miałam**

W wieku 49 lat czułam się jak na szczycie. Ja i mój mąż, Robert, mieliśmy dwójkę dorosłych dzieci córkę Kingę i syna Krzysztofa. Oboje już zaczynali własne życie: Kinga wyszła za mąż, a Krzysiek kończył studia. Mieliśmy przestronne mieszkanie z trzema pokojami, wspólnie kupione lat temu. Żyliśmy dla siebie, ciesząc się owocami swojej pracy. Myślałam, iż nasze małżeństwo to twierdza nie do zdobycia.

Robert zawsze był moją ostoją. Przeszliśmy razem trudne chwile, wychowaliśmy dzieci, zbudowaliśmy kariery. On pracował jako inżynier w fabryce, ja jako księgowa w lokalnej firmie. Nasze wieczory były pełne ciepła: wspólne obiady, długie rozmowy, plany na przyszłość. Kochałam jego uśmiech, troskę i to poczucie bezpieczeństwa, które dawał. Wydawało się, iż przed nami jeszcze wiele szczęśliwych lat. Ale nie zauważyłam cienia zdrady, który już się zbliżał.

**Prawda, która złamała mi serce**

Wszystko zaczęło się od drobiazgów. Robert zostawał dłużej w pracy, przy kolacji milczał, zamyślony. Zrzucałam to na zmęczenie wiek, praca, zwykłe troski. Ale pewnego wieczoru wrócił późno, a na jego ubraniu wyczułam obcy zapach perfum. Przeczuwałam, iż coś jest nie tak, ale gwałtownie gasiłam myśl: Nie, to niemożliwe. Jednak wątpliwości rosły jak śnieżna kula. Którejś nocy, gdy spał, zajrzałam do jego telefonu. I tam była ona Agata, młoda, uśmiechnięta, zupełnie mi obca.

Robert się nie wypierał. Gdy go przyparłam do muru, powiedział spokojnie: Bożena, potrzebuję innego życia. Agata jest młodsza, piękniejsza, czuję się przy niej jak nowy człowiek. Każde słowo ciąło jak nóż. Nie przeprosił, nie błagał. Po prostu oznajmił, iż odchodzi. W tamtej chwili zrozumiałam: człowiek, którego kochałam przez tyle lat, już nie istnieje.

**Mój świat runął w gruzy**

Robert spakował swoje rzeczy i wyszedł, zostawiając mnie w naszym mieszkaniu pełnym wspomnień. Dzieci były w szoku. Kinga płakała, oskarżając ojca o egoizm. Krzysiek milczał, ale widziałam ból w jego oczach. Starałam się być silna dla nich, ale w środku wrzeszczałam z niesprawiedliwości. Jak on mógł? Po 25 latach małżeństwa? Po wszystkim, co razem przeszliśmy? Nie byłam przecież tylko jego żoną byłam jego towarzyszką, przyjaciółką, matką jego dzieci. A on wymienił mnie na kobietę, która mogłaby być jego córką.

Mieszkanie stało się pułapką. Każdy kąt przypominał Roberta: jego fotel, wspólne zdjęcia, choćby talerze, które wybieraliśmy razem. Ciężko było oddychać. Ale najgorsze były plotki. W małych miejscowościach wiadomości rozchodzą się szybko, i niedługo wszyscy szeptali: Bożena nie zdołała utrzymać męża, znalazł sobie młodszą. Sąsiedzi patrzyli z politowaniem, koledzy z pracy wymieniali znaczące spojrzenia. Czułam się upokorzona, porzucona, niepotrzebna.

**Walka o siebie**

Robert zaproponował podział mieszkania, ale odmówiłam. To był nasz dom, nasza rodzina, i nie oddam go bez walki. On zamieszkał z Agatą, a ja zostałam, by walczyć o siebie. Dzieci mnie wspierały, ale ich troska tylko podkreślała moją samotność. Nie mogłam się poddać. Zaczęłam chodzić na jogę, by choć na chwilę zapomnieć. Wróciłam do pracy z podwójną energią, dorabiałam wieczorami. Nocami płakałam, ale rano wstawałam i szłam dalej.

Pewnego dnia Kinga powiedziała: Mamo, jesteś silniejsza, niż myślisz. Tata podjął swoją decyzję, ale ty nie musisz cierpieć. Jej słowa uratowały mi życie. Zrozumiałam, iż nie chcę być ofiarą. Chcę żyć dla siebie, dla dzieci, dla przyszłości, którą wciąż mogę zbudować.

**Nowy rozdział**

Minął rok. Robert, jak się okazało, nie był już taki szczęśliwy z Agatą. Ona chce ciągle pieniędzy, robi awantury, a jego nowe życie wcale nie wygląda tak różowo, jak sobie wymarzył. Próbował się odezwać, sugerował powrót, ale trzymałam się twardo. Nie potrafię wybaczyć komuś, kto podeptał moją miłość. Nie chcę przeszłości chcę stworzyć coś nowego.

Teraz uczę się cieszyć małymi rzeczami: spotkaniami z dziećmi, spacerami nad Wisłą, nowymi hobby. Zaczęłam pisać pamiętnik, żeby wyrzucić z siebie ból. Przyjaciele zapraszają mnie na wyjazdy może kiedyś się skuszę. W wieku 50 lat życie się nie kończy zaczyna się od nowa, jeżeli tylko zechcesz je złapać za rogi.

**Lekcja z tej zdrady**

Ta historia to moja droga od bólu do siły. Robert myślał, iż młodsza kobieta da mu szczęście, ale stracił rodzinę, miłość i szacunek. Ja za to odnalazłam siebie. Moje dzieci są moją dumą, a ja jestem dla nich przykładem. Nie wiem, co mnie czeka, ale wiem jedno: nigdy więcej nie pozwolę, by ktokolwiek mnie złamał. Niech Robert żyje ze swoimi wyborami. Ja wybieram siebie.

Idź do oryginalnego materiału