Wiosna z muzycznym akcentem

hetman.edu.pl 2 dni temu

Wiosna przyszła – a razem z nią dźwięki, emocje i… duża dawka niemieckich nutek.

Grupa uczniów i nauczycieli z Hetmana miała wyjątkową przyjemność uczestniczyć w dniu astronomicznej wiosny, czyli 20 marca br., w wyjątkowym koncercie, jaki odbył się w piątkowy wieczór w Filharmonii Rzeszowskiej. Już od pierwszych dżwięków było jasne, iż to nie będzie zwykły wieczór – to bowiem było prawdziwe muzyczne przebudzenie po zimowym śnie.

Koncert rozpoczął się Preludium do miłosnej historii Tristana i Izoldy, doskonale wpisując się w wiosenny nastrój. Tristan i Izolda Richarda Wagnera to najbardziej nowatorski z dramatów muzycznych kompozytora, a zarazem jedno z najwspanialszych dzieł muzycznej literatury scenicznej. Podczas koncertu wysłuchaliśmy fragmentów utworu: w tym wspomnianego już Preludium oraz instrumentalnego finału dramatu – Miłosna śmierć Izoldy. Subtelnie prowadzona partia solowa w wykonaniu serbskiej sopranistki Dusičy Bijelić doskonale splatała się z orkiestrowym akompaniamentem pod batutą światowej sławy hiszpańskiego dyrygenta – Davida Giméneza.

Usłyszeliśmy ponadto kilka pieśni Wesendonck-Lieder do słów Mathilde Wesendonck, którą Wagner uważał za swoją artystyczną muzę. Dzieło naznaczone jest bólem tragicznej, niespełnionej miłości, jaka łączyła kompozytora z poetką. w tej chwili cykl jest jednym z najczęściej wykonywanych nieoperowych dzieł Wagnera.

Szczególnym zaś muzycznym rarytasem okazała się VI Symfonia F-dur „Pastoralna” op. 68 Ludwiga van Beethovena.

Jak podają znawcy, jest to jedyna programowa symfonia mistrza. Opowiada o uczuciach związanych z pobytem na wsi, jednak celem Beethovena nie było stworzenie muzycznej imitacji odgłosów wsi, uprawianie tzw. malarstwa dźwiękowego, ale oddanie uczuć towarzyszących człowiekowi, który odnajduje na wsi upragnioną ciszę i spokój ducha. Fragmenty inspirowane naturą pozwoliły niemal „usłyszeć” budzącą się do życia przyrodę. W ten sposób mogliśmy też odczuć, iż rozpoczynająca się wiosna to radość, ale i chwile refleksji.

W eleganckim wnętrzu Rzeszowskiej Filharmonii daliśmy się porwać muzyce, która – niczym wiosenny wiatr – raz delikatnie muskała, a raz wręcz porywała z siłą orkiestralnego tutti. Nie zabrakło też momentów pełnych wzruszeń. Ktoś naprawdę mógł zasłuchać się tak bardzo, iż zapomniał o całym świecie, kto inny zaś podziwiał wirtuozerię dyrygenta czy też mistrzostwo grających na skrzypcach, altówkach, waltorniach, a może choćby czekał kiedy odezwą się puzony lub bębny.

A gdzie w tym wszystkim język niemiecki? Otóż pojawił się zupełnie naturalnie – w wagnerowskich pieśniach. Wracaliśmy z głowami pełnymi melodii, euforią w sercach i przekonaniem, iż takie chwile warto powtarzać. Najlepiej… noch einmal!

Idź do oryginalnego materiału