Obietnica
Kierowca Janusz spokojnie trzyma kierownicę i pewnie prowadzi samochód trasą w stronę Warszawy. Obok siedzi jego najlepszy przyjaciel, Tomasz. Wracają właśnie z delegacji w Łodzi, szef wysłał ich tam na dwa dni, żeby dopiąć istotny kontrakt.
Tomek, naprawdę super to wszystko załatwiliśmy! Kontrakt podpisany na ogromną kwotę, szef będzie zadowolony śmieje się Janusz z wyraźną satysfakcją.
Fakt, mieliśmy szczęście potwierdza Tomasz. Pracują razem od lat, w tym samym biurze.
Fajnie wracać do domu, kiedy ktoś na ciebie czeka mówi Janusz. Moja Zosia jest w ciąży i cały czas narzeka na mdłości. Jest mi jej bardzo szkoda, ale bardzo chcieliśmy dziecka powiedziała, iż wszystko zniesie dla naszego synka.
Dziecko to szczęście. U nas z Anią wciąż się nie udaje… Ania nie może donosić ciąży, szykujemy się do drugiej próby in vitro, bo pierwsza niestety się nie powiodła zwierza się Tomasz. Z Anią są małżeństwem już siedem lat i bardzo pragną dziecka, ale życie układa się inaczej.
Janusz ożenił się dopiero w wieku trzydziestu dwóch lat. Miał oczywiście kobiety, ale żadna nie zawróciła mu szczególnie w głowie. Kiedy poznał Zosię, zakochał się od pierwszego wejrzenia od tamtej pory nie widział już innych kobiet.
Kiedy Janusz przedstawił Tomka Zosi, a potem zaprosił go na ślub jako świadka, Tomasz trochę mu pozazdrościł. Zosia była piękna, delikatna, rozumiał przyjaciela, zakochać się w niej to nie było trudne.
Za oknem szaruga, jesienny deszcz wybija rytm na szybie. Janusz z Tomkiem żartują, rozmawiają o codzienności. Nagle dzwoni telefon Janusza odbiera.
Cześć Zosiu, wracamy, będziemy za jakieś dwie godziny. Jak się czujesz? Wciąż tak kiepsko? Nie podnoś nic ciężkiego, jak wrócę wszystko zrobię. Całuję, do zobaczenia, kochanie.
Tomasz słucha i wyobraża sobie Zosię jak bardzo czeka na powrót Janusza, jak się martwi. Sam myśli: Moja Ania nie dzwoni, nigdy się o mnie nie martwi, uważa, iż jestem jej oddany do końca życia. Kompletnie inna niż Zosia u niej wszystko zorganizowane: praca, dom, żadna spontaniczność.
Nagle Janusz gwałtownie skręca kierownicą, z naprzeciwka leci bus, zapowiada się nieuniknione zderzenie. Na ułamek sekundy, ratując życie, wbijają się w słup po stronie Janusza i lądują w rowie. Tomasz odzyskuje przytomność, czuje ból głowy, na ręce krew. Samochód stoi na kołach, drzwi po jego stronie otwarte. Spogląda na Janusza ten się nie rusza.
Ludzie podbiegają, samochody zatrzymują się na poboczu. Tomasz leży na mokrej trawie, czeka na karetkę. Widzi, jak strażacy wyciągają Janusza i układają na noszach. Gdy Tomasz pochyla się nad przyjacielem, ten wyszeptuje:
Pomóż Zosi…
Oboje trafiają do szpitala. Tomasz ma złamaną rękę i silne wstrząśnienie mózgu. Cały czas pyta lekarzy:
Co z Januszem, jak mój przyjaciel?
Nadchodzi pielęgniarka:
Janusz zmarł…
Tomasz jest załamany. Na pogrzebie nie może się pojawić. Ania przyjechała i opowiada mu, iż żona Janusza bardzo płakała na cmentarzu, nie mogła uwierzyć, iż jej męża już nie ma z trudem stała przy jego trumnie.
Wychodząc ze szpitala Tomasz razem z Anią jadą na cmentarz, długo stoją nad grobem Janusza. W myślach obiecuje mu:
Nie martw się, przyjacielu, twojej żony nie zostawię. Pomogę jej, tak jak chciałeś…
Kilka dni później jedzie do Zosi, dzwoni do drzwi. Gdy go widzi, Zosia rozpłakuje się.
Jak mam żyć bez niego? Nie mogę się pogodzić, iż Janusz nie wróci.
Zosiu, obiecałem twojemu mężowi pomagać ci. Damy radę razem. Dzwoń, czego potrzebujesz, zawsze cię wesprę.
Czas płynie. Zosia trochę odzyskuje siły, bardzo boi się o ciążę lekarze ostrzegają przed przedwczesnym porodem. Tomasz odwiedza ją dwa razy w tygodniu. Przywozi zakupy, dba o witaminy, czasami odwozi do przychodni i załatwia, co trzeba. Zosia nie nadużywa jego życzliwości, dzwoni tylko w razie konieczności.
Tomasz, trochę mi głupio, iż zajmujesz się mną tak często.
Nic się nie martw, obiecałem Januszowi.
Tomasz czuje do Zosi mieszankę uczuć. To kobieta jego marzeń, zawsze o takiej śnił, ale cała sytuacja jest dla niego trudna.
Gdy Zosia walczy z dolegliwościami, Tomasz i Ania znów przechodzą przez kolejne badania, wizyty, rozczarowania Bezpłodność jest już ich codziennym bólem. Ania nie wie, iż mąż pomaga Zosi Tomasz ukrywa przed nią ten kontakt, w telefonie Zosia widnieje jako Pomoc, bo wie, iż żona mogłaby się zdenerwować.
Po kolejnej nieudanej próbie, w związku Tomasza i Ani rodzi się napięcie. Ania uważa, iż winę za wszystko ponosi Tomasz, on zaś czuje się bezsilny.
Ania widzi, iż mąż zachowuje się coraz dziwniej, bywa rozkojarzony, czasem wybuchowy, wyjeżdża gdzieś bez wyjaśnień. O zdradzie nie myśli pod tym względem wszystko jest u nich dobrze.
Tomasz sam ma poczucie, iż osobiste życie się sypie, za to zawodowo górą właśnie domknął projekt, nad którym pracowali wspólnie z Januszem. Projekt zakończony sukcesem, umowa dała firmie duże pieniądze.
Zosi z upływem miesięcy coraz bardziej dokuczają objawy ciąży. Rodzice mieszkają daleko w Gdyni w mieście nie ma bliskich. Dokuczają jej bóle głowy i puchną nogi. Jednak nie skarży się Tomaszowi.
Raz, kiedy przyjechał z zakupami, zastał ją na drabinie, wieszała nowe zasłony.
Umyłam okno, teraz chce powiesić zasłony mówi z uśmiechem.
Złaź natychmiast stanowczo odpowiada Tomasz, patrząc na jej brzuch jakbyś spadła, mogłabyś zrobić krzywdę dziecku!
Pomaga jej zejść z drabiny, są blisko siebie, Tomasz czuje, jak przez jego ciało przelatuje dreszcz.
Dzięki, Tomek mówi Zosia, po czym pędzi do łazienki, bo znowu dopadają ją mdłości.
Tomasz oddycha z ulgą, ociera pot z czoła, myśląc, czy Janusz patrzy na nich z góry. Przecież sam prosił o pomoc…
Kolejnego dnia Zosia prosi:
Tomek, pomożesz mi urządzić pokój dla dziecka? Potem nie będę miała siły. Upatrzyłam piękne tapety w sklepie.
Tomasz zabiera się za remont. Nie pozwala, by ciężarna Zosia się przemęczała. Remont robią razem Zosia głównie podaje narzędzia i podtrzymuje na duchu. Prace kończą się sukcesem. Tomasz miota się między smutkiem w domu Ania coraz częściej powraca do problemu bezpłodności a radością, iż może pomóc Zosi, której ciąża dobiega końca.
Ania postanawia ratować ich związek, zaczyna więc angażować się w pracę, pisze artykuły do czasopism, dostaje propozycję prowadzenia własnej kolumny w popularnym magazynie. Z euforią przyjmuje ofertę, czuje, iż tego potrzebowała. Zarobiła sporo, wraca szczęśliwa z torbą pełną zakupów i dwoma butelkami wina.
Co to za uczta? pyta Tomasz z uśmiechem, wracając z pracy.
Otrzymałam niezłe pieniądze, trzeba uczcić! Czekałam na ten kontrakt tak długo.
Rozłożyła zakąski na stoliku, otworzyła wino. W telewizji leci ich ulubiony film. Między nimi rodzi się ciepło, wraca dawny klimat.
Nagle dzwoni telefon Tomasza. Ania zagląda przez ramię i widzi: Pomoc. Tomasz wychodzi do kuchni.
Co się dzieje? pyta cicho.
Tomek, chyba zaczynam rodzić Już wezwałam pogotowie.
Ale to jeszcze za wcześnie!
Siedem miesięcy… czasem tak bywa mówi, próbując przezwyciężyć ból.
Dobrze, przyjadę do szpitala.
Tomasz gwałtownie się ubiera, żona patrzy z niepokojem.
Wyjeżdżasz tak nagle?
Tak po prostu muszę jechać. Szef wpadł na pomysł akcji charytatywnej, zadzwonił o tej porze, muszę się pojawić. Potem wszystko wyjaśnię. Musisz mi zaufać
Ania nie wierzy.
Jaka akcja charytatywna, jaki szef? Tomasz zmyśla…
Tomasz pędzi samochodem do szpitala, to spory kawałek. Gdy dociera, dowiaduje się, iż Zosia już jest na oddziale. Po dwóch godzinach pielęgniarka informuje go, iż Zosia urodziła syna. Tomasz oddycha z ulgą, zmęczony wraca do domu, myśląc: Dzięki Bogu, wszystko się udało.
Ania nie śpi, patrzy na męża chłodnym wzrokiem, widzi, jak bardzo jest wyczerpany.
Ta twoja pomoc wykończyła cię dziś, co? mówi z przekąsem.
Tomasz siada ciężko na kanapie.
Tak, Aniu. Zosia właśnie urodziła syna. Obiecałem Januszowi, iż jej pomogę, jest kompletnie sama odpowiada szczerze.
Wszystko jasne odpowiada cicho Ania. Teraz zacznie się kolejny etap będziesz jej pomagał z noworodkiem, tak?
Tak mówi otwarcie Tomasz.
No to znasz mnie. Nie zniosę tego, iż będzie marnował życie na cudze dziecko, tym bardziej, skoro my swojego nie mamy i pewnie już nigdy mieć nie będziemy. Składam papiery rozwodowe, rób co chcesz. Może spotkam kogoś i mi się jeszcze uda.
Tomasz patrzy na żonę, rozumie, iż ona dalej go obwinia o brak dziecka.
Ty decydujesz, Aniu. Nie będę się tłumaczył. Muszę pomagać Zosi.
Czas mija. Ania składa pozew o rozwód. Tomasz przenosi się do Zosi, pomaga z małym Dawidkiem. Niedługo później biorą ślub. Dwa lata później rodzi się im córeczka.
Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i za każdą życzliwość. Powodzenia w życiu!



![Tak zachowuje się ciało kobiety po porodzie. Drżenie na początku przeraża [FILM]](https://m.mamadu.pl/193bc1d4b257bc3b95a55770ed612bdb,1920,1080,0,0.webp)



