Lepsze posiłki i większa dbałość o higienę. Co nowego w szkole?

radio.lublin.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Lepsze posiłki i większa dbałość o higienę. Co nowego w szkole?


Pani kierownik, nowy rok szkolny rozpoczęty. O tyle inny, iż z większą uwagą na dzieciaki, a przede wszystkim na to, co jedzą, czym się odżywiają w szkołach. Ogromna tutaj rola stacji sanitarno-epidemiologicznej, bo będą prowadzone kontrole. Ale zanim o samych kontrolach, posiłki, skład posiłków oraz to, co sprzedawane jest w sklepikach szkolnych czy choćby w automatach z jedzeniem, musi mieć określony skład i określone preferencje dla dzieci.

– Weszło w życie rozporządzenie dotyczące żywienia dzieci w placówkach oświatowych – mówi Renata Gawron, kierownik Działu Higieny Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Rozporządzenie to dotyczy przede wszystkim szkół, przedszkoli, specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, ale nie dotyczy na przykład żłobków czy klubów dziecięcych. W rozporządzeniu tym zostały wskazane produkty, które są dozwolone w sprzedaży w placówkach oświatowych. Mówimy tutaj o sklepikach szkolnych i tych produktach, które będą dozwolone, jak i automatach, które w szkołach się znajdują. Także rozporządzenie wskazuje, jakie produkty powinny być podawane dzieciom w ramach żywienia zbiorowego.

Świetny wątek, jakie powinny być te produkty? Co powinno zawierać to stołówkowe menu?

– Przede wszystkim ustawodawca kładzie nacisk na produkty składające się właśnie z nabiału, z mięsa. Określa skład ilościowy, wskazuje, jakie produkty powinny być podawane dzieciom. Taką nowością jest to, iż w przypadku żywienia zbiorowego powinny być podawane co najmniej dwa razy zupy na wywarach warzywnych. Powinno być podawane dwa razy w tygodniu mięso, ale mięso świeże. Nie mówimy tutaj o produktach przetworzonych typu kiełbasa, mortadela, tylko ze świeżego mięsa powinny być przygotowywane potrawy. Czyli na przykład do spaghetti mięso mielone czy kotleciki z kurczaka.

No i dobrze, i kto to wszystko sprawdzi? Bo dzieci mogą nie wiedzieć, szczególnie młodsze, mogą nie zwrócić na to uwagi. Rodzice nie do końca mają pewnie dostęp do jadłospisu, chociaż może i on powinien być aktualny i gdzieś oficjalnie wywieszony.

– Jadłospisy w zasadzie powinny być dostępne dla rodziców – zauważa Renata Gawron. – Widzimy to w przedszkolach, szczególnie gdzie są wywieszone, ale również w szkołach podstawowych te jadłospisy również na tablicach ogólnodostępnych są dostępne. Oczywiście pracownicy państwowej inspekcji sanitarnej będą kontrolować, jakie produkty są zarówno sprzedawane na terenie placówek oświatowych, jak i podawane. W przypadku, kiedy one będą niezgodne z rozporządzeniem, wówczas jako organ Państwowej Inspekcji Sanitarnej będziemy nakładać kary pieniężne na takiego przedsiębiorcę, który prowadzi żywienie w szkole, bądź choćby na dyrektora szkoły. Także będą wydawane decyzje administracyjne nakazujące usunięcie danych produktów i tym samym za tym konsekwentnie będą szły decyzje w sprawie ustalenia opłaty za stwierdzone nieprawidłowości.

Pytanie tylko, pani kierownik, jak przekonać dzieci do tego, żeby zaczęły zdrowo się odżywiać. Pokutuje takie przeświadczenie, iż zdrowo to nie znaczy smacznie.

– No niestety, tutaj dużą rolą jest rola rodziców. Tak naprawdę to, czy dziecko będzie spożywało ten posiłek w szkole, czy mu będzie smakował czy nie, to też jest zależne od tego, do czego jest przyzwyczajone w domu, do jedzenia jakich produktów. o ile rodzice kładą nacisk na niezdrowe żywienie typu fastfoody. Często obserwujemy, iż dzieci po lekcjach idą, kupują frytki, cheeseburgery, hamburgery, no to na pewno takie produkty, które będą miały spożywać w szkole, mogą im nie smakować. Myślę, iż jednak pracownicy placówek oświatowych będą dokładać wszelkiej staranności, żeby jednak te produkty były smaczne mimo tych ograniczeń, które nakłada rozporządzenie.

A jak to będzie w przypadku sklepików?

– o ile chodzi o sklepiki szkolne, to rozporządzenie pozwala sprzedawać produkty właśnie takie jak pieczywo, napoje, choćby słodycze w postaci czekolady, ale czekolady gorzkiej, która musi mieć co najmniej 70% masy suchej – tłumaczy Renata Gawron. – Jest zmniejszona właśnie podaż tych produktów, o ile chodzi o cukier. Tutaj mówimy o 5 gramach cukru w produkcie, 5 gramach tłuszczu w takim produkcie, który będzie sprzedawany w szkole i 1,2 grama soli. Więc wszystkie produkty, które będą sprzedawane w sklepiku, do których młodzież będzie miała dostęp, muszą mieć właśnie w swoim składzie te wartości.

To samo pewnie tyczy się wszelkich napojów, które będą sprzedawane czy dostępne dla dzieci.

– Tak, oczywiście. Napoje, które będą sprzedawane, mogą to być napoje owocowe, oczywiście woda, ale również maślanki, kefiry, jogurty, które też muszą mieć już w swoim składzie te wartości cukru, tłuszczu, o których mówi rozporządzenie.

No i właśnie tutaj jeszcze garść szczegółów spróbujmy to doprecyzować, bo wspomniała pani o sokach, czy o wszelkiego rodzaju napojach gazowanych również i słodzonych cukrem nie wymieniamy ich nazw. One zwykle też były dostępne.

– Wiemy, iż napoje gazowane są niezdrowe, które zawierają dużą ilość cukru – mówi Renata Gawron. – One będą eliminowane z placówek na korzyść właśnie zastępowania ich wodą, sokami, jogurtami, maślankami.

Czy będziecie państwo prowadzili jakąś edukację, bo to, iż dostępne będą takie, a nie inne produkty to jedno. Ja wiem, iż wspominała pani o tym, iż największa i najważniejsza wiedza powinna wypływać z domu. Ale co jest niedostępne w sklepiku szkolnym, no to będzie dostępne w sklepie za rogiem, po drugiej stronie ulicy.

– Oczywiście ma pan redaktor całkowitą rację. Natomiast my już od wielu lat tak naprawdę, oprócz tych czynności kontrolnych, podejmujemy działania edukacyjne we wszystkich placówkach oświatowych. Spotykamy się zarówno z uczniami, dyrektorami, nauczycielami, jak i samymi rodzicami i edukujemy ich. W tym przypadku, w związku ze zmianą tego rozporządzenia, również będziemy podejmować działania edukacyjne w placówkach oświatowych. Na stronach internetowych zarówno wojewódzkiej stacji, jak i powiatowych stacji, są zawarte informacje właśnie dotyczące zmiany w tym rozporządzeniu dotyczącym żywienia dzieci. Tak iż będziemy zachęcać zarówno rodziców do zmiany sposobu też żywienia i w domach, no bo tak jak mówię, jednak od tego powinniśmy zaczynać.

A co z sanitariatami, dostępnością podstawowych środków czystości, czy to też jakoś kontrolujecie?

– Oczywiście, jest to niejako obowiązek wskazany w rozporządzeniu, który powinien realizować dyrektor szkoły – zaznacza Renata Gawron. – Zgodnie z rozporządzeniem placówka ma obowiązek zapewnić dostęp do środków higieny osobistej, takich jak mydło, ręczniki, papier toaletowy, ale również bieżącą ciepłą wodę. Jest to jeden z elementów, na który podczas kontroli sanitarnych zwracamy uwagę. W przypadku, kiedy nie ma właśnie tych środków zapewnionych dla uczniów, wówczas wiąże się to z sankcjami dla dyrektora szkoły, dla organu prowadzącego. W odniesieniu do tych nieprawidłowości wszczynamy i prowadzimy postępowanie administracyjne.

Dobrze, ale zanim dojdzie się do szkoły to trzeba się spakować, najczęściej w plecak. Kiedyś to były tornistry, a waga tych plecaków często zatrważa nie tylko dzieci, a może przede wszystkim rodziców.

– Tak to niestety jest. Powinniśmy zwracać uwagę na sam plecak, na jego zawartość. Może jeszcze też wrócę do obowiązku zapewnienia w placówkach oświatowych miejsca na przechowywanie podręczników i przyborów szkolnych, bo taki obowiązek już od wielu, wielu lat jest. Niestety, nie wszyscy dyrektorzy zapewniają miejsce na pozostawienie tych podręczników i przyborów w szkole.

I tu od razu dopytuje albo doprecyzowuję, bo dyrektorzy potrafią powiedzieć: nie mamy warunków, logistyka, budynek szkoły nie pozwala na to, żeby umieszczać jeszcze szafki, bo i tak mamy ciasno.

– Tak, wspomniał pan redaktor o szafkach. Jest to jedno z najczęstszych miejsc, gdzie dzieci mogą pozostawiać te podręczniki – mówi Renata Gawron. – Również mogą pozostawiać w salach lekcyjnych, w szafkach, które znajdują się w tych salach. Tak iż tłumaczenie się dyrektora, iż nie mamy miejsca na szafki metalowe, indywidualne takie szafki dla ucznia, no to nie jest dla nas argumentem. Ustawodawca narzucił ten obowiązek, w związku z czym każda placówka ma obowiązek zapewnić takie miejsce. I w odniesieniu właśnie do plecaków, mamy takie dwie normy. Norma niska, norma wysoka, o ile chodzi o ciężar tornistra w stosunku do masy ciała dziecka. Normą niską jest do 10% by taki plecak ważył w stosunku do wagi ciała dziecka i jest norma wysoka pomiędzy 10 a 15% wagi tornistra w stosunku do masy ciała dziecka. Robimy badania, robimy kontrole, ważymy w ciągu roku te plecaki. No i widzimy, iż nasza akcja, zarówno kontrolna tych plecaków, jak i wagi ciała dziecka, jak i nasze przede wszystkim działania edukacyjne przyczyniają się do tego, iż jednak z roku na rok te plecaki są lżejsze. Aczkolwiek przy na przykład zakupie samego plecaka, rodzic już powinien zwracać uwagę na jego ciężar. Bo o ile mamy dziecko, załóżmy, które waży 20 kg, to 10% wagi tego dziecka, jaka powinna być waga plecaka, no to mamy 2 kg. Czasami same plecaki ważą 2 kg, 2,5, a choćby i 3 kg. Więc przy zakupie już rodzic powinien zwracać uwagę na wagę tego tornistra. No i to o czym mówimy, miejsce na pozostawienie podręczników w szkole, przyczynia się do profilaktyki wad postawy. Wiemy, iż dzieci wiele czasu spędzają w ławkach, noszą ciężkie tornistry, co przyczynia się do zmiany sylwetki, bólów kręgosłup. Wiąże się oczywiście to później z dużymi też kosztami leczenia. Wszystkie działania tego typu zmierzają do tego, by dbać o tę młodzież, o te dzieci, o ich prawidłowy rozwój. No i wszyscy podejmujemy działania, aby nasze dzieci były zdrowe.

Dostrzeżone nieprawidłowości można do państwa zgłaszać.

– Oczywiście, w zakresie nieprawidłowych warunków higienicznych, zdrowotnych do nas można zgłaszać. My podejmujemy działania w odniesieniu do interwencji, które do nas wpływają i oczywiście przeprowadzamy kontrole w sankcje później ewentualnie.

Redaktor Wojciech Brakowiecki rozmawiał z Renatą Gawron, kierownikiem Działu Higieny Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

Fot. pexels.com

Idź do oryginalnego materiału