Od graffiti do ikonografii - artysta, który na ścianach cerkwi opowiada o wierze, świetle i tajemnicy Boga

sokolka.tv 2 dni temu

W cerkwi pw. Świętych Niewiast Niosących Wonności w Czarnej Białostockiej ściany zaczynają opowiadać własną historię. Powstające tu polichromie nie są jedynie dekoracją. Każda scena, kolor i postać mają swoje znaczenie, a ich układ został pomyślany tak, by współgrał z tym, co dzieje się w świątyni. O tym, jak powstają takie malowidła, skąd bierze się ich symbolika i dlaczego ikonografia jest czymś więcej niż samą techniką malarską, opowiedział nam Grzegorz Prokopiuk - artysta malarz i ikonograf.

Prokopiuk urodził się w 1982 roku w Siemiatyczach. Jest absolwentem Studium Ikonograficznego w Bielsku Podlaskim oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Swoją drogę artystyczną zaczynał jednak daleko od tradycyjnego malarstwa sakralnego. Pierwszą techniką, z którą się zetknął, było graffiti. Z czasem jego zainteresowania skierowały się w stronę ikonografii prawosławnej i twórczości prof. Jerzego Nowosielskiego. To właśnie spotkanie tych różnych światów, ikonografii, abstrakcji i graffiti, zaczęło kształtować jego własny język artystyczny.

Dziś jednym z miejsc, w których ten język można zobaczyć, jest cerkiew w Czarnej Białostockiej. Artysta pracuje tutaj nad polichromią obejmującą między innymi przestrzeń ołtarzową.

Malujemy ołtarz. W ołtarzu mamy tematykę liturgiczną, typową, związaną z anaforą, czyli główną częścią liturgii, którą jest oczywiście Eucharystia - tłumaczy Grzegorz Prokopiuk.

W górnej części, na suficie, znajduje się Eucharystia Apostołów, a nad nią Pantokrator oraz Matka Boska Znaku. Niżej pojawiają się sceny ze Starego Testamentu, związane z motywem ofiary. Po jednej stronie przedstawiono ofiarę Abrahama z Izaaka, po drugiej krzew gorejący. W dolnej części znalazło się natomiast miejsce dla czterech liturgistów: Jana Złotoustego, Bazylego Wielkiego, Jakuba oraz Grzegorza Teologa - postaci związanych z czterema głównymi liturgiami sprawowanymi w kościele prawosławnym.

To jednak nie przypadkowy zestaw scen. W ikonografii poszczególne przedstawienia łączą się ze sobą i odnoszą do miejsca, w którym się znajdują.

Dobrym przykładem jest scena ofiary Abrahama z Izaaka. Artysta zwraca uwagę, iż znajduje się ona w przestrzeni ołtarzowej, gdzie przygotowywane są święte dary do Eucharystii. Staro testamentowa historia nabiera więc dodatkowego znaczenia.

W tym obrazie ofiary Abrahama z Izaaka widzimy również ofiarę Jezusa Chrystusa. Bóg Ojciec składa ofiarę za Chrystusa, tak jak Abraham złożył ofiarę z Izaaka. Ta analogia ze Starego Testamentu pasuje właśnie do ofiary Jezusa Chrystusa - wyjaśnia ikonograf.

Symbolika nie kończy się jednak na przedstawianych scenach. Znaczenie mają także kolory. Na przykład szaty Chrystusa w przedstawieniu Pantokratora nie są dobrane przypadkowo. Błękit odnosi się do Boskiej natury Jezusa Chrystusa, natomiast czerwień do Jego natury ludzkiej. Podobną symbolikę można odnaleźć w przedstawieniu Bogurodzicy. Jej wierzchnie szaty często mają kolor purpurowy czy brązowy, przywodzący na myśl ziemię. Prokopiuk tłumaczy, iż tak jak ziemia wydaje owoc w postaci plonów, tak Bogurodzica przekazała światu owoc życia - Jezusa Chrystusa.

Nad scenami znajduje się również przedstawienie Eucharystii Apostołów. Artysta podkreśla, iż nie chodzi tutaj o ostatnią czy mistyczną Wieczerzę, ale o przyjęcie Eucharystii przez Apostołów. Obraz nawiązuje bezpośrednio do głównego aktu liturgicznego, jakim jest przyjęcie Eucharystii przez wiernych.

W dolnej części polichromii umieszczono natomiast czterech liturgistów. Ich charakterystycznym elementem jest omoforion z krzyżami. To znak rozpoznawalny dla biskupa lub osoby, która pełniła posługę podczas liturgii.

Choć dla osoby patrzącej z boku ikona czy polichromia może wydawać się przede wszystkim dziełem malarskim, jej wykonanie nie jest ograniczone do jednej, sztywno określonej techniki. Jak mówi pan Grzegorz, współczesna ikonografia korzysta z różnych technologii, podobnie zresztą jak dawniej.

Ikony powstawały na desce, powstawały na ścianie. Na ścianie powstawały dzięki farb mineralnych, ale obraz tworzono też dzięki kamieni, czyli były to typowe mozaiki. We wczesnym chrześcijaństwie używano technologii enkaustycznej, czyli gorącego wosku mieszanego z pigmentem - opowiada.

Dzisiaj za najbardziej tradycyjną technikę pisania ikon uznaje się temperę jajeczną. Nie oznacza to jednak, iż jest ona jedyną dopuszczalną metodą. Ikony mogą powstawać także przy użyciu oleju czy akrylu. Najważniejszy jest bowiem nie sam materiał, ale sposób myślenia.

Kanon nie nawiązuje bezpośrednio do technologii. Kanon nawiązuje bardziej do sposobu myślenia, do doświadczenia Boga w życiu człowieka. To doświadczenie Boga, a szczególnie ikonografa, determinuje go do malowania w pewnym stylu i w konkretnym podejściu do obrazu - mówi artysta.

Ważną rolę odgrywa również miejsce, w którym powstaje ikonostas. Jest on jednym z najbardziej charakterystycznych elementów wnętrza prawosławnej cerkwi. Nie jest jedynie ścianą z ikonami.

Ma łączyć to, co jest przed ikonostasem, z tym, co jest za nim. Jest łącznikiem między ołtarzem a główną nawą - wyjaśnia Prokopiuk.

Sama nazwa ikonostas oznacza półkę lub przestrzeń, na której znajdują się ikony. To właśnie one mają łączyć wiernych z tym, co dzieje się w części ołtarzowej.

Ostateczny wygląd wnętrza cerkwi nie jest jednak decyzją samego artysty. Projekt jest wspólnym ustaleniem projektanta i zamawiającego, w zależności od miejsca może to być proboszcz albo biskup. Podobnie wygląda praca nad polichromią.

Projekt polichromii również jest uzgadniany z proboszczem. Ja akurat wolę uzgodnić, w jaki sposób można byłoby coś przedstawić i co jest ważne dla danej parafii albo danego proboszcza, ponieważ to właśnie on tutaj będzie służył i ci wierni będą odbierać to malarstwo, a nie artysta. Z mojej strony jest to ukłon w kierunku całej parafii i proboszcza - podkreśla.

Za tym wszystkim kryje się jednak osobista historia artysty. Droga Grzegorza Prokopiuka do ikonografii nie zaczęła się od decyzji, iż chce zostać ikonografem. Wszystko zaczęło się od pytania, które postawił sobie jeszcze przed wyborem studiów.

Zadałem sobie pytanie: czym jest liturgia i co się dzieje podczas niej? Czy ta liturgia, którą widzę przede mną, jest jakimś rodzajem odgrywania teatru, odgrywania ról, czy faktycznie jest autentycznym doświadczeniem Boga? - wspomina.

To pytanie skierowało jego uwagę w stronę ikony. Wcześniej miał już kontakt z malarstwem, przez lata zajmował się graffiti. Co ciekawe, choć od dziecka chodził do cerkwi, do około 17. roku życia nie dostrzegał ikonografii w sposób, który później miał całkowicie zmienić jego życie artystyczne.

Kiedy przyszedł czas wyboru studiów, zdecydował się na Policealne Studium Ikonograficzne w Bielsku Podlaskim. Równocześnie studiował teologię na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Ostatecznie porzucił architekturę.

Dziś w jego pracy malarstwo łączy się więc z doświadczeniem, teologią i osobistym przeżywaniem tego, co przedstawia.

Jak mówi, w ikonografii doświadczenie malarskie wiąże się z hezychiją - stanem wyciszenia i spokoju. Tę atmosferę obserwuje również podczas prowadzonych przez siebie warsztatów ikonograficznych. Uczestnicy, zwłaszcza ci, którzy pierwszy raz mają kontakt z ikoną, często mówią właśnie o ciszy i spokoju, których doświadczają podczas pracy.

Nie oznacza to jednak, iż takie wyciszenie jest zarezerwowane wyłącznie dla ikonografii. Prokopiuk zauważa, iż podobne doświadczenie może towarzyszyć artyście podczas malowania pejzażu czy choćby obrazu abstrakcyjnego. Jako przykład przywołuje prof. Jerzego Nowosielskiego, który mówił o wrażliwości malarza pozwalającej wyczuwać subtelny świat, również świat anielski.

W pracy Prokopiuka szczególne znaczenie ma światło. To ono w dużej mierze podpowiada mu kolorystykę.

Myśląc o kolorach, często pojawia mi się obraz światła. Do tego światła, którego gdzieś doświadczamy, dopasowuję kolorystykę. Głównie zależy mi na tym, żeby wydobyć świetlistość - mówi.

Chodzi o to, aby naturalne światło wpadające do cerkwi i padające na ikonę mogło przenikać przez warstwę malarską. Jednocześnie kolejne warstwy farby mają nie zabierać tej lekkości, ale tworzyć kolejne wrażenie światła.

Dlatego artysta nie pracuje grubą warstwą i z dużym impetem. Wybiera raczej delikatność i stopniowe budowanie obrazu. Wszystkie te poszukiwania prowadzą do jednego motywu, który, jak mówi, łączy każdą ikonę i każdy fresk. Jest nim światło Taboru, czyli światło Przemienienia Jezusa Chrystusa.

W dawnych szkołach ikonograficznych pierwszą ikoną, jaką malował uczeń, była właśnie ikona Przemienienia Pańskiego. Nie był to przypadek. Miała ona pozostać w pamięci na całe życie i przypominać główny temat oraz cel ikony, przemienienie i przebóstwienie człowieka, czyli jego zjednoczenie z Bogiem. W tym ujęciu ikonografia bardzo mocno splata się z teologią. Nie chodzi wyłącznie o przedstawienie prawd wiary, ale o doświadczenie Boga i to, co człowiek z tego doświadczenia wynosi.

Grzegorz Prokopiuk odwołuje się tutaj do myśli teologicznej, według której Bóg w swojej istocie pozostaje niepoznawalny, ale jest doświadczalny poprzez swoje energie. W ikonografii szczególnie mocno widać to właśnie w przedstawieniu Przemienienia Pańskiego. Ciemne barwy pojawiające się w mandorli czy na twarzy odnoszą się do tajemnicy i niepoznawalności istoty Boga, natomiast promienie światła wskazują na Boga, którego można doświadczać poprzez Jego energie.

Po kilkunastu latach pracy artysta patrzy na swoje malarstwo inaczej niż na początku. Kiedy zaczynał około dwudziestu lat temu, chciał przede wszystkim osiągnąć lekkość w dobieraniu farb, kolorów, proporcji i w samym procesie malowania. Dziś najważniejsze stały się dla niego inne wartości.

Najważniejszymi rzeczami podczas malowania dla mnie stała się miłość, wytrwałość, spokój. Chciałbym, żeby te wartości i język tych wartości stały się widoczne na obrazach, ikonach - mówi.

To właśnie one, a nie sama technologia, coraz mocniej określają sposób jego pracy.

A sama technologia jest wymagająca. Przy dużych freskach wykorzystywana jest między innymi tak zwana przeprócha - technika, która przypomina sposób powstawania ikon. Przy większych formatach pomocna okazuje się wcześniej przygotowana kalka z rysunkiem.

Jeżeli twarz wykracza poza dwa metry kwadratowe, a nie mamy możliwości odejścia od niej, jak na przykład przy Pantokratorze, to kalka jest bardzo dobrym rozwiązaniem - tłumaczy Prokopiuk.

Rysunek przygotowywany jest wcześniej na ziemi, łączony z kilku kartek, a następnie przenoszony na ścianę. Dzięki przeprósze można zachować najważniejsze linie i proporcje. To istotne, bo w ikonografii nie wystarczy, iż obraz ma znaczenie religijne. Musi być również dobrze wykonany pod względem malarskim i technologicznym.

Ikona, fresk to nie tylko malarstwo pobożne, ale również malarstwo profesjonalne, technologicznie i proporcjonalnie. To musi bardzo dobrze wyglądać - podkreśla ikonograf.

Praca na dużej wysokości dodatkowo nie ułatwia zadania. Artysta maluje na rusztowaniach, które potrafią być chwiejne. Dlatego przeniesienie przygotowanego wcześniej rysunku pozwala zachować proporcje choćby wtedy, gdy trudno o idealną pozycję do malowania.

Dalszy etap przypomina już pracę nad ikoną, pojawiają się kolory, cienie i światła, szaty, tło oraz elementy przyrody. Na samym końcu przychodzi czas na twarz i oczy. Dopiero wtedy całość zostaje zwieńczona napisem.

W ten sposób pusta wcześniej ściana zaczyna stawać się opowieścią. Nie tylko o wydarzeniach biblijnych, ale również o relacji człowieka z Bogiem, liturgii i wierze. A każdy jej element, od koloru szaty po promień światła, ma swoje miejsce i znaczenie.

{gallery}zdjecia/2026/Wrzesien/23{/gallery}

/SM, JS/

Idź do oryginalnego materiału