Drugi rodzic to nie żona To gospodyni, kucharka Nie rozpraszajcie się.
Wśród znajomych wspomniałem o Zuzannie a adekwatnie o jej mężu.
Nie żona? Kucharka? To dopiero zwrot akcji!
Zuzanna zamarła ze zdumienia.
I znajomi także nie znali Zuzanny. Mężczyźni odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich pogawędkę. Stali się jak ministrowie przy spotkaniu wszyscy poważni, ważni. Co to za przyjaciele, o których żona nie ma pojęcia?
Marek, przewracając krzesło, podskoczył i rzucił się w stronę Zuzanny, chcąc ukryć ją przed wzrokiem swoich towarzyszy. Jego wyniosli rozmówcy wymienili zdziwione spojrzenia. Szept przeleciał: co on tak pośpiesza do gospodyni. Wszyscy zachichotali, uśmiechając się dwuznacznie.
Obojętny pozostał tylko wysoki mężczyzna, siedzący najdalej od stołu.
Gospodyni? za zamkniętymi drzwiami Zuzanna odezwała się, Kucharka?
Niepoważne jest cię widzieć w tych podniszczonych dżinsach jako żonę, rzucił Marek, jakby mówił coś, co Zuzanna powinna sama pojąć, Mamy przy sobie poważnych panów.
Normalne dżinsy.
Nici przy szwach wystają, ale nie rzucają się w oczy.
Normalne są dla pracującej klaczy, a żona odnoszącego sukcesy przedsiębiorcę nie może chodzić jak żebraczka!
Przedsiębiorca? To ty im podniósłeś? Skąd ich wziąłeś?
Byłem dziś w bilardzie przy ulicy Marszałkowskiej i pokonałem ich! Wszyscy pięciu! Zachwycili się moim talentem i zaprosili na kieliszek czegoś mocnego. Zapytałem ich o pracę. Mogą sfinansować mój projekt salonu samochodowego! Są inwestorami!
Twoi inwestorzy grają w domino przed garażem.
Dziś Zuzanna zobaczyła, za co jej mąż ją traktuje za służbę. Nie jest kucharką, ale utrzymuje ich rodzinę. Finansowa służba. Przyniosła pieniądze i chociażby ukryła się pod listwą przypodłogową.
Zuzanna wtedy powiedziała o domino.
jeżeli nie wierzysz w męża, po co się wściekać, iż on sam w siebie nie wierzy i nie pracuje? Jak budować karierę, kiedy własna żona cię nie docenia?
Dziś umówili się, iż Marek zaniesie jej garnitury do pralni chemicznej. Zuzanna zwolenniczka klasycznego stylu. Na ważne spotkania nosi garnitury, a na co dzień, gdy trzeba obejść mnóstwo obiektów, wybiera podniszczone dżiny.
Zaniosłeś garnitury?
Nie! Kiedy miałem? Próbowałem przyciągnąć inwestorów
Gdzie? W bilardzie?
Co, już się nie da odpocząć?
Kiedy ja przejęłam wszystkie finanse, ty przejąłeś domowy obowiązek.
Ale mówiłem, iż potrzebuję czasu w hobby i samorealizację.
Masz go pod dostatkiem! Na dom nie ma czasu. Płacę za sprzątanie, jem, gdzie chce. Wieczorem zamawiasz sushi albo pizzę! Ten dom, którym tak marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się, to już nie jest twoje marzenie. W bilardzie marzyłeś grać od świtu do nocy!
Obniż poziom hałasu, kochanie zasłonił jej usta dłonią, jeżeli moi inwestorzy mnie usłyszą, nie zobaczymy zysków.
Nie zobaczymy ich i tak, bo jutro inwestorzy się wyśpią i zapomną, jak cię wołać.
Zuzanna zazdrościła koleżankom, które przychodzą do pracy, by przełamać monotonny rytm domówek. Mają własne pieniądze. One nie harcują tak długo, nie zostają po godzinach, nie zabierają raportów do domu, żeby przy trzeciej nocy już nie spać, dopasowując wykresy i liczby. Teraz przechodzą redukcje, a Zuzanna myślała, iż dziewczyny stracą spokój i będą się martwić o pracę, ale nie rozmawiają przy herbacie i plotkują, tak jak zawsze. Bo choćby jeżeli zwolnią, w domu czekają mężowie, których pensje są nieco wyższe niż kobiecych. Stracić pracę nie jest straszne.
Zuzanna unikała tych zwolnień jak ognia. Pracowała intensywniej, wydajniej. Miała najwyższą produktywność, ale to nie przynosiło ulgi.
Marek zniecierpliwiony zakrzyknął: Ty, żono, jesteś nowicjuszem w negocjacjach, idź pośmiej się ze swoimi nowymi znajomymi nad nieudolną kucharką, co pomyliła wszystko i nie odebrała twoich garniturów z pralni.
Zuzanna nie wtrąciła się.
Gdyby wtrąciła się, Marek znów mówiłby o rozwodzie.
A oni myśleli już o dziecku
Mieszkanie Zuzanny i Marka znajduje się w nowym bloku. Jest przedpokój na trzy mieszkania, ale nie taki jak w starych blokowiskach, gdzie nie da się odwrócić, a ogromny pokój z fotelami dla gości, przy którym wychodzi balkon. Zuzanna wyszła na ten wspólny balkon.
Mam też żonę, rozległo się zza pleców.
Zuzanna wydała się w szoku! Marek i jego goście nie usłyszeli tego śmiechu, więc nikt nie podbiegł do niej.
Okazało się, iż wysoki inwestor, który nie uśmiechał się nad dwuznacznością sytuacji z gospodynią, stał nad nią.
Panie, pan słyszy głosy? I myśli, iż prowadzimy ożywioną dyskusję? zapytała Zuzanna, rozgniewana jego bezczelnością, Co za uwaga o żonie, skoro wcale z wami nie rozmawiałam? Nie interesuje mnie, kto tam był.
Mężczyzna się nie przejął.
Miałem też żonę.
Coś ci się zapadło?
Była to domowa pani, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem jej czyszczenie jako pomoc. Ale wiecie, w czym różnica? Spotykała mnie z radością.
Nie jestem domową panią.
Nie, nie o to ci chodzi. O tego, którego błędnie nazwaliście mężem. W mojej rodzinie lepiej mi szło zarabianie, więc budowałem biznes, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej tego nie zarzucałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem jej dać życie, w którym nie musiała zastanawiać się, skąd wziąć chleb. Gdyby jednak moja ukochana nazwała mnie sługą i przedstawiła mnie znajomym, od razu zostałaby moją byłą żoną nie na papierze, ale w sercu. Więcej można wybaczyć, ale nie lekceważenie od osoby, za którą gotów jesteś oddać życie. Moja żona mnie kochała.
Co więc was rozdzieliło, gdy się tak kochaliście?
Znawca rodzinnych sporów! Pijany handlarz, którego Marek znalazł w bilardzie!
Zuzanna nie była poddana jego słowom o rozwodzie. Rozumie, iż trzeba przejść w buty drugiej osoby i przeżyć jego drogę, dopiero wtedy zrozumiesz Tak wypowiadał to Marek po kilku kieliszkach. Co, rozwód? My myśleliśmy o dziecku, a Zuzanna zawsze marzyła o dziecku Kogo jeszcze znajdzie na ojca w swoich 37 latach?
Rak. On nas rozdzielił.
Przepraszam
W porządku, Zuzanno, nigdy nie pozwól, by ktoś cię nie szanował choćby mężowi. Gdzie nie ma szacunku, nie ma i miłości.
Specjalista od psychologii rodzinnej.
Nie, jestem programistą.
Co więc straciłeś w tej wesołej gromadzie inwestorów i tym, co próbuje wyłudzić od nich pieniądze?
Nie jestem biedny, mogę sam zainwestować w coś, ale poszedłem z nimi na imprezę. W domu jest pustka, sucho. Dlatego, gdy nie pracuję, chodzę na spacery. Przepraszam, gdybyście przyjechali, nie chciałem was przytłaczać. Nie żałuję, iż was spotkałem. Jesteście czarujące.
A pan się przedstawił?
Oczywiście, nie przedstawiłem się.
Imię mu nie było potrzebne.
Ivan, machnął ręką i uspokoił tę rozbrzmiewającą gromadę, rozsyłając wszystkich do domów.
Zuzanna miała rację. Rano, gdy Marek dzwonił do nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętali już, jak się nazywa i co wczoraj piją.
Żadnej chmury smutku.
Marek jedynie udawał marzenia o biznesie. Niczego nie potrzebował. Pracować na kogoś nie jest dla niego. Jest przedsiębiorcą, ale tworzy tylko iluzję, nie prawdziwy projekt. Prosta iluzja.
Nie odpowiedzieli i nie odpowiedzą. Potem jeszcze mnie będą gonić.
Marek, co z moim urlopem macierzyńskim?
Co?
jeżeli przejdę na urlop, jak będziemy żyć?
To tylko na miesiąc przed porodem i trzy miesiące po. Potem już niania się znajdzie.
adekwatnie to powiedziałeś dobrze, kiedy zaproponowałam ci albo utrzymać rodzinę, albo siedzieć z dzieckiem.
Powiedziałem dobrze, nie obiecuję. Po co mi dziecko? Nie jestem nianią. Ty jesteś matką. Porozwiąż to.
Więc znajdziesz pracę?
Zobaczymy
Masz jakieś odpowiedzi, poza zobaczymy?
Zuzanna! Cała energia od rana zepsuta! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie. Wszystko będzie. Jutro zaczniemy działać.
I tak było.
Zuzanna była w ciąży. Planiowała po urlopie znaleźć nianię i pracować na pół etatu, ale okazało się, iż już przed urlopem nikt w jej firmie nie czeka.
Zuzanno, firma idzie na bankructwo! rzekła Anna.
Co to znaczy?
Za miesiąc zostaniemy bez pracy.
Ale ja jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarnych.
jeżeli firma zbankrutuje, jak mogę pozostać w pracy?
Zuzanna popadła w apatię. Nie jadła, nie chciała nikogo widzieć, ale nadzieja, iż w końcu przyjdzie jej mężowi gwiazdka, podniosła ją nieco. Myślała, iż Marek, widząc jej położenie, stanie się prawdziwym mężczyzną w domu.
Marek spojrzał sceptycznie:
jeżeli pójdę pracować, to będą to błahe pieniądze, nic nie warte w porównaniu z twoim wynagrodzeniem. Mam ogromną przerwę w stażu, straciłem wszystkie umiejętności, a wykształcenie się starzeje. Zuzanno, nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.
Ale potrzebuję czasu, by się zatrudnić, a go prawie nie ma Za parę miesięcy brzuch będzie widoczny.
Ile tygodni?
Dziesięć.
Dziesięć, tak? Wciąż mamy czas.
Co masz na myśli?
Na trawniku! Nie musisz rodzić. Dzwoniłem do mamy, ona jest przerażona twoją nieodpowiedzialnością. Idź na urlop, kiedy masz tyle obowiązków. Musisz się utrzymać. Nie mogę teraz pracować. Rodzice czekają, byśmy pomogli im z ogrodzeniem i opłatami. Nie dostaniemy pięknych prezentów za piękne oczy. Mama mówi, iż nie ma mowy o dziecku. Nie wiesz, iż nie pójdziesz na urlop i zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, nie, kochanie. Ten numer się nie uda.
Ale mówiłeś, iż pora zostać rodzicami.
To dlatego, iż namieszałaś mi głowę! Ten pomysł na dziecko. Kiedy przyjdzie, zabierze całą kołdrę. Czy mam stać się biedakiem, bo ostatnie pieniądze rodziny pójdą na dziecko? To zbyt ciężka troska. Bądź rozsądna i przyspiesz. Musimy zdążyć, bo inaczej będzie nam jeszcze gorzej.
Zuzanna poszła po rzeczy w pracy. Szefowa, która poinformowała ją o bankructwie, też pakowała się do wyjścia.
I on cię zwolnił?
Tak.
Co mówi?
Że nie damy rady.
Nie damy radę, czy nie dasz rady dwóm dzieciom?
Nie wiem, co z pracą, muszę gwałtownie znaleźć cokolwiek, by dostać zasiłek. Albo zrobić, jak Marek chce. jeżeli zdecyduję się urodzić, rozwiedzie się ze mną. Znam go. Złoży pozew o rozwód! Albo jeżeli nie rozwiedziemy się, odejdzie. Jak żyć bez pracy i dziecka bez męża?
Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika poszła w złe miejsce. Z dzieckiem przeżyjesz na zasiłek. A z mężem, który nie pracuje, będzie łatwiej?
Cóż, on teraz nie pracuje, ale
Co?
Nic.
Katastrofa już nastąpiła. Zuzanna w ciąży i zwolniona. Ale choćby to nie zmotywowało Marka do pracy.
Trzeba biegać od rozmów o pracę!
Zuzanna nie może kłamać, jeżeli zapytają o ciążę, ale jeżeli nie zapytają
Zdeterminowana, ruszyła do domu, rozsyłała CV i czekała, co jej zaoferują.
Witaj, gospodyni! zażartował wysoki mężczyzna.
Czy był w jej klatce?
Nie jestem gospodynią.
Marek twierdził inaczej. Teraz jesteś bezrobotna.
Byłeś w naszym mieszkaniu?
Nie dotarłem. Wspiąłem się, ale natknąłem się na Marka na podwórku. Złapałem go, gdy wyciągał swoje rzeczy, mam nadzieję, iż to tylko jego własne rzeczy. Wydaje się, iż składa pozew o rozwód.
Wiadomo. Marek uciekł z toną statku.
Determinacja zgasła.
Bezrobotna i porzucona powiedziała Zuzanna.
Daję ci pracę, jeżeli chcesz.
Marek nie powiedział, iż jestem w ciąży?
PowZuzanna w końcu otrzymała ofertę pracy jako koordynatorka projektów w nowej firmie, co pozwoliło jej jednocześnie utrzymać rodzinę i spełnić marzenie o macierzyństwie.



![Tak zachowuje się ciało kobiety po porodzie. Drżenie na początku przeraża [FILM]](https://m.mamadu.pl/193bc1d4b257bc3b95a55770ed612bdb,1920,1080,0,0.webp)



