Drugi dziecko — to mąż

twojacena.pl 1 dzień temu

Drugi potomek to mąż. Nie, to nie żona to pokojówka, kucharka nie rozpraszajcie się.

Wśród przyjaciół wspomniałem o Jadwidze adekwatnie o jej mężu. Żona? Kucharka? To zwrot akcji! Jadwiga aż zadrżała.

Przyjaciół nie znała choćby ona. Mężczyźni odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich rozmowę. Stali się ważni, jak ministrowie na posiedzeniu. Jakich to przyjaciół, o których żona nie ma pojęcia?

Piotr, przewracając krzesło, podskoczył i rzucił się ku Jadwidze, by ukryć ją przed oczami swych znajomych. Jego wyniosli rozmówcy wymienili zdumione spojrzenia. Przeszła szept: po co on taki pośpiech do pokojówki. Wszyscy zaraźli się dwuznacznym uśmiechem.

Jedyny obojętny został wysokiego wzrostu mężczyzna, zajmujący najdalsze krzesło.

Pokojówka? odezwała się Jadwiga za zamkniętymi drzwiami. Kucharka?

Nie pasuje ci, w tych podniszczonych dżinsach, wyobrazić cię jako żonę rzekł Piotr, jakby mówił coś, co Jadwiga sama powinna pojąć u nas siedzą poważni mężczyźni.

Normalne dżinsy.

Nitki na szwach wystają, ale nie rzucają się w oczy.

Normalne dla robotniczej klaczy, a żona odnoszącego sukcesy biznesmena nie może chodzić jak żebrak!

Biznesmena? Czy to ty im makaron podawasz? Skąd go wziąłeś?

Byłem dziś w bilardzie przy ulicy Szerokiej i rozegrałem ich pięcioro! Zachwycili się moim talentem i zaprosili na kieliszek czegoś mocnego. Zapytałem ich o pracę. Mogą sfinansować mój projekt salonu samochodowego! Są inwestorami!

Twoi inwestorzy grają w domino przy garażach.

Tego dnia Jadwiga zobaczyła, za kogo jej mąż ją przyjmuje za służbę. Nie kucharka, ale żywi ich rodzinę. Finansowa pomoc. Przyniosła pieniądze i zniknęła pod listwą.

Wtedy Jadwiga wspomniała o domino.

jeżeli nie wierzysz w męża, po co się gniewać, iż sam w siebie nie wierzy i nie pracuje? Jak wtedy budować karierę, gdy własna żona niczym nie doceni?

Dziś umówili się, iż on zabierze do pralni jej garnitury. Jadwiga zwolenniczka klasycznego stylu, nosi garnitury na ważne spotkania, a na co dzień, kiedy trzeba przemierzyć mnóstwo obiektów, wybiera podniszczone dżinsy.

Zabrałeś garnitury?

Nie! Kiedy miałem? Próbowałem przyciągnąć inwestorów

Gdzie? W bilardzie?

Co, już nie można odpocząć?

Kiedy ja przejmowałam wszystkie finanse, ty zajmowałeś się domem.

Ale mówiłem, iż potrzebuję czasu w hobby i samorealizację.

Masz go pod dostatkiem! Na dom nie ma czasu. Płacę usługi sprzątania, jem gdzie popadnie, a wieczorem zamawiasz sushi albo pizzę! Jaki to dom, o którym tak marzyłeś, gdy wprowadziłeś się do mieszkania? W bilardzie marzyłeś grać! Od rana do nocy!

Obniż hałas, kochana przycisnął jej dłoń do ust. jeżeli usłyszą mnie inwestorzy, nie zobaczymy dochodowego biznesu.

Nie zobaczymy go i tak, bo jutro ci inwestorzy przespaną się i nie przypomną, jak się nazywasz.

Bóg, jak bardzo Jadwiga zazdrościła swoim koleżankom, które przychodzą do pracy, by przełamać monotonię domowych obowiązków. Byłyby one wolne od nocnych zmian, nie zabierałyby raportów do domu, nie przeglądałyby wykresów przy trzeciej nocnej porze. Teraz w ich firmie trwa redukcja, a Jadwiga obawiała się, iż kobiety stracą spokój i zaczną się martwić o pracę. Jednak nie wciąż popijały herbaty i plotkowały. Bo choćby przy zwolnieniach, mężczyźni w domu mają pensję nieco wyższą niż kobiety. Nie ma więc strachu przed utratą pracy.

Jadwiga unikała tej redukcji jak ognia. Pracowała więcej, energiczniej, wydajniej niż ktokolwiek. Ale to nie dawało ulgi.

Piotr niechętnie przygryzł: Ty, żono, jesteś nowicjuszem w negocjacjach, lecisz z nowymi przyjaciółmi nad nieudolną kucharką, co wszystko pomieszała i nie odebrała garniturów z pralni.

Jadwiga nie wtrąciła się.

Gdyby się wtrąciła, Piotr znów mówiłby o rozwodzie.

A oni myśleli o dziecku

Mieszkanie Jadwigi i Piotra to nowy blok w Warszawie. Ma przedsionek na trzy mieszkania, ale nie taki jak w starych panelowcach ogromny pokój z fotelami dla gości i przylegający balkon. Jadwiga wyszła na ten wspólny balkon.

Miałem też żonę rozległo się zza jej uszu.

Jadwiga wydała przeraźliwy krzyk! Piotr i jego goście w swoim śmiechu nic nie usłyszeli, więc nic się nie stało.

Wysoki inwestor, który nie uśmiechał się nad dwuznacznością sytuacji z pokojówką, uniósł się nad nią.

Panie, słyszy pan głosy? I myśli pan, iż prowadzimy ożywioną dyskusję? spytała Jadwiga, gniewna na jego bezczelność. Co za uwaga o żonie, jeżeli ja wcale nie rozmawiałam? Nie interesuje mnie, kto był z wami.

Mężczyzna się nie zamieszał.

Miałem też żonę.

Co?

Była gospodynią domową, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem jej sprzątanie. Różnica? Spotykała mnie z radością.

Nie jestem gospodynią.

Nie o pani chodzi. O tego, którego nazwałaś mężem. W mojej rodzinie ja lepiej zarabiałem, więc budowałem biznes, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej nie krytykowałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem dawać jej taką egzystencję, iż nie myślała, skąd wziąć chleb. Gdyby jednak nazwała mnie sługą, od razu stałaby się moją byłą żoną. Nie na papierze, ale w sercu. Przebaczam wiele, ale nie pogardę od kogoś, za kogo oddałbyś życie. Moja żona mnie kochała.

Co więc was rozdzieliło, jeżeli tak się kochaliście?

Ekspert od spraw małżeńskich! Pijany handlarz, którego Piotr spotkał w bilardzie!

Słowa tego człowieka nie motywowały Jadwigę do rozwodu. Rozumie, iż trzeba stanąć w butach drugiego, przejść jego drogą, by pojąć Piotr, w półpijackim zamyśleniu, dodał: Czy to dlatego rozwodzimy się?? Myśleli o dziecku, a Jadwiga od zawsze marzyła o potomku Kogo znajdzie na ojca w swoich 37?

Rak. Rozwiódł nas.

Przepraszam

Wszystko w porządku, Tatiano, nigdy nie pozwól, by ktoś cię nie szanował, choćby mężowi. Gdzie nie ma szacunku, nie ma miłości.

Specjalista od psychologii rodzinnej.

Nie, jestem programistą.

Co więc straciłeś w tej wesołej kompani inwestorów i tym, co próbuje wyłudzić od nich pieniądze?

Nie jestem biedny, mogę sam zainwestować, ale towarzyszyłem im dla zabawy. Dom jest pusty, ja się denerwuję, więc kiedy nie pracuję, wędruję. Przepraszam, gdybym wiedział, iż przyjdziesz i będziemy cię przytłaczać, nie przybyłbym. Nie żałuję jednak, iż cię spotkałem. Jesteś czarująca.

A pan nie przedstawił się.

Iwan, machnąwszy ręką, uspokoił tę głośną kompanię i rozesłał wszystkich do domów.

Tatiana miała rację. Rano, kiedy Piotr dzwonił do nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętali nawet, jak się nazywał.

Żadnego smutku.

Piotr jedynie udawał marzenia o biznesie. Nic nie potrzebował. Pracować na kogoś to nie jego droga. Był przedsiębiorcą, ale tworzył jedynie iluzję, nie realny projekt.

Nie odpowiedzieli, nie odpowiedzieli. Potem będą mnie gonić.

Piotrze, co z moim urlopem macierzyńskim?

Co?

jeżeli wejdę w urlop, na czym będziemy żyć?

Ale to nie będzie długi urlop. Miesiąc przed porodem i trzy po. Potem niania.

adekwatnie, powiedziałeś dobrze, gdy zaproponowałem ci albo utrzymywać rodzinę, albo siedzieć z dzieckiem.

Powiedziałem dobrze, nie obiecuję. Gdzie wezmę dziecko? Nie jestem nianią. Ty jesteś matką. Rozwiąż to.

Czy znajdziesz pracę?

Zobaczymy

Masz jakieś odpowiedzi, poza tym zobaczymy?

Jadwiga! Zrujnowałaś mi poranek! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie, będzie. Jutro zaczniemy nad tym pracować.

I tak zrobili.

Jadwiga była w ciąży. Planowała po urlopie zatrudnić nianię i pracować na pół etatu, ale okazało się, iż już przed urlopem nikt na nią nie czeka.

Jadwigo, firma zbankrutuje! rzekła Anna.

Co to znaczy?

Za miesiąc wszyscy zostaniemy bez pracy.

Ale jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarną.

jeżeli firma bankrutuje, jak utrzymać pracę?

Jadwiga popadła w apatię. Nie jadła, nie chciała nikogo widzieć, aż nagle nadzieja, iż może przyjść gwiezdna godzina jej męża, podniosła ją lekko. Może Piotr, widząc jej położenie, stanie się prawdziwym mężczyzną w domu.

Piotr spojrzał sceptycznie:

jeżeli podejmę pracę, to będą to małe pieniądze, zupełnie nie tak, jak zarabiałaś ty. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie się rozpada. Nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.

Ja potrzebuję czasu, by się zatrudnić, a go prawie nie ma Za dwa miesiące ciężar będzie widoczny.

Ile tygodni?

Dziesięć.

Dziesięć, rozumiem. przez cały czas mamy czas.

Co masz na myśli?

Na kołowrotku! Nie musisz rodzić. Dzwoniłam matce, była przerażona twoją niefrasobliwością. Idź na urlop, kiedy masz tyle obowiązków. Musisz się wyżywić. Nie mogę pracować. Rodzice czekają, aż postawimy płot i go zapłacimy. To nie przyjdzie za darmo. Mama mówi, iż nie ma mowy o dziecku, bo nie wiesz, iż nie pójdziesz na urlop, a zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, nie, kochanie. Ten numer nie przejdzie.

Ale mówiłeś, iż czas zostać rodzicami.

To dlatego, iż namieszałaś mi głowę! Ten mały człowiek przytuli cały koc. Czy mam stać się biedny, bo wszystkie ostatnie pieniądze pójdą na dziecko? To za ciężki ciężar. Bądź roztropna i pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo inaczej nie uda się a ile nas spotka nieszczęść?

Jadwiga szła po rzeczy do pracy. Szefowa, która przekazała jej wieść o bankructwie, również pakowała się do wyjścia.

I on cię zwolnił?

Tak.

Co mówi?

Że nie wytrzymamy.

Czy nie wytrzymacie, czy nie wytrzymasz dwojga dzieci?

Nie wiem, co z pracą, muszę jak najszybciej się zatrudnić, by choćby dostawać zasiłek albo zrobić, co Piotr chce. jeżeli zdecyduję się urodzić, on odejdzie. Znam go. Złoży pozew rozwodowy! Albo, jeżeli nas nie rozwiedzie, po prostu odejdzie. Jak żyć bez pracy i z dzieckiem bez męża?

Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika zboczyła. Z dzieckiem przeżyjesz na zasiłek. A z dzieckiem i mężem, który nie pracuje, będzie łatwiej?

No, teraz nie pracuje, a jeżeli

Światło nic.

Kłopoty już nastąpiły. Jadwiga w ciąży i zwolniona, a Piotr wciąż nie pracuje. Nie ma już sił biegać po rozmowach kwalifikacyjnych. Nie może kłamać, jeżeli zapytają o ciążę, ale jeżeli nie zapytają

Zdecydowana, Jadwiga maszerowała do domu, by rozesłać CV i zobaczyć, co dostanie.

Witaj, gospodynie! zażartował wysoki mężczyzna.

Czy był w jej klatce schodowej?

Nie jestem gospodynią.

A Piotr twierdził inaczej. Co teraz, bezrobotna?

Byłeś w naszym mieszkaniu?

Nie dotarłem. Wspinałem się, ale natknąłem się na Piotra na podwórku. Złapałem go, gdy wyciągał swoje rzeczy, mam nadzieję, iż przynajmniej jego własne. Chyba składa pozew o rozwód.

Oczywiście, Piotr z toną tonącego okrętu tonął się w desperacji.

Bezrobotna i porzucona rzekła Jadwiga.

Dam ci pracę, jeżeli chcesz.

Piotr nie powiedział, iż jestem w ciąży?

Powiedział. Najpierw panika, potem sam. Ale jak to wpłynie na twoje umiejętności zawodowe? Słyszałem, iż pracujesz niestrWtedy wszystko rozmyło się w półsennym świetle, a Jadwiga obudziła się z przekonaniem, iż wciąż trzyma w dłoni klucz do własnego losu.

Idź do oryginalnego materiału