„Jeśli twój mąż pojawi się przy wyjściu ze szpitala po porodzie, wracamy i wychodzimy!” – powiedział ojciec swojej córce.

newskey24.com 1 dzień temu

Ja i mój mąż byliśmy w szoku! mówi Grażyna, pięćdziesięcioletnia kobieta. To, co zrobił, młody człowiek po prostu przerzucił całą ciążę na nią, to nie jest bajka, nie da się tego opisać słowami… Wysłał ją na aborcję, a z wynajmowanego mieszkania po prostu ją wyrzucił. Krzyczał wszędzie, iż to nie jego dziecko podobno zaszła w ciążę sama. Wykończył mnie nerwowo, naprawdę!

Rozumiem… Kiedy zbliżał się poród, jakieś trzy tygodnie przed, jakby trochę się uspokoił, słyszałam, iż zadzwonił do Alicji, rozmawiał normalnie, pytał jak się czuje, jak dziecko, kto to będzie i kiedy. Ale przez cały czas, gdy była z nami, ani razu nie odwiedził, nie przyniósł ani jednej czapki dla dziecka, choćby nie kupił jabłka… W czwartek urodził nam się wnuk! Jutro wychodzą ze szpitala. Córka i mąż powiedzieli mi, iż Michał przyjdzie ich odebrać ze szpitala. Zaniemówiliśmy! Po tym wszystkim…

Może facet jest na drodze do poprawy? Warto dać mu szansę? Nie wiem gdzie poszedł, ale ja i mój mąż jesteśmy temu całkowicie przeciwni. Mówię ci, żadnego wsparcia z jego strony przez całą ciążę. Gdzie pójdzie z nią i dzieckiem? Alicja mówi, iż wynajął kawalerkę… Takie głupstwo, z noworodkiem jakby w pensjonacie, choćby nie w Warszawie, tylko gdzieś na obrzeżach! Ojciec Alicji powiedział jeżeli ten nieudacznik pojawi się przy kontroli, wychodzimy i żyjesz sobie sama jak chcesz…

Alicja, córka Grażyny i jej męża, ma dwadzieścia sześć lat. Śliczna dziewczyna, ukochana, jedynaczka. Rok i pół temu zaczęła spotykać się z Michałem, którego rodzice raczej nie polubili.

On nie ma wykształcenia, chodził do szkoły, ale, jak mówi, po prostu nie poszedł na egzaminy maturalne z czystej głupoty. Grażyna podejrzewa, iż choćby egzaminu po gimnazjum nie zdał, tylko nie wspomina o tym, żeby nie wyjść na idiotę.

Michał pracuje jako tragarz w firmie meblowej i liczy na dobre zarobki. Na jego poziomie, bez żadnych studiów więc całkiem nieźle. Oficjalny zarobek śmieszny, ale dorabia na pół etatu i dzięki napiwkom. Klient zamawia na przykład nowe meble, chłopaki dostarczają, a stare proszą, by rozkręcić i wynieść. Często te stare są jeszcze całkiem niezłe, można je choćby sprzedać, właścicielowi nie zależy bierze i robi co chce.

Generalnie, jakoś sobie radzi i kręci interesy.

Alicja ma wyższe wykształcenie, jest specjalistką od marketingu, przed urlopem macierzyńskim pracowała w agencji reklamowej, chodziła w garsonkach i szpilkach, spotykała się głównie z wykształconymi facetami. Ale nagle, niespodziewanie, pojawił się na jej drodze Michał. Przynosił jakieś meble do biura Alicji, czy coś w tym stylu. Tak się poznali.

Zamieszkali razem, wbrew wszystkim! opowiada Grażyna. Wszyscy jej znajomi byli w szoku, nikt nie rozumiał, naprawdę.

A potem nagle pojawiła się ciąża. Michał nie chciał za nic się żenić i przez prawie dziewięć miesięcy wykańczał nerwowo całą rodzinę. Alicja wróciła do rodziców i przygotowywali się na dziecko. Odmalowali dawny pokój Alicji, kupili wyprawkę, opłacili poród w dobrej klinice.

I teraz przyszedł, pomachał palcem i wszystko, co zrobiliśmy, nie znaczy nic! Grażyna była bliska łez. Ona chce nas zostawić i iść z nim, do jakiegoś nie wiadomo gdzie mieszkania z dzieckiem. To chyba powinni zrobić dobrzy rodzice: pozwolić jej odejść i życzyć szczęścia? Czekać, aż przyjdzie z płaczem i boso w kapciach? To przecież w końcu nadejdzie!

Czy powinno się postawić córce ultimatum: jak on przyjdzie, my wychodzimy? Czy rodzice powinni wspierać dziecko w takiej decyzji? Ona postanowiła wybaczyć i dać mężowi drugą szansę czy tak powinno być?

A może rodziców da się zrozumieć?

Idź do oryginalnego materiału