Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo takiej sytuacji to dawno nie miałam i w sumie tylko Tobie mogę się wygadać.
Wiesz, czasem życie rzuca pod nogi takie historie, iż człowiek musi wymyślić jakieś szybkie rozwiązanie, żeby wszystko ogarnąć. Tak właśnie było ostatnio u mnie.
Mój Staś ma już cztery lata. Kochany chłopak, wiadomo, ideałem nie jest, bo które dziecko w tym wieku jest grzeczne? Wszystkie rozrabiaki. No i teraz jestem drugi raz w ciąży. I cała sprawa rozbiła się właśnie o to.
Pojechałam na wizytę do ginekologa, a ten mówi mi, iż muszę trafić do szpitala, bo coś mu się nie podoba. Żadnych opóźnień, od razu. No i zaczął się problem, bo kto zajmie się Stasiem?
Kuba akurat wyjechał służbowo do Poznania, miał wrócić dopiero za dziesięć dni. Moja mama i tata cały czas w pracy, zresztą, wiesz jak to w prywatnej firmie wiecznie zajęci. Nikt inny nie mógł przyjść, kuzyni też załatwieni. Jedynie babcia Zosia stwierdziła, iż pomoże. Powiedziała, iż ogarnie Stasia do momentu, aż mnie wypuszczą ze szpitala. Trochę się martwiłam, bo ma już siedemdziesiąt lat, a Staś chodzi jak torpeda. Ale nie miałam wyjścia.
Rodzice obiecali, iż po pracy będą wpadać na popołudnie i wieczór, a babcia będzie z małym przez dzień. Tak jakoś poukładaliśmy ten grafik.
Mimo to byłam cała w stresie. Wiesz, serce matki Martwiłam się, jak sobie radzą. Co chwila dzwoniłam do babci, dopytywałam, czy wszystko w porządku. A wyobraź sobie, mimo różnicy wieku, świetnie się dogadywali! Tydzień zleciał jak z bicza strzelił. Jak tylko Kuba wrócił z delegacji, to od razu przejął Stasia.
Niedługo potem miałam wrócić do domu. Wtedy dzwoni do mnie moja siostra, Anka, i zaczyna się wyżalać. Jej córeczka Basia ma dwa lata. Anka prosiła babcię, żeby została u niej chociaż w weekendy, ale babcia nie chciała się zgodzić. Bo podobno Basia pozostało za mała i babcia się nie podejmie.
Anka próbowała ją przekonać, prawie na kolanach błagała, ale Zosia była nieugięta.
No i wtedy moja siostra wyrzuciła mi w twarz: „Wykorzystałaś babcię!”
Wytłumaczyłam jej spokojnie: „Anka, ja po prostu nie miałam wyjścia. Nie mogłam zabrać Stasia ze sobą do szpitala. Prosiłam Ciebie o pomoc, ale nie zgodziłaś się. Ty chciałaś wygospodarować sobie trochę wolnego na odpoczynek i zabawę, oddając Basię babci, a przecież Basia pozostało taka malutka. Powinna być przy rodzicach. Może Wasi by się nią zajęli?”
A Anka tylko narzekała, iż jej teściowie nie chcą pomagać i ona cały czas musi być przy Basi.
Moim zdaniem trochę przesadza. No bo, powiedz sama, czy to nie jest różnica, opiekować się dwulatką a czterolatkiem? Gdybym mogła, nie mieszkałby Staś u babci. A ona uważa, iż wykorzystałam naszą babcię
Sama już nie wiem, ale czuję się niesprawiedliwie osądzona.









