"Wyszłam za mąż po 60-tce. Dopiero wtedy zrozumiałam, czym jest prawdziwy związek"
Zdjęcie: sebra
"Mam 64 lata. Drugi ślub brałam w błękitnym kostiumie, a nie w białej sukni. Przyszłam do urzędu z całą swoją historią: po rozwodzie, po latach samotności, po wychowaniu dzieci, po wielu rozczarowaniach. On przyszedł ze swoją — wdowiec, spokojny, trochę zamknięty w sobie, bardzo poraniony stratą" — napisała w liście do naszej redakcji pani Małgorzata.












