Dziś znowu wracam myślami do wydarzeń sprzed ponad dekady. To wszystko zaczęło się na ostatnim roku mojego studiowania na Uniwersytecie Warszawskim, gdy Marta nagle powiedziała mi, iż jest w ciąży. Zamiast dowiedzieć się o tym szybko, powiedziała mi dopiero w piątym miesiącu.
Czemu nic nie powiedziałaś wcześniej? rzuciłem rozgoryczony. Przecież ustaliliśmy, iż nie chcemy dzieci, dopóki się nie ustatkujemy, skończymy studia, zaczniemy normalnie zarabiać.
Dla mnie zawsze najważniejsza była rodzina. Zresztą nie ukrywałam, iż studia nie są dla mnie, chcę mieć dużą rodzinę… odpowiedziała spokojnie Marta.
Nie wytrzymałem wtedy, ze złości cisnąłem w jej stronę podręcznikiem.
Marta natychmiast zaczęła roztaczać wizję naszej przyszłości:
Damy radę. Zamieszkamy w mieszkaniu twojej babci, ona pomoże przy dziecku, potem urodzę jeszcze jedno… Ale najpierw musimy się pobrać, i to jak najszybciej!
Zatrząsłem się z oburzenia.
Słyszysz siebie? Przez cały ten czas udawałaś, iż jesteś zupełnie kimś innym…
Nie wytrzymałem, wyjąłem walizkę i zacząłem pakować rzeczy.
Dlaczego mnie zostawiasz? Powinieneś się ze mną ożenić! o ile odejdziesz, opowiem wszystkim na uczelni, jaki naprawdę jesteś!
Nie mogłem mieszkać dłużej z Martą pod jednym dachem. Powiedziałem jej, iż nie zamierzam z nią być. Przeżyj ten miesiąc sama. Potem zrobimy badania na ojcostwo, będę płacił alimenty.
Dziesięć lat minęło szybko. Pracowałem w biurze podróży w Poznaniu. Pewnego dnia mój przełożony dowiedział się, iż mam syna.
Często rozmawiasz ze swoim synem? zapytał mnie z ciekawością.
adekwatnie to choćby go nie znam odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Później opowiedziałem studentom moją wersję historii, jak to zostałem oszukany przez dziewczynę.
Czyli zostawiłeś ją samą z dzieckiem? zapytał jeden.
Nie zostawiłem! Pomagałem jej finansowo burzyłem się.
A ona mówi, iż dałeś jej ledwie kilka złotych… dodał któryś z boku. I podobno uderzyłeś chłopca.
Przesada, zapłaciłem jej alimenty! odparłem wzburzony.
Tym razem, biorąc pod uwagę oficjalne zarobki, regularnie płaciłem alimenty na syna wyszło to i tak mniej niż kiedyś.
Marta od roku miała męża. Według mnie jej syn był równie krnąbrny jak ona ewidentnie wyczuwałem tu jej wpływ.
Dziś z perspektywy czasu uświadamiam sobie, jak pochopnie potrafiłem oceniać ludzi, jak łatwo było mi szukać winy w innych. Dziś wiem, iż odpowiedzialność i empatia to podstawa i tego żałuję najbardziej.



![Tak zachowuje się ciało kobiety po porodzie. Drżenie na początku przeraża [FILM]](https://m.mamadu.pl/193bc1d4b257bc3b95a55770ed612bdb,1920,1080,0,0.webp)



