Wybieraj: albo twój pies, albo ja! Mam dość tej psiej woni! — oznajmił mąż. Wybrała męża, wywiozła psa do lasu… Wieczorem on oświadczył, iż odchodzi do innej

twojacena.pl 2 dni temu

WYBIERAJ: ALBO TWÓJ PIES, ALBO JA! MAM DOSYĆ TEGO SMRODU! KRZYCZAŁ MĄŻ. WYBRAŁA MĘŻA, ZAWIOZŁA PSA DO LASU A WIECZOREM ON OZNAMIA, ŻE ODCHODZI DO INNEJ

Kasia kochała swojego męża, Marcina, do szaleństwa. Przeżyli razem pięć lat, na dzieci jeszcze się nie zdecydowali, ale był za to Borys wiekowy owczarek niemiecki, którego Kasia przygarnęła jeszcze jako szczeniaka, zanim poznała Marcina.

Borys był pełnoprawnym członkiem rodziny. Mądry, wierny, rozumiał ją bez słów. ale lata robiły swoje: psu dokuczały chore stawy, brzydko pachniał, wypadała mu sierść.

Marcin długo znosił jego obecność, ale kiedy Borys, nie mogąc się powstrzymać, nasikał w korytarzu na nowy parkiet, Marcinowi puściły nerwy.

Koniec! Mam dość! wrzasnął, ciągnąc starego psa za kark do kałuży. Mamy tu psiarnię, a nie mieszkanie! Smród, sierść wszędzie, teraz jeszcze sika na podłogę! Kasia, wybieraj: ja albo ten rupieć!

Marcin, dokąd ja go oddam? Ma dwanaście lat rozpłakała się Kasia, tuląc winnego psa.

Do schroniska! Do lasu! Uśpij! Nie obchodzi mnie to! rzucił twardo. o ile wieczorem go tu nie będzie odchodzę. Chcę żyć w czystym domu, a nie sprzątać po twoim psim syneczku!

Kasia była słaba. Strasznie bała się samotności, lękała się utraty Marcina, który utrzymywał dom, mieli razem plany na wakacje, kredyt hipoteczny

Wybrała męża.

Zabrała Borysa za miasto.

Pies z trudem wdrapał się do samochodu, skomlał z bólu, ale polizał jej rękę. Myślał, iż jadą na spacer.

Kasia płakała przez całą drogę.

Zostawiła go w lesie, dwadzieścia kilometrów od Krakowa. Przywiązała smycz do drzewa, żeby nie dogonił samochodu.

Wybacz mi, Borys Przepraszam szeptała, nie mając odwagi spojrzeć w jego zamglone starością oczy.

Borys nie szarpał się. Tylko usiadł i patrzył na nią. Wszystko zrozumiał.

Zostawiła mu miskę z karmą, wsiadła do auta i odjechała. W lusterku zobaczyła, jak pies zapominając o bolących łapach rwie się za nią, ciągnie smycz i wyje. Chrapliwie, rozdzierająco.

Ten wycie dźwięczało jej w uszach całą drogę powrotną.

Wróciła do domu rozbita. Miała spuchnięte oczy od płaczu.

Marcin był w mieszkaniu. Pakował rzeczy.

Ty Co robisz? zapytała zdziwiona. Zrobiłam to. Borysa już nie ma. Zostawiłam go

Marcin spojrzał na nią z kpiącym uśmiechem.

Dobrze, gwałtownie się uwinęłaś. Ale i tak odchodzę.

Jak to odchodzisz?! Dokąd?!

Do Ewy. Znasz ją, pracuje w księgowości. Spotykamy się od pół roku. Jest w ciąży.

Kasia opadła na krzesło. Świat jej się zawalił.

Ale Przecież postawiłeś ultimatum Pies albo ty Po co?

Sprawdzałem powiedział gorzko Marcin. Chciałem zobaczyć, czy masz kręgosłup. Myślałem, iż może udowodnisz, iż potrafisz walczyć. A ty Wydaj wierność za byle co. jeżeli psa, który cię kochał od dziesięciu lat, zostawiłaś w lesie, to mnie jak tylko zachoruję wyrzucisz na śmietnik bez wahania.

Zatrzasnął walizkę.

Żegnaj, Kasia. I wiesz co? Borys był jedynym facetem w tym domu. A ty jesteś zwyczajną zdrajczynią.

Gdy drzwi za nim się zamknęły, Kasia zawyła z rozpaczy.

Dopiero wtedy zrozumiała, co zrobiła. Dla człowieka, który jej nie kochał, zniszczyła serce komuś, kto ją wielbił.

Chwyciła kluczyki i pojechała do lasu.

Była noc. Padał deszcz.

Dojechała do miejsca pod drzewem.

Smycz była przegryziona. Miska przewrócona. Borysa nie było.

Borys! Borys! Mój chłopcze! wołała, biegała po mokrym lesie, kalecząc twarz gałęziami.

Szukała go trzy dni. Rozwieszała ogłoszenia, pisała do wolontariuszy. Nie spała, nie jadła.

Czwartego dnia dostała telefon.

Szukała pani owczarka? Znaleziono podobnego przy trasie. Potrącony przez ciężarówkę.

Pojechała rozpoznać psa.

To był on.

Borys przegryzł smycz i pobiegł ją szukać. Wracał do domu. Na swoich bolących łapach, przez ból i strach. Biegł do tej, która go zdradziła. I zginął na poboczu nie doczekał się.

Kasia pochowała Borysa.

Minęły dwa lata.

Mieszka sama. Do tej pory nie wyszła za mąż nie potrafi już zaufać innym, ani sobie.

Marcin jest szczęśliwy z nową żoną i dzieckiem. Zapomniał o Kasi jak o złym śnie. Dla niego to była próba, pretekst, aby porzucić ją z czystym sumieniem, cedując winę na nią.

A Kasia Kasia jest wolontariuszką w schronisku dla starych psów. Myje im budy, sprząta odchody, opiekuje się chorymi. Próbuje odkupić swoją winę.

Każdej nocy śni jej się ten sam sen: stoi pod drzewem, a Borys patrzy na nią. Woła go, ale nie podchodzi. Po prostu patrzy. Bez złości. Z nieskończonym psim smutkiem.

I w tym spojrzeniu kryje się wyrok.

Morał: Zdrada nie wybacza. Nigdy nie poświęcaj wiernych przyjaciół dla tych, którzy stawiają cię pod ścianą. Prawdziwie kochający człowiek nigdy nie zmusi cię do wyboru. A jeżeli to robi już cię zdradził, a ty jedynie odwlekasz nieunikniony koniec, popełniając ogromny błąd.

Idź do oryginalnego materiału