Na facebookowej grupie dla rodziców pewna matka poruszyła temat zbliżającej się pierwszej komunii syna. Kobieta chciałaby urządzić dziecku tradycyjne przyjęcie i początkowo planowała to zrobić. Niestety, rodzina jest mocno skonfliktowana i większość krewnych uświadomiła jej, iż organizacja wspólnego obiadu, który odbędzie się w zgodzie i spokoju, jest niemalże wyczynem niemożliwym, a przynajmniej - trudnym do zrealizowania.
REKLAMA
Niestety, od paru lat prawie wszyscy w rodzinie jesteśmy skłóceni. Teściowie się nie lubią nawzajem, ja i mąż nie rozmawiamy z rodzeństwem itd. Zbliża się jednak komunia mojego syna. I tak jak ja byłabym skłonna wszystkich zaprosić i wytrzymałabym dla dobra dziecka. Wiadomo atmosfera, nie byłaby luźna i gadki kurtuazyjne o niczym, ale te dwie godziny przy kawie i cieście myślę, iż by się udało
- napisała internautka. - Niestety w rodzinie tylko ja jestem taką optymistką. Zrobiłam wywiad i wnioski są proste - nikt z nikim nie chce siedzieć przy stole - dodała.
Zobacz wideo "Mamo, gdzie są moje pieniądze z komunii?". Adwokat: Dziecko powinno te pieniądze otrzymać
Postanowili więc z mężem, iż "nie będą uszczęśliwiać wszystkich na siłę". Dlatego, zamiast wydawać pieniądze na rezerwację restauracji, postanowili wykupić dla siebie i syna wycieczkę nad morze. Podjęli decyzję, iż poinformują krewnych o dacie pierwszej komunii, i jeżeli ktoś zdecyduje się przyjść do kościoła, to będzie im miło, jak nie - trudno. Ci, którzy się pojawią, nie będą jednak później zaproszeni na żadne przyjęcie, ani obiad, bo go po prostu nie będzie. Kobieta zapewniła, iż wytłumaczyli synowi, jaka jest sytuacja, by nie był później zaskoczony.
Zobacz wideo
Internauci podzieleni. "To wielki dzień dla dziecka"
Pod wpisem na forum pojawiło się kilkadziesiąt komentarzy. Wiele osób opisywało swoje historie rodzinne, w których relacje też są dość napięte.
U mnie na komunię syna zaprosiłam mojego tatę z żoną (jest po rozwodzie z mamą). Bardzo długo myślałam nad tym czy to dobry pomysł ze względu na moją mamę... Obawiałam się jak to będzie wszystko wyglądać, ale na szczęście się udało. Nie było zgrzytów. Wiadomo, mało co rozmawiali. Po obiedzie i torcie tata z żona się pożegnali grzecznie i potem już był totalny luz. Myślę, iż nie ma co się zastanawiać. To jest wielki dzień dla dziecka. Fajnie jak rodzina jest razem z nim w tym dniu
- napisała jedna z komentujących.
Pierwsza komuniaShutterstock, autor: Katarzyna Ledwon
Większość internautów chwaliła jednak pomysł autorki wpisu i stwierdziła, iż bez sensu jest zapraszać skłóconych krewnych "na siłę" i lepiej spędzić ten czas z tymi, których się lubi. "Bardzo dobry pomysł. Skoro rodzina skłócona , to po co na siłę zapraszać i słuchać kłótni. Dziecku też to nie potrzebne", "Wyjazd świetny pomysł", "Świetna decyzja! Spędzacie czas razem, kilka dni relaksu, a nie dwie godziny patrzenia na nadąsanych krewnych", "Bardzo dobra decyzja, uszczęśliwiać na siłę nie ma sensu. A na pewno ten czas spędzicie lepiej , niż przy zwaśnionym stole", "Bardzo mądra i dobra decyzja. Nic ma siłę. Nie daj Boże jeszcze by wybuchła jakaś awantura i dziecko miałoby traumę do końca życia, a przecież to piękna radosna uroczystość" - dodali też inni.
Czy Twoim zdaniem warto zapraszać na komunię dziecka skłóconych krewnych? Czy to dobry moment na próbę pogodzenia ich? Zachęcamy do komentowania. Możesz też pisać: justyna.fiedoruk@grupagazeta.pl. Zapewniamy anonimowość.




