Nowa „Kronika”: Tężnia pięciu zmysłów

bochnianin.pl 2 godzin temu

Bańki mydlane unoszące się nad tłumem – ulotne, niepowtarzalne, każda nieco inna. Tak wyglądała jedna z chwil wrześniowej „Tężni Zmysłów”. Różnorodność to również znak rozpoznawczy październikowej „Kroniki Bocheńskiej”. Wśród bohaterów numeru znaleźli się Laura Stockton, koszykarka z jednej z najsłynniejszych rodzin w historii NBA, oraz Jerzy Sumara, od 25 lat dyrektor bocheńskiej „piątki”, który ponad szkolne rankingi stawia relacje z ludźmi. Warto też przeczytać o Bochnia International AI Film Festival, na który nadesłano ponad trzysta filmów z 43 krajów, a także wybrać się na rykowisko z fotografką przyrody Patrycją Wąsikowską. Nie zabrakło również najmłodszych – na łamach „Kroniki Młodych” prezentują się pierwszoklasiści bocheńskiej „jedynki” i „dwójki”, a fotoreportaż z ich starszymi kolegami z I LO przenosi czytelników do Centrum Aktywnego Wypoczynku „Borek”, gdzie licealiści spędzili dzień na wspólnej zabawie i integracji.

Wyższe dodatki dla wychowawców, większe nagrody dla nauczycieli i dyrektorów, ale też spór o minimalną wysokość dodatku motywacyjnego. Podczas wrześniowej sesji Rady Miasta Bochnia sporo dyskusji wywołał nowy regulamin wynagradzania pracowników miejskich szkół i przedszkoli. Dlaczego związki zawodowe domagały się podniesienia dolnej granicy dodatku z 3 do 5 procent? I dlaczego, mimo korzystnych zmian, aż dziesięcioro radnych wstrzymało się od głosu? O szczegółach pisze Aleksandra Fortuna-Nieć.

Czy XVII-wieczna Bochnia była miastem spokojnym i bezpiecznym? Niekoniecznie. 370 lat temu wojska szwedzkie opuściły Bochnię i Wiśnicz, pozostawiając po sobie ślady grabieży i zniszczeń. O tym, jak wyglądało życie mieszkańców podczas potopu szwedzkiego, opowiada Justyna Bodurka, odwołując się do niezwykłego źródła – powieści historycznej Ludwika Stasiaka „Skarbiec króla Kazimierza w przepaściach bocheńskiej żupy”.

70 lat temu, w październiku 1956 roku, Polska znalazła się na progu wielkich politycznych zmian. Do władzy wrócił Władysław Gomułka, a społeczeństwo zaczęło upominać się o większą swobodę i odejście od stalinowskich metod rządzenia. Jak te wydarzenia wyglądały z perspektywy Bochni? Ireneusz Sobas przypomina lokalne protesty, działalność młodzieżowych organizacji antykomunistycznych oraz próby rozliczenia stalinowskiej przeszłości.

170 lat temu do Bochni wjechał pierwszy pociąg. 15 października 1856 roku oddano do użytku odcinek linii kolejowej łączącej dwa największe miasta Królestwa Galicji i Lodomerii – Kraków i Lwów. Jak wyglądał wówczas bocheński dworzec? Dlaczego miasto przez lata było ważnym węzłem kolejowym i co pozostało po dawnych zabudowaniach? W artykule „Tabor kolejowy w Bochni” czytelnicy zaglądają do kolejowej przeszłości miasta, archiwalne fotografie pozwalają zobaczyć miejsca, które dziś wyglądają zupełnie inaczej, a Dominik Zwierniak opisuje także zespoły trakcyjne, którymi podróżują współcześni Bochnianie.

Marokańska whisky bez alkoholu, targowanie się o ceny, które dla Europejczyków bywają zaskakująco niskie, i pustynia, na której choćby latem można zmarznąć. W kolejnym artykule z cyklu „Podróże dalekie i bliskie” Grażyna Czado-Rąpała zabiera czytelników do Maroka – kraju pełnego kontrastów, niezwykłych krajobrazów i zaskakujących zwyczajów, od nadmorskiego Agadiru przez filmowe krajobrazy Warzazatu aż po okolice Zagory, gdzie zaczyna się Sahara. Dlaczego telefon komórkowy może mieć tam więcej wspólnego z osłem, niż mogłoby się wydawać? Wyjaśnienie w najnowszej „Kronice”.

– „Mój mózg nie potrafi się wyłączyć, kiedy opuszczam budynek szkoły. Często jestem już w domu, a w głowie mam: tego jeszcze nie zrobiłem, tamtym muszę się zająć. Szkoła cały czas czegoś wymaga. Coś się zużyje, coś trzeba naprawić” – mówi Jerzy Sumara w rozmowie z Aleksandrą Fortuną-Nieć. Od 25 lat kieruje Szkołą Podstawową nr 5 w Bochni i przez ten czas pokazuje, co znaczy być dobrym gospodarzem tego miejsca. Doglądał sadzenia setek drzew, remontów, szkolnego boiska i tartanu, szukał pieniędzy na potrzebne wyposażenie, ale od początku najważniejsi byli dla niego ludzie – nauczyciele, uczniowie i relacje, które tworzą szkołę.

Pierwsze szkolne przyjaźnie, nowe wyzwania i początek wielkiej przygody z nauką. „Kronika” prezentuje uczniów klas pierwszych Szkoły Podstawowej nr 1 i Szkoły Podstawowej nr 2. Kto rozpozna znajome twarze? Warto zachować te zdjęcia – będą piękną pamiątką szkolnych początków.

Uwagę przykuwa już samo zdjęcie – kilkunastoletni chłopak na niemal pionowej skalnej ścianie, wysoko nad ziemią. To Michał Dziedzic, bohater kolejnego artykułu Agnieszki Dziki z cyklu „Młodzi z przyszłością”. Wspinaczkę sportową trenuje od szóstego roku życia i potrafi o niej opowiadać godzinami. Ale sport to nie jego jedyna pasja. Michał interesuje się również dźwiękiem, realizuje nagłośnienie szkolnych wydarzeń, a w wolnym czasie komponuje własne melodie. Skąd bierze energię na rozwijanie tylu zainteresowań?

315 uczennic i uczniów pierwszych klas I LO w Bochni spotkało się w Centrum Aktywnego Wypoczynku „Borek”, by lepiej się poznać. Były sportowe konkurencje, wspólne tańce, zabawy integracyjne, a choćby pokaz policyjnego sprzętu. Wszystko po to, by ułatwić pierwszoklasistom odnalezienie się w nowej szkole, nawiązanie znajomości i zbudowanie relacji. Jak wyglądał ten dzień? O tym przeczytać można w „Kronice Młodych”.

Rock, metal, punk i spora dawka młodzieńczej energii. 12 września amfiteatr na Uzborni należał do młodych muzyków, którzy pokazali, iż bocheńska scena rockowa ma się całkiem dobrze. Na scenie wystąpiło aż sześć zespołów: GreG, Ember, Grejters, RedVoltage, Helliot i Zmilcz. Były autorskie kompozycje, covery, mocne gitarowe brzmienia i teksty, w których młodzi artyści opowiadają o sprawach dla nich ważnych. Poszczególne prezentacje profesjonalnie recenzuje Paulina Kica.

W muzealnej ekspozycji wcześniejsze obrazy Piotra J. Figiela zostały zestawione z pracami nowszymi, w których coraz wyraźniej pojawia się zainteresowanie transcendencją. Jest to świadomie zbudowana opowieść, w której różne okresy i sposoby patrzenia na rzeczywistość spotykają się ze sobą. – „Te same koniki, ten sam zegar, tylko on już jest nieczynny, nie chodzi, ale to bez znaczenia. Takie trochę przewijanie. Chwila zatrzymania i skupienia nad jednym elementem, później pojawia się coś nowego, jakaś nowa podpowiedź, nowa potrzeba” – Adam Faglio opowiadał podczas kolejnego wernisażu w Muzeum im. St. Fischera.

Ponad trzysta filmów z czterdziestu trzech krajów, piętnaście tytułów wybranych do finałowego pokazu i pierwsza edycja Bochnia International AI Film Festival. Do Bochni nadesłano produkcje m.in. z Chin, Stanów Zjednoczonych, Korei Południowej, Brazylii i Francji. Grand Prix zdobył film „Far Away Home” chińskiego reżysera Sipinga Songa. Festiwal stał się również okazją do dyskusji o przyszłości kina i roli sztucznej inteligencji w procesie twórczym. Czy AI zastąpi człowieka za kamerą?

Czy w Bochni można jeszcze spotkać storczyki rosnące dziko? Niestety, coraz trudniej. Kruszczyk siny, jeden z najrzadszych przedstawicieli tej rodziny w Polsce, traci swoje stanowiska wskutek postępującej zabudowy i niszczenia terenów zielonych. O jego występowaniu na Bocheńszczyźnie pisze Dominik Zwierniak. Na sąsiedniej stronie Jerzy Zuzia kontynuuje cykl „Egzotyczne hobby”, tym razem przedstawiając kaktusy z rodzaju Corryocactus.

Mgła, pierwsze promienie wschodzącego słońca i donośny ryk jeleni. A wszystko to zaledwie kilka kilometrów od Bochni! W cyklu „Człowiek i przyroda” Patrycja Wąsikowska zabiera chętnych na rykowisko. Opowiada o wielogodzinnym oczekiwaniu na idealne ujęcie, niezwykłych zachowaniach jeleni i emocjach towarzyszących obserwowaniu zwierząt w ich naturalnym środowisku. Zdradza też, dlaczego podczas fotografowania przyrody czasem lepiej odłożyć aparat i po prostu patrzeć…

Jeszcze kilka lat temu nie umiał pływać, na rowerze wcześniej przez kilkanaście lat adekwatnie nie jeździł, a sport na długi czas zupełnie zniknął z jego życia. Dziś Grzegorz Bednarz ma za sobą pełnego Ironmana ukończonego w 9 godzin i 37 minut, a podczas tegorocznego Enea IRONMAN 70.3 Kraków znów był najlepszym zawodnikiem z Bocheńszczyzny. W Poznaniu od kwalifikacji na mistrzostwa świata dzieliła go minuta.

Odkrycie miesiąca? – „Jeszcze kilka miesięcy temu jej rola w ekstraklasowym zespole wcale nie była oczywista – pisze Aleksandra Fortuna-Nieć. – Kiedy Karolina Dżochowska dołączyła do Contimaxu po grze w Jeleniej Górze, gdzie była zawodniczką rezerwową, nie wszyscy dostrzegali w niej koszykarkę, która może gwałtownie wywalczyć sobie ważne miejsce w drużynie. Tymczasem w Contimaxie bardzo dobrze wykorzystała swoją szansę”.

– Jaki jest twój osobisty cel na pierwszy sezon w Bochni? Punkty, asysty, konkretne statystyki? – „Nie. To będzie mój pierwszy pełny sezon po powrocie i największym celem jest dla mnie udowodnienie, iż mogę znowu grać na takim poziomie jak przed kontuzją. Nie chodzi o konkretną liczbę. Bardziej o pewność siebie. Czuję, iż mam pod tym względem coś do udowodnienia” – Laura Stockton odpowiada na pytanie Aleksandry Fortuny-Nieć. Przy okazji okazuje się, iż córka Johna Stocktona, który należał do najbardziej rozpoznawalnych rozgrywających w historii NBA, prowadzi osobisty ranking… bocheńskich kawiarni.

– „Kostarykanin rozpoczął już swój szósty sezon w barwach drużyny, co pokazuje, iż w Bochni czuje się bardzo dobrze” – tak o Minorze Cabalceta, zawodniku BSF-u pisze Mateusz Filipek. Wrześniowe mecze w wykonaniu BKS-u Bochnia ocenia z kolei Marcin Kalinowski. Zaciekawia tytuł tego artykułu – „Udany początek i co dalej?”.

Bohaterką cyklu „Znamy się tylko z widzenia” jest Anna Famielec, która od lutego tego roku pełni funkcję dyrektorki Miejskiego Zespołu Edukacji w Bochni.

Na jeden dzień zamieniłabym się życiem z

moją kotką Minnie – największą domową szczęściarą.

Nie lubię

fałszu, obłudy i nielojalności. Nie lubię również wykorzystywania innych do budowania własnej pozycji.

Boję się

utraty bliskich osób. I chyba również obojętności – takiej, w której człowiek przestaje zauważać drugiego człowieka.

Idź do oryginalnego materiału